Podatek bankowy

REKLAMA

Podatek bankowy to jedno z haseł wyborczych PiS, które pojawiało się w związku z obietnicą wypłaty 500 zł na każde dziecko. Dziś wiadomo, że nie będzie na każde dziecko.
A być może i tak zabraknie kasy.
Tomasz Molga w Na Temat pisze:

Eksperci bankowi PiS przesadzili z dojeniem krów. W grudniu Bank Ochrony Środowiska uiścił państwu tyle opłat, że za ostatni kwartał 2015 roku ogłosił stratę, co pozwala mu na niezapłacenie podatku bankowego w tym roku. Przekładając ostatni komunikat BOŚ z języka finansowego na polski brzmi on „nie mamy dla was pieniędzy i co nam zrobicie?”

Jeden z analityków finansowych Piotr Miliński twierdzi, że pozostałe banki postarają się również tak zaksięgować ubiegły rok, żeby podatku bankowego nie zapłacić. Oznacza to, że nie wypłacą dywidendy, że trochę spadną ich akcje. Gdyby taka sytuacja miała trwać przez cały czas rządów PiS, byłoby to samobójcze dla banków.

Księgowi banków wpadli na pomysł, że tę wielką kumulację wydatków można zaksięgować jednorazowo (trwa jeszcze spór o interpretację przepisów standardów rachunkowości). Wówczas zamiast zysków w bilansach niektórych banków pojawią się straty. A to otwarta droga do uwolnienia od podatku bankowego. Największe banki zarabiają zbyt dużo, aby bawiąc się w kreatywną księgowość próbować wykazywać straty, ale dla średniaków i maluchów to nie problem.

Powstaje zasadnicze pytanie, czy bankowcy liczą na to, że rządy PiS będą krótkie i skończą się nagle?

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.