Połowa Polaków nie ma nic

REKLAMA

Połowa Polaków nie ma nic

Polska po 1989 roku wkroczyła w świat kapitalizmu ze stosunkowo niewielkimi nierównościami ekonomicznymi. Oczywiście kraj borykał się z galopującą hiperinflacją. Upadały niewydolne i przestarzałe przedsiębiorstwa. Niektórzy mogą mieć z tego okresu niemiłe wspomnienia. Jednak w skali ogólnokrajowej byliśmy społeczeństwem dość egalitarnym. Ponadto wciąż bezpłatna edukacja dawała wiele szans młodym ludziom. Co zatem stało się, że po ponad trzydziestu latach rozwoju nierówności urosły do niespotykanych rozmiarów?

Badania, które wraz z wieloma współpracownikami, przeprowadził Thomas Piketty w wielu krajach, w odniesieniu do Polski wskazują, że ponad połowa Polaków ma więcej długów niż wart jest ich majątek. To nie znaczy, że nic nie posiadają, ale ich zadłużenie jest większe niż wartość ich majątku. W tej grupie są naprawdę biedni ludzie, mieszkający w lokalach komunalnych lub odziedziczonych po przodkach, lecz zdewastowanych. Muszą brać kredyty, żeby zapewnić sobie korzystanie z tak oczywistych dobrodziejstw cywilizacji jak pralka, czy lodówka. Dopiszmy do tej grupy również tych, którzy pozornie wydają się zamożni, bo kupili w tym okresie mieszkania lub wybudowali domy. Jednak bardzo często wartość ich nieruchomości jest mniejsza niż suma kredytów. Ta przepaść jeszcze się powiększa (i powiększy jeszcze) z powodu inflacji. Na przełomie roku odsetki kredytów wzrosły skokowo i raty są dziś większe o kilkaset złotych.

*

Z drugiej strony 10% najbogatszych osób stało się dziś posiadaczami 60% całego majątku w Polsce, który obejmuje nieruchomości, ruchomości oraz zasoby pieniężne. Najnowszy raport światowych nierówności opracowany przez naukowców z Paryskiej Szkoły Ekonomii jest dla naszego kraju druzgocący. Połowa Polaków nie ma nic. Trzydzieści lat temu mieliśmy szansę być krajem całkiem innym. Rozwijać się w sposób zrównoważony, zbliżony do modelu skandynawskiego. Niestety po kilku trudnych latach zduszania inflacji, kolejne rządy (w tym lewicowy SLD) pozwoliły się żywiołowo i bez kontroli rozwijać kapitalizmowi w wersji dziewiętnastowiecznej. Owszem pozwoliło to w pewnej części nadrobić zaległości, ale przyczyniło się do pogłębiania strefy biedy.

Rządy PiS trwające od końca 2015 roku do dziś nic nie zmieniły. Choć sztandarowym programem tej partii jest 500+, to obszar biedy od 2015 roku zamiast zmniejszyć się, jeszcze się pogłębił. Przez sześć lat rządów partii Kaczyńskiego nierówności stały się jeszcze większe. W 1990 roku uboższa połowa populacji dysponowała 28% dochodu narodowego, dziś to tylko 20%. Jednocześnie dochody najbogatszych 10% Polaków wzrosły z 20% do 38% całego dochodu narodowego. Od czasu wprowadzenia 500+ liczba ubogich dzieci nie zmniejszyła się, a zwiększyła się. Jednocześnie wzrosło zjawisko tak zwanej biedy dziedzicznej. Obecnie zaś rosnąca inflacja powoduje dalsze zwiększanie się nierówności. Biorąc pod uwagę, że spora część biednych stała się zadłużonymi właścicielami zdekapitalizowanych mieszkań lokatorskich wymagających pilnych i często kosztownych remontów, prognozy są dalekie od optymizmu.

5/5 - (2 votes)
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.