Rząd walczy z zepsuciem duchowym kobiet

REKLAMA

Rada Ministrów bardzo poważnie podobno rozważa utworzenie nowego resortu. Najbardziej prawdopodobna jego nazwa to Ministerstwo Cnotliwości i Dziewictwa Narodowego. Jego kompetencje zaś polegałyby przede wszystkim na inicjowaniu wszelkich działań mających na celu zapobieganie niebezpiecznemu zjawisku zepsucia duchowego wśród kobiet oraz  gruntowaniu cnót niewieścich.

Oczywistą faworytką do objęcia sterów w nowo powstałym ministerstwie była dotychczas Pani Marta Kaczyńska – Zielińska, primo voto Smuniewska, secundo voto Dubieniecka, jednak jej kandydatura ze zrozumiałych względów ma coraz mniejsze szanse. Pani Marta jak wiadomo jest siostrzenicą Prezesa partii wchodzącej w skład koalicji naprawiającej naszą ukochaną Rzeczpospolitą. Raczej wątpliwe jest więc, żeby słynący ze swojej krystalicznej wręcz uczciwości Pan Prezes zechciał skorzystać z jednej z furtek, która mimo obowiązywania tzw. ustawy antysitwowej dopuszcza, w wyjątkowych tylko rzecz jasna przypadkach, możliwość upchnięcia kogoś z rodziny w administracji państwowej.

W związku z tym nie wiadomo czy Zjednoczona Prawica nie będzie podzielona w kwestii tego, komu należy się funkcja szefowej lub szefa resortu cnotliwości. Każdy polityk zasiadający ławach znajdujących się po prawicy Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej jest przecież wzorem cnót wszelakich i autorytetem moralnym. Bardzo ciężko spośród tylu wybitnych jednostek wskazać faworyta. Co jednak ciekawe i dość zaskakujące, Porozumienie Jarosława Gowina ma podobno poprzeć kandydaturę zarekomendowaną przez Prawo i Sprawiedliwość. Choć sam przewodniczący Porozumienia już zaznaczył, że co prawda zagłosuje za osobą wskazaną przez Jarosława Kaczyńskiego, ale cieszył się z tego nie będzie. W samym Prawie i Sprawiedliwości też pojawiają się różnice zdań. Np. poseł Czartoryski w ostatnim tygodniu (nie licząc soboty i niedzieli) aż sześciokrotnie opuszczał szeregi partii (w poniedziałek nawet dwukrotnie), po czym skruszony wracał. Nie chciał jednak potwierdzić, czy rzeczywiście miało to związek z wewnątrzpartyjnymi dyskusjami na temat kandydatury na szefa nowego ministerstwa. Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski zaznaczył natomiast, że resort cnotliwości bezwzględnie musi objąć ktoś, kogo nie będzie się określało mianem miękiszona. Musi to być ktoś twardy i bezkompromisowy w swoich poczynaniach.

Równolegle w Ministerstwie Edukacji i Nauki trwają rozmowy nad wprowadzeniem nowego przedmiotu nauczania w szkołach. Od roku szkolnego 2022/23 przedmiotem obowiązkowym, ale tylko dla dziewcząt, miałoby być wychowanie w cnotach niewieścich. Brakuje jednak porozumienia w kwestii tego, czy przedmiot ten już od 2026 roku miałby być pozycją obowiązkową na egzaminie maturalnym. Sam Minister Czarnek twierdzi z kolei, że matura z tego przedmiotu nie jest przewidywana. Ale za to do dopuszczone do egzaminu dojrzałości miałyby być tylko te dziewczęta, których niewieścia cnotliwość w trakcie uczęszczania do liceum / technikum byłaby oceniona jako co najmniej nienaganna. Ale i tu nie ma jasności kto, w jaki sposób i za pomocą jakich narzędzi  weryfikacji tej miałby dokonywać. Wiadomo jedynie, że i nad tym problemem dyskutuje grono ekspertów z otoczenia Pana Ministra Czarnka oraz przedstawiciele polskiego Kościoła katolickiego.

Tekst ma charakter prześmiewczy. W żadnym razie nie było moim celem obrażenie / urażenie nim kogokolwiek. Poza Markiem Suskim.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*