Resortowy wnuczek

REKLAMA

Sławomir Cenckiewicz – polityk związany z PiS, a udający naukowca w IPN. Zasłynął jako współautor oczerniającej Lecha Wałęsę książki. O jakości tego paszkwilu może zaświadczyć fakt, że autorzy uznali za zmarłego pracownika SB, który miał rzekomo Wałęsę zwerbować. Napisali, że Edwart Graczyk nie żyje i nie wiadomo gdzie, ani kiedy zmarł. Nie przyszło im nawet do głowy sprawdzenie numeru PESEL. Ale nie wahali się w książce umieścić plotki jakoby pijany Wałęsa miał nasikać do chrzcielnicy. Tak, jakby to była wiadomość naukowo potwierdzona.

Co ciekaw szmaciarz Cenckiewicz ma sam komunistyczne pochodzenie. Jego dziadek był działaczem Komunistycznej Partii Polski, a po wojnie funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Ta nazwa funkcjonowała w najczarniejszym okresie stalinowskim. W tym czasie w UB pracowali najgorsi zdrajcy narodu, najczęściej sadyści, którzy znęcali się ze szczególnym okrucieństwem nad uwięzionymi. Szczególnie nad więźniami politycznymi. W tamtych czasach nie raz likwidowano więźniów strzałem w tył głowy w ubeckich kazamatach. Czy dziadek Cenckiewicza był jednym z takich oprawców?
Po 1956 roku pracował dalej w SB.
Sławomir Cenckiewicz jest więc resortowym… wnuczkiem. Nie poszła w las nauka.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

4 Komentarze

  1. Sam fakt udostępnienia materiałów (ale tylko w małej części, gdzie jest reszta?) bez ich zbadania i zweryfikowania stawia IPN na pierwszym miejscu do likwidacji. Jak instytut badawczy (przynajmniej teoretycznie) może robić takie rzeczy?

    • Ten trup to być może stalinowski kat i oprawca. Jakoś cicho o tym.
      No zawsze jeszcze to może być przyzwoity człowiek wplątany w to przypadkiem, a wnuk przecież nie może odpowiadać za życie dziadka.
      Choć trzecia możliwość jest taka, że dziadek wnuka sumiennie uczył, jak się „załatwia” niewygodnych ludzi.
      Co w tym wszystkim jest prawdą? A Cenckiewicz w sprawie dziadka milczy…

Komentowanie jest wyłączone.