Porozumienie ponad wirusami

REKLAMA

Porozumienie ponad wirusami

Konstytucja mówi w artykule 129, że jeśli Sąd Najwyższy stwierdzi nieważność wyboru prezydenta, to ponowne wybory ogłaszane są zgodnie z punktem 2 artykułu 128 Konstytucji. Kluczowe jest tu stwierdzenie o nieważności wyboru, a nie nieważności wyborów. Co musiałoby się stać obecnie, by przełożone wybory można było uznać za legalne? Otóż te wybory należy ogłosić ponownie i powinny się odbyć zgodnie z obowiązującą ordynacją wyborczą. Co oznacza, że musiałyby i tak odbyć się do 23 maja. Można ewentualnie poczekać na zakończenie kadencji obecnej i następne wybory ogłosić po 6 sierpnia tego roku, wyznaczając je na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od zarządzenia wyborów. W praktyce oznaczałoby to wybory najwcześniej pod koniec sierpnia, a najpóźniej pod koniec października. Oczywiście w zgodzie z obecną ordynacją.

Ale co z obecnymi wyborami? Wiemy, że nie mogą się odbyć 10 maja z przyczyn logistycznych. Artykuł 229 Kodeksu Karnego, który dotyczy zakłócania przebiegu wyborów mówi: „kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza:” i w punkcie trzecim: „w głosowaniu lub obliczaniu głosów”, a na koniec: „podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Zdecydowanie działania Kaczyńskiego i Gowina nadają się do zastosowania tego artykułu. Oczywiście nie tylko oni za to odpowiadają. Współoskarżonymi powinni być również premier Morawiecki, minister Sasin, a w mniejszym stopniu wszyscy którzy w sejmowych głosowaniach popierali manipulacje, które doprowadziły do obecnej sytuacji. To są jednak marzenia na przyszłość. Być może odległą.

Wiemy jednak, że Kaczyński z Gowinem dogadali się, by przeprowadzić tzw. wybory kopertowe, które właśnie odrzucił senat. Wszyscy wskazywali, ze tych wyborów nie uda się przeprowadzić w maju. Także z powodów logistycznych. Dostarczenie 30 milionów pakietów wyborczych jest akcją przewyższającą możliwości Poczty Polskiej. Jeśli termin wyborów korespondencyjnych zostanie odłożony na ponad miesiąc, być może poczta da radę. Być może. Wybory korespondencyjne nadal pozostaną nielegalne i bezprawne, ponieważ Konstytucja zabrania majstrowania przy ordynacji wyborczej na sześć miesięcy przed planowanymi wyborami. Każdy, kto w takich wyborach weźmie udział, zgadza się na łamanie prawa.

Dlaczego Kaczyński nie chce zwyczajnych wyborów? Bo popularność partyjnego długopisu, czyli Dudy, spada w szybkim tempie. Dziś jeszcze byłaby szansa na wygraną, być może nawet w pierwszej turze, za dwa miesiące już nie. Wzrośnie bezrobocie, okaże się, ze tzw. tarcza Morawieckiego to puste słowa, emeryci zapomną trzynastkę, a wysokie ceny spowodują wzrost nastrojów antyrządowych. Być może już w lipcu Duda zwyczajne wybory by przegrał. Jednak wybory kopertowe dają władzy możliwości niespotykane dotąd. Już wiadomo, ze wydrukowano 3 miliony kart do głosowania więcej. Po co? Pytanie retoryczne. Nie jest ważne, kto głosuje, ważne jest kto liczy głosy. No i w tym wypadku, co się stanie z głosami pomiędzy wrzuceniem ich do skrzynki, a otwarciem w komisjach wyborczych. Te wybory już wygrał Duda, choćby ich nie wygrał.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.