Był sobie rasizm

REKLAMA

W ubiegłym roku pisałem na swoim blogu o rasizmie, ponieważ zjawisko to zaczynało wyglądać niepokojąco.

Pomijając antysemityzm, o którym wcześniej już pisałem, rasizm w Polsce najczęściej był zjawiskiem wstydliwie ukrywanym. Od zakończenia Drugiej Wojny Światowej nie wypadało po prostu być antysemitą, bo zbyt łączyło się to z hitleryzmem. Nie wypadało być także rasistą skoro Polska oficjalnie włączyła się w grono krajów walczących ze spuścizną kolonializmu i w ramach pomocy przyjmowała na studia wielu studentów o innym kolorze skóry.

Przez wiele lat rasizm był jak pierdnięcie podczas uroczystej kolacji wigilijnej. Nie był akceptowany, a jawny rasista nie mógł liczyć na polityczną karierę, ani popularność medialną.
Jednak prezes Kaczyński wraz ze swoja partią wniósł ksenofobię i rasizm na salony polityczne podczas ostatnich wyborów. Od tamtej pory prymityw, dres i kibol myśli sobie, skoro prezes mówił o uchodźcach, że roznoszą choroby i pasożyty, to ja mogę jeszcze więcej.

Pod koniec października 2015 w Słupsku na tle rasowym pobito czterech studentów z Turcji. Przebywali w Polsce w ramach wymiany naukowej. Również i w tym przypadku nie był to chuligański wyczyn rozwydrzonej młodzieży i nie da się tego tłumaczyć niedojrzałością i głupotą. Napastnicy mieli po 40 lat. Także w październiku na tle rasistowskim pobito obywatela Angoli w Białymstoku. Rasistowskie ekscesy nie są czymś nowym. W 2009 roku głośne było pobicie ciemnoskórego Francuza także w Białymstoku, który zresztą jest charakterystycznym miejscem na rasistowskiej mapie Polski. Trzy miesiące wcześniej miejscowi rasiści chcieli tam pobić Kubańczyka, pechowo, bo napadnięty boleśnie złoił im skórę. W zasadzie w każdym większym mieście dochodziło w ciągu ostatnich lat do rasistowskich incydentów. W 2012 roku w Olsztynie, w 2015 zdarzyło się kilka pobić w Poznaniu – miedzy innymi napadnięto Syryjczyka i obywatela Chile. Wśród pobitych obcokrajowców są ludzie z całego świata. Niektóre napaści świadczą o tym, że w Polsce wystarczy mieć nieco ciemniejszą karnację skóry i ciemne włosy, aby zostać ofiarą rasistowskiego napadu. Całkiem niedawno 11 maja 2016 w Bydgoszczy grupa zagranicznych studentów została zaatakowana przez narodowców, ponieważ „byli obcy”. Napadnięci pochodzą z kilku krajów – Turcji, Słowacji i Czech, a są studentami Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w ramach programu Erasmus.

A to była końcówka 2015 i początek 2016 roku. Dziś anno domini 2017 nie ma dnia bez rasistowskich ekscesów. W Ełku zginął Polak zabity podczas bójki z obcokrajowcem. Ale mało kto wspomina, że zabity to kryminalista. Są informacje, że banda kiboli nękała lokal z kebabem od samego początku jego powstania. Wyzwiska i prowokacje oraz kradzieże były na porządku dziennym. Gdzie była wtedy policja?

Nie da się ukryć, że gwałtownie rosnąca liczba incydentów rasistowskich ma tło polityczne. Od przegranych wyborów w 2007 roku PiS w oczywisty sposób zaczął szukać sprzymierzeńców wśród środowisk uznawanych za rasistowskie i ksenofobiczne. Z jednej strony były to legalne organizacje tzw. narodowców, z drugiej chuligani stadionowi potocznie nazywani kibolami. Rasistowskie i antysemickie zachowania w patriotycznym sztafażu stały się coraz powszechniejsze przy okazji rozmaitych świąt i rocznic państwowych.

No cóż. Dziś napisałbym tak samo. Byłoby więcej przykładów i konkretne oskarżenie. Ten rząd podsyca rasistowskie nastroje dla doraźnych celów politycznych. Poleje się krew.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.