Opieka Plus?

REKLAMA

W każdej wypowiedzi premier Szydło dominuje propaganda sukcesu programu 500+. Z całą pewnością program ten pomógł wielu rodzinom. Wielu rodziców z jednym dzieckiem, zwłaszcza samotnych, zostało pominiętych, mimo życia na granicy nędzy. Nie każda samotna matka mogła zastosować się do rady rzeczniczki PiS, Beaty Mazurek i „ustabilizować swoje życie rodzinne”.

A jak PiS dba o najmniej zaradnych, najsłabszych członków naszego społeczeństwa?

Rządzący zaczęli od odrzucenia w roku 2016 poprawki zwiększającej wydatki na dożywianie dzieci z niezamożnych rodzin. Nierzadko to był jedyny ciepły posiłek dziecka z rodziny, która nie daje sobie rady.

Rząd PiS w ciągu pierwszych miesięcy swej działalności zmniejszył budżet Rzecznika Praw Obywatelskich oraz rozwiązał Radę ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji oraz Biuro Pełnomocnika ds. Równego Traktowania. Ponieważ niepowołanie pełnomocnika jest złamaniem prawa unijnego rząd pani Szydło utworzył stanowisko pełnomocnika rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania na które powołał najpierw Wojciecha Kaczmarczyka (tego samego, który twierdził, że „szklany sufit” jest tylko w głowach kobiet) a następnie Adama Lipińskiego, który nigdy nie wykazywał zainteresowania problemami równościowymi. Przy takim podejściu rządu do spraw osób wykluczonych i dyskryminowanych bardzo prawdopodobna staje się pogłoska, że rząd chce się wycofać z konwencji antyprzemocowej. Konwencja ta wymaga od sygnatariuszy zastosowanie szeroko pojętych rozwiązań w sprawie walki z przemocą wobec kobiet.

Na początku roku 2017 Ministerstwo Sprawiedliwości nie zdecydowało się dofinansować Niebieskiej Linii, która została wobec tego zawieszona. Niebieska Linia jest kontaktem osób, które doznały przemocy z Ogólnopolskim Pogotowiem dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. O jej użyteczności świadczy ilość odebranych telefonów- 4 tysiące- i ilość odebranych e-maili, też liczona w tysiącach.

Kolejnym uderzeniem rządu PiS jest likwidacja Krajowego Ośrodka Adopcyjnego TPD, ośrodka zajmującego się adopcjami zagranicznymi. Adoptowane były dzieci, które nie mogły w Polsce znaleźć domu głównie ze względu na swoją niepełnosprawność, ciężkie choroby, zmiany w psychice spowodowane ciężkimi przeżyciami (np. molestowanie seksualne). Życie dzieci w adopcyjnych rodzinach było monitorowane do pełnoletności. I nie ma wątpliwości, że dzieci skrzywdzone przez los dostawały swoją szansę. Rząd PiS woli by dzieci te mówiły po polsku w domu dziecka niż były kochane w nowych, obcojęzycznych rodzinach. Czy ktoś skorzysta na pozostawieniu tych dzieci w Polsce? Gdzie będą mieszkały najpierw w domach dziecka a później w domach pomocy społecznej?

Również w zakresie związanym ze zdrowiem przykładów działania partii rządzącej przeciw najsłabszym jest wiele. Od in vitro, na które będą sobie mogli pozwolić tylko ludzie dobrze sytuowani, przez system zapisywania bezpłatnych leków dla pacjentów 75+ (nie może tego zrobić specjalista, co zmusza seniorów do ponownej wizyty u lekarza POZ) do zlikwidowania standardów opieki okołoporodowej.

Wszyscy ci ludzie, ludzie którym należałaby się większa pomoc niż przeciętnie, ludzie, którym odebrano możliwości obrony czy względnie normalnego życia będą mogli w zamian obejrzeć sobie w telewizji panią z broszką, która pełna zachwytu nad samą sobą będzie znowu opowiadać o niebywałym sukcesie programu 500+.

Opieka Plus?
6/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

2 Komentarze

  1. „Adopcje międzynarodowe pozbawiają każdego roku ok. 280 – 300 dzieci możliwości dorastania w kraju ojczystym. Adoptowane dzieci, wychowywane poza granicami kraju, bardzo szybko tracą związki z kulturą i językiem polskim i jedynie od wrażliwości nowych rodziców zależy, jak silnie i jak długo podtrzymywana będzie więź emocjonalna z Polską” – oznajmia Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
    Lepiej niech gniją na łóżkach w hospicjach, ale w Polsce, niż miałyby dobre życie za granicą? Te zagraniczne adopcje dotyczą dzieci, których od lat w Polsce nikt nie chce, ze względu na tragiczne wręcz choroby lub deficyty rozwojowe. Wyć się chce.

  2. Czyli lepiej niech upośledzone lub chore dzieci, trudne do adopcji, pozostaną w polskich “bidulach”, bo będą polskie? Cierpiące, bez szans na rozwój, leczenie i godne życie, ale polskie?
    Chcę się obudzić.

Komentowanie jest wyłączone.