Wyrok

REKLAMA

Coraz bardziej ciemno i ponuro i bynajmniej nie chodzi o jesień. Ogólny obłęd skradał się niepostrzeżenie z zapadłych, ciemnych kątów, słabo widocznych załomków, podeszew rzeczywistości. Aż w końcu poczuł się na tyle silny, że odrzucił maski, pozory i miota się nam do gardeł – w parlamencie, telewizji, sądach, na ulicy.
Czy oznacza to konieczność przybrania gęstwy czarnych szat, rwania włosów z głowy i żałobnych jęków?
O nie! Przekorna ludzka natura chce oswoić lęki. Zasmakować w zabobonach.

Po nas to choćby i potop! Bal na Titanicu! Śpieszmy się bawić, bo nie wiadomo, czy świat przetrwa jeszcze dwa tygodnie!
I na wzór błaznów, tańczących w zadżumionej Florencji, dzisiejszy program nieco niechętnie odśpiewają oddelegowani specjalnie w tym celu funkcjonariusze straży granicznej.
Na początek pewien wierszyk, urokliwa piosneczka, która może się wydać Państwu znajoma. I słusznie. Nie wstyd to przecie wzorować się na najlepszych.

Oto zatem chanson pod tytułem:

 

„Jak ja was kocham”

 

Jak ja was kurwa teraz kocham,
Jak ja was kurwa dziś szanuję,
Z tęsknoty jak za wami szlocham,
Gdy za granicą zabaluję.

Jaką mam sztamę piękną z wami,
Jak ja się szczycę, że was znam,
Gdy chcecie lodów, ja z lodami,
By znów wybrano ten mój chłam.

Iż wszystko zaś „reformujecie”,
To przedni pomysł zawsze był!
Rozsądek że to zwykły zmiecie?
Widać rozsądek dużo pił.

Stateczne mordy, zacne ryje;
Interes kraju tam, gdzie wy.
Już moja rączka waszą myje,
Dla was wdzięczności mojej łzy.

A nawet, gdy wam plunąć w twarz,
To narodowo wam to wisi,
Bo patriotyczna wasza straż
Opchnie i matkę za parę tysi.

Ach, niechże przyjdzie wreszcie czas,
Że na swych listach umieścicie:
Dupę scałuję wodza mas,
Nie szmacę darmo przecież życia…

Piękne, mocne, wyraziste, męskie. Zdecydowane, bezkompromisowe. Niezłomne.
Nieprawdaż?

A to nie koniec atrakcji!

Ma się te możliwości… Dla Was, Szanowna Publiczności wszystko, po prostu wszystko, nawet fragment wywiadu z premierem, który ukaże się za rok, a już wyciekł tajnym e-mailem! Jednakże, mimo wejść tu i tam, a także niejakiej znajomości języka rosyjskiego, mamy niestety do dyspozycji tylko fragmenty tego wywiadu. Na razie. Zerknęło się jednakowoż w przyszłe szpalty, i – będziecie Państwo zaskoczeni, to murowane!
Drobna uwaga: wywiad się ukaże, ale kto będzie wtedy premierem, jedynie sam pan Prezes wszystkich prezesów wie. A to gwarantuje, że słowa te padną z ust godnych i prawdomównych, drugorzędne, z czyich. Z tych względów pozostaniemy przy określeniu „premier”.
Maestro, na dwa głosy, esta, esta, bum, bum, raz – dwa – trzy, raz – dwa- trzy, raz – dwa – trzy:

 

„Niepokorna Polska Gazeta Niezależna”
fragmenty wywiadu z premierem, 12.10.2022

 

P – premier
D – dziennikarz

[…]
D: Wydaje się, panie Premierze, że rokowania na temat ceł po wyjściu Polski z UE utknęły w martwym punkcie.
P: Przykro mi, że powtarza pan kłamliwą narrację totalnej opozycji. Nie wychodzimy przecież z Unii Europejskiej.
D: Ale podpisano list intencyjny?
P: To tylko element szeroko zakrojonej strategii. Nie chcemy wychodzić z Unii, ale to nie oznacza, że zrezygnujemy z walki o takie elementy narodowej suwerenności, jakich oddać nie można.
D: Ale… ale… przecież jest wyznaczona data!
P: To nic nie znaczy, panie redaktorze. To tylko element misternej gry, którą prowadzimy, aby Rus… ekhm, kłaczek, przepraszam – aby Polski Ład wprowadzić w życie. Być może ta gra wydaje się obywatelom ryzykowna, ale chciałem z tego miejsca uspokoić, że ich los jest w rękach profesjonalistów. Chciałbym tu po przecinać wszelkie defetystyczne plotki. Ręczę za powodzenie słowem, a ja, zapewne jak pan wie, nie rzucam słów na wiatr.
D: Za negocjacje z UE odpowiada minister Sasin?
P: Tak. To sprawdzony od lat wielu organizator. Nasze wyjś… przepraszam, ekhm, kłaczek – ha, ha – nasze pozostanie w Unii oczywiście, jest w jego, czyli najlepszych rękach. Z powrotem będą wypłacane zamrożone fundusze, a nasza pozycja negocjacyjna w ramach UE jeszcze się wzmocni, choć już jest – apsik! Przepraszam… Choć już jest niebagatelna.
D: To skąd ta data wyjścia z UE, panie Premierze?
P: Pan nie rozumie? Przecież tłumaczyłem! Pańska gazeta w ramach Polska Press, jak rozumiem? Bo wie pan, Orlen ma ostatnio pewne przejściowe finansowe trudności…
D: …które są tylko kolejnym krokiem milowym na drodze niezwykłego rozwoju tego przedsiębiorstwa, tak spektakularnego na tle epokowego rozwoju całego kraju za pańskich rządów. Z rzekomym wyjściem z UE to rzeczywiście sprytny straszak, pozostaje mi tylko podziękować w imieniu własnym i czytelników za odwagę i przytomność umysłu.
P: Nie ma za co.
D: Ależ jest! Jak najbardziej jest! Dziękuję za pouczającą rozmowę.
P: Proszę.

 

A teraz stały kącik rozrywki.

O jakiego polityka i zacnego obatela w rebusiku chodzi? Mała podpowiedź: wszystko dla ojczyzny, ostatnia koszula, pierś własna, jazda nieogrzewanym kabrioletem zimą, nic dla siebie, jeno udręki, troski, starania…

Wiem, wiem, zbyt łatwo odgadliście imię tego bezinteresownego filantropa i patrioty, znawcy sportu, cudownego zięcia i polityka. A zatem nagroda musi być masowa – choć bynajmniej nie skromna!

W nagrodę proszę sobie zapalić świeczkę o zapachu bankierskich pieniędzy (przy obecnych cenach prądu podwójna korzyść!) i jeszcze raz przeczytać powyższy fragment wywiadu. Całkiem za darmo! Gestu uczyłem się od rządu, mówiąc nieco górnolotnie.
Na zdrowie.

No, może już starczy tego płytkiego dworowania. Gdy o Ojczyznę idzie, nigdy dosyć nadęcia! Patrzcie zatem, jak to na Waszych oczach rodzi się nowa, rewolucyjna epoka:

 

Wyrok

 

Nobliwe ciało dziś się zebrało,
By konstytucji nic się nie stało.
Pełni powagi jego członkowie,
Filary państwa, głowa po głowie.

Mirem firmament niemalże trąca
Pani magister, przewodnicząca;
Torebka wisi modna szefowej.
Widać od razu – wagi państwowej.

Mąż na placówce, więc co żałować;
Trochę wokandy tej odharować
I do Berlina wrażego znikać:
Wolfgang tam cicho plumka z głośnika.

Siedzi opodal, wedle instrukcji
Zażywna ciotka tej rewolucji;
Kęskiem sałatki przepchnie Twittera,
Aby reakcji odpór dać nieraz.

Bardzo ją nęka ciągłe wzmożenie,
Zgagę powiększa umoralnienie,
Ale o prawdę walczyć się chce,
Niemal jak wtedy… w ZSMP…

Obok pod wąsem dowód jaskrawy,
Jak państwa ustrój jest nam łaskawy:
Drobne problemy bowiem ze zdrowiem
Fachowcy niczym, szczerze wam powiem,

Bo dobry prawnik, to aż się marzy.
A że amnezja? Czasem się zdarzy…
Zadbała Partia o chorych wielu:
Cóż, że zapomniał był PRL-u?

Dziś znowu sprawa ważna szalenie.
Ustrój ojczyzny… takie pieprzenie…
(Magister loczek poprawi nieraz),
Mateusz prosił: „Jeszcze nie teraz”

Że odraczano dziewięć miesięcy?
Dbałość o prawo! Nie trzeba więcej!
Wszak konsultacje ważne, jak wiecie,
Mailem, komórką i przy kotlecie.

Sprawę odracza splot więc fatalny
Powodów czysto proceduralnych;
Lecz dzień nie będzie dzisiaj stracony:
Do innej sprawy już stają strony.

Zajmą sędziowie się rezolucją,
Że kawa sprzeczna jest z konstytucją.
Jest to w istocie projekt dość świeży,
Ale na sercu patriotom leży.

Dwoi i troi się sprawozdawca,
Wór argumentów targa łaskawca:
„Jakiż patriota” – grzmi dramatycznie –
„Pije to świństwo! Nawet P U B L I C Z N I E!

Co to, już nie ma kwasu, maślanki?!
Z Brazylii świństwo – precz z filiżanki!
Toż kala pamięć przodków ten trunek,
Powstańców, matron – a gdzie szacunek?!”

RPO także głos dziś zabierze
(że wciąż istnieje prawie nie wierzę).
Dość nieskutecznie, trzeźwo nadmienia,
Że to wariata jakieś rojenia.

Oko odrywa więc od Twittera,
Prycha po linii czujna megiera:
„Mnie już wystarczy! Wbrew konstytucji!
Ot i kolejny wróg rewolucji!”

Przerwę zarządza się przed wyrokiem,
Trzeba poprawić tusz ciut pod okiem;
Wagę urzędu diabli by wzięli,
Gdyby w kamery niedobrze zdjęli.

Dzwoni telefon, taki czerwony,
Drut z Nowogrodzkiej wprost pociągniony
(Że z bakelitu, ciut może skrzeczy,
Lecz Prezes lubi znajome rzeczy).

Telefon charczy, że nie ma sprawy:
„Wysrał się! Wysrał! To nie od kawy!”
Rada magister na takie święto –
Wie, że decyzję słuszną podjęto.

„Wyrok ogłaszam więc Trybunału,
Że po naradach tutaj niemału,
Nie zgadza Sąd się z tą rezolucją,
Kawa wciąż zgodna jest z konstytucją”.

**

Już od dość dawna tkwimy w obłędzie,
Wolność niedbana? To jej nie będzie!
Dziś jej bierzemy okruch jak łaski,
Miałby ten wyrok pewnie oklaski…

Oceń artykuł
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.