Zdrajca chory z nienawiści

REKLAMA

trzynastego grudnia spałeś do południa

Jarosław Kaczyński, który jeszcze niedawno unikał dziennikarzy, od kilku dni prawie ochoczo wypowiada się publicznie. Nikogo nie dziwi, że rozmawia raczej z dziennikarzami przychylnych PiSowi mediów, zaś niewygodne pytania ucina krótkimi odpowiedziami nie na temat. Odpowiadając na pytanie dotyczące jego stosunku do Donalda Tuska, stwierdził:

Brat bliźniak to bardzo bliski związek. Gdybyście stracili go państwo w związku z niewątpliwą czyjąś działalnością, toby go państwo lubili?

Jeśli spojrzymy na tę odpowiedź realnie, to wniosek się wydaje oczywisty. Ponieważ nikt przemocą Lecha Kaczyńskiego nie wsadził na pokład tupolewa, ani też nie kazał się spóźnić na lot ponad pół godziny, a nawet nikt nie kazał lądować za wszelką cenę we mgle, to oznacza, że ktokolwiek byłby wówczas konkurentem politycznym Kaczyńskiego, zostałby obwiniony o śmierć brata.
Można retorycznie zapytać, czy to Jarosław i jego kalendarz polityczny nie stał się przyczyną śmierci Lecha? przecież dotychczas Lech Kaczyński bywał w Katyniu wyłącznie wtedy, gdy był rok wyborczy. To właśnie w Katyniu Lech Kaczyński zacząć miał swą kampanię wyborczą. Zresztą nikogo to nawet nie dziwiło, wyborcza retoryka Kaczyńskich zawsze obśliniona była prostacką martyrologią i patriotyzmem świętującym co większe klęski narodowe.

Niejeden raz Kaczyński, jego akolici i cała rzesza wyznawców obwoływali Donalda Tuska zdrajcą. Od słynnego „dziadka w Wermachcie” się zaczęło. Potem było coraz gorzej, a po katastrofie w Smoleńsku doszedł jeszcze epitet mordercy. Co to jest zdrada? Słownik PWN mówi, że jest to przejście na stronę nieprzyjaciela, wydanie kogoś lub czegoś wrogowi lub osobie niepowołanej. Słownik definiuje też zdradę stanu, jako przestępstwo polityczne będące zamachem na bezpieczeństwo, na jego ustrój, rząd, osobę piastującą najwyższą władzę. W świetle tej definicji to Jarosław Kaczyński ze swoją partią dopuszcza się właśnie zdrady stanu, czyniąc wojsko bezbronnym, dokonując czystek personalnych, pozbawiając wojsko dowódców, rozformowując przygotowane bojowo i sprawne jednostki pancerne. Powołując do życia Wojska Obrony Terytorialnej o kiepskiej wartości bojowej, wymagające wielu lat szkoleń i wyposażone w przestarzały sprzęt, często nawet taki z Drugiej Wojny Światowej. Jarosław Kaczyński wraz z innymi posłami swojej partii dopuścił się zamachu na ustrój państwa, wybierając niezgodnie z prawem sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz uchwalając ustawę sprzeczną z konstytucją. Dopuszcza się zdrady stanu, chcąc obalić ustrój państwa poprzez likwidację trójpodziału władzy. Powołując do władzy oczywistych idiotów i osoby będące być może na żołdzie obcych mocarstw, Kaczyński czyni też zamach na władzę. Trudno sobie wyobrazić pełniejszy katalog zdrady niż ten, którego dopuszcza się wciąż prezes PiS.

W czasie wojny Kaczyński zakończyłby życie jak „Słońce Karpat” Nicolae Ceaușescu, bo w czasie wojny karą za zdradę stanu jest śmierć. Jednak na szczęście żyjemy w cywilizowanym kraju, który jest częścią Unii Europejskiej. Tak barbarzyńskie metody nie mieszczą się w demokratycznej mentalności europejskiej. Zdrada stanu nie może – rzecz jasna – pozostać bez kary i gdy tylko to będzie możliwe, Kaczyński wraz ze swoją świtą powinni trafić przed sąd. Niektórzy z nich muszą też trafić przed Trybunał Stanu, ale pamiętajmy, że jest on sądem symbolicznym, może orzec zakaz sprawowania funkcji publicznych. W tym wypadku mamy jednak do czynienia ze zdradą stanu, ludzie ci powinni zostać osądzeni surowo, a że jest to jedna z najgorszych zbrodni wobec narodu, kara nie może być symboliczna.
Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, mówi znane przysłowie. Trudno w dzisiejszej sytuacji przewidywać, czym się skończy polityczna awantura rozpętana przez chorobliwą nienawiść Kaczyńskiego. Demony wywołać jest łatwo, trudniej je potem uspokoić. Nie wiem jakie ma szanse demokracja w Polsce, nie wiem jaka będzie przyszłość świata, ale jestem przekonany, że historia zapamięta Kaczyńskiego. Niestety. Jednego takiego historia zapamiętała na tysiące lat. Nazywał się Herostrates.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

2 Komentarze

  1. Całym dramatem jest to że jego zwolennicy są tak zapiekli i zawzięci ze nie trafiają do nich żadne racjonalne argumenty.Biada Polsce.Musi dojść do nieszczęścia.

Komentowanie jest wyłączone.