O lipcowej miesięcznicy słów kilka

REKLAMA

Kolejna miesięcznica… jakże różna od poprzednich. Od północy stawiano zasieki, rozpędzano Obywateli RP, zwożono tysiące policjantów z całej Polski. Ranek powitał mieszkańców Warszawy z unieruchomionym Krakowskim Przedmieściem, bez komunikacji miejskiej, z wąskimi przesmykami do przemykania się pieszo między policjantami. Ani mieszkańcy, ani Zarząd Transportu Miejskiego, nie wiedzieli, że przez cały dzień nie będzie można korzystać z bardzo popularnej ulicy, bo jeden człowiek ze swoimi totumfackimi boi się nieprzychylnych mu tłumów. Jak bardzo egoistycznym człowiekiem trzeba być, by dezorganizować życie tysiącom ludzi, mieszkających i pracujących w okolicy Krakowskiego Przedmieścia?

Nadeszło późne popołudnie – tysiące ludzi pojawiło się na kontrmiesięcznicy. Białe róże, krótkie przemówienia, skandowanie „Władek, Władek”, „wolność, równość, demokracja”, „konstytucja”… Plac Zamkowy i okolice szczelnie zapełnione ludźmi i policjanci, strzegący płotu ustawionego dla lidera partii rządzącej. Większość policjantów to młode chłopaki, odwracające oczy, gdy ktoś patrzył im w twarz. Wielce prawdopodobne, że czuli absurd tej całej sytuacji.

Przed samym wyjściem PiSu z uroczystości kościelnych kontrmanifestacja zostaje rozwiązana. Uczestnicy proszeni są o odwrócenie się plecami do rządzących i opuszczenie placu, po to, by pokazać jak bardzo paranoiczne jest postępowanie władzy. Duża część uczestników zastosowała się, ale nikt nie powiedział tego wystraszonemu liderowi partii rządzącej. Wymknął się z kościoła bocznym wyjściem, osłaniany parawanami. I jak każdego miesiąca, roześmiany dotarł wraz ze swymi pretorianami na seans nienawiści. Tym razem było mu łatwiej. Mógł przez niespełna pół godziny ze swojego podestu jątrzyć, nie będąc niepokojonym przez nikogo. Jak ogromna różnica w porównaniu do „przemówienia” z czerwca, na które składało się kilka bełkotliwych zdań o tym, że białe róże są symbolem nienawiści. Jak widać było, trochę cierpiał, że opozycja go zlekceważyła, odniósł się do Lecha Wałęsy, ale generalnie był zachwycony, widząc swoich zwolenników spijających słowa z jego ust, bez żadnych zakłóceń. Z kronikarskiego obowiązku: kontrmanifestanci odbierają mu prawa, nadal dochodzi do prawdy o Smoleńsku (nic o Berczyńskim?) a manifestacje się skończą po postawieniu pomników jego brata i ofiar katastrofy „niedaleko stąd”- zdaje się, że definitywnie skończyła się narracja „zamachu”. Oczywiście ci, którzy są przeciwko, są „naiwni lub niemądrzy” – socjotechnika rodem z przedszkola.

Zaskakujące jest, że ludzie z miejscowości, gdzie ci przywiezieni policjanci pracują, nie protestują. Przecież ci policjanci powinni chronić ich bezpieczeństwa i mienia a nie stać przez prawie dobę na ulicy, żeby połechtać ego jednego człowieka. Żeby nie wspomnieć o pieniądzach, które z budżetu państwa zapłaci im się za przepracowane (przestane?) nadgodziny.

PiS czuje się rozczarowany, jako że zarówno politycy, jak i popierający ich dziennikarze, liczyli na wydarzenia jak w Hamburgu, a tu nic. Mieli już przygotowane bojówki stoczniowców, gotowych na wszystko, włącznie z wynoszeniem Wałęsy. Tymczasem mogli sobie iść spokojnie wewnątrz zagrody, pokazując, jak bardzo lekceważą prawo społeczeństwa do używania części wspólnych miasta.

Już kilka godzin po manifestacji można było zauważyć, że przychylne rządzącym media zaczęły prowadzić manipulację, nie pokazując wydarzeń, które odbyły się bezpośrednio przed miesięcznicą, mimo że kamera TVP1 była tam obecna cały czas.

Można powiedzieć, że partia rządząca wygrała. Politycy przez kilka miesięcy zrobili bardzo dużo, włącznie z ustawą, która mija się z konstytucją, aby prezes mógł regularnie dawać upust swoim negatywnym emocjom. I tym razem znów mu się udało, nikt mu w tym nie przeszkadzał,

Ale również oczywistym jest, że Prawo i Sprawiedliwość ośmieszyło się, mobilizując tak ogromne siły, zwłaszcza, że to jest dowód, jak bardzo boją się legend Solidarności – Frasyniuka, Wałęsy czy Wujca.

Zdjęcie: oko.press

O lipcowej miesięcznicy słów kilka
10/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

5 Komentarze

    • jakże
      1. «zaimek wprowadzający pytanie o sposób wykonywania czynności, np. Jakże go do tego namówić?»
      2. «zaimek wprowadzający zdanie wykrzyknikowe, podkreślające wysoki stopień nasilenia danego stanu rzeczy lub danej cechy, np. Jakże byłam naiwna!»

Komentowanie jest wyłączone.