Trybunał Konstytucyjny

REKLAMA

Punkt widzenia – jak mówią – zmienia się w zależności od punktu siedzenia. To ogólnie znany truizm. Każda władza przez ostatnich 26 lat, najchętniej wysłałaby Trybunał w kosmos z biletem w jedną stronę. Jednak ta sama władza stając się opozycją, nagle dostrzega wartość Trybunału Konstytucyjnego, jako ostatniego bastionu demokracji, jako punktu obrony przed zakusami zbyt pazernej władzy.
Tak to już w demokracji jest.
Tuż przed wyborami koalicja PO i PSL zdecydowała się na typowy i pazerny krok władzy. Przy okazji drobnych zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, dodano możliwość wyboru dwóch sędziów TK „awansem” w miejsce tych, których kadencja skończy się już po wyborach parlamentarnych. Poseł Platformy Robert Kropiwnicki, który wprowadził tę poprawkę do ustawy, powinien ponieść tego konsekwencje. Niestety nie trafi przed Trybunał Stanu, ani nawet do zwykłego sądu. Prawo tego nie przewiduje. Jednak powinien zostać usunięty z Platformy i odejść z życia politycznego. Świadomie chciał złamać prawo i nieświadomie – co oznacza piramidalną głupotę – dał PiSowi pretekst do grzebania w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym dziś. Jest niebezpiecznym szkodnikiem politycznym i we własnym interesie PO powinna się go pozbyć.
Każda dotychczasowa władza realizowała jednak postanowienia i wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Czasami z dużym opóźnieniem, przeważnie z dużą niechęcią, ale jednak. Koalicja PO i PSL wdrożyła około 150 zaległych wyroków Trybunału. Niektórych nie wdrożyła, bo zmieniło się prawo i wyroki stały się bezprzedmiotowe. Wszystkie rządy mają ochotę iść na skróty. Wprowadzać przepisy, które są ułatwieniem dla władzy, ale mogą być kamieniem u szyi obywateli. Trybunał Konstytucyjny zabezpiecza nas przed samowolą władzy. Żadna dotychczasowa większość parlamentarna, żaden rząd, żaden prezydent nie odważyli się otwarcie stanąć przeciw Trybunałowi Konstytucyjnemu, nie odważyli się złamać prawa.
Kiedyś jednak musi nastąpić pierwszy raz. Koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Polską Razem Gowina i Solidarną Polską Ziobry dzięki meandrom ordynacji proporcjonalnej zdobyła bezwzględną większość w sejmie. Nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie to, że jest to koalicja tylko z nazwy. Startowała jako komitet jednopartyjny, co w praktyce jest symboliczne dla ugrupowania, w którym jedyny głos liczący się, to głos Jarosława Kaczyńskiego.
Kaczyński po łagodnej i kulturalnej (w oficjalnej części) kampanii wyborczej, w której schował samego siebie, ale też negatywnie odbieranych Ziobrę, Pawłowicz, Macierewicza, postanowił Polakom pokazać, kto naprawdę rządzi. To na jego rozkaz postanowiono dokonać rzeczy niebywałej – unieważnić całkowicie uchwałę poprzedniego parlamentu. Następnie sejm wybrał pięciu nowych sędziów TK, a prezydent natychmiast przyjął od nich ślubowanie, choć był to środek nocy. W ten sposób jasno i wyraźnie dano obywatelom do zrozumienia, że skoro PO złamała konstytucję „trochę” to PiS jest lepszy i potrafi ją złamać jeszcze bardziej.
Dziś PiS przygotowuje całkowitą zmianę uchwały o TK tak, aby spełnić wszystkie swoje potrzeby i zmarginalizować całkowicie Trybunał Konstytucyjny. Jeden z punktów nowej ustawy mówi o przeniesieniu TK poza warszawę. Jak twierdzi wicemarszałek z PiS Ryszard Terlecki – na przykład do Przemyśla. Oczywiście można przenieść Trybunał również do Suwałk, a jeśli i to byłoby zbyt dużym miastem to pozostają jeszcze Sejny, Białowieża, Włodawa lub Ustrzyki Dolne.
Zgodnie z projektem nowej ustawy większość spraw ma być rozstrzyganych w tzw. pełnym składzie liczącym 13 sędziów, co oznacza, że jeśli przewodniczący TK nie dopuści do orzekania wybranych bezprawnie przez PiS trzech sędziów, to Trybunał nie będzie mógł orzekać wcale, ponieważ legalnie wybranych i nie podlegających wątpliwości prawnej jest obecnie 12 sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W ten sposób nawet jeśli Jarosław Kaczyński podaruje nam z naruszeniem prawa nową konstytucję, to nie będzie miał kto jej podważyć i ocenić. Szybkim krokiem maszerujemy w kierunku ustroju państwa nazwanego demokraturą (od dyktatura i demokracja), co oznacza bezwzględne rządy większości parlamentarnej bez oglądania się na zasady demokratycznego państwa prawa.

Być może Kaczyński nie uczyni swego kota senatorem. Po co, skoro jedną marionetkę uczynił prezydentem, a drugą premierem. Ale gdyby chciał, to będzie mógł.

Trybunał Konstytucyjny
Oceń artykuł

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. „Wyborcza” zadaje dziś kilka ważnych pytań:
    „Po co na przykład usuwać z ustawy zapisy o niezawisłości sędziów? Po co wykreślać, że w skład TK wchodzi 15 sędziów? Po co mają zniknąć zapisy o tym, kto i jak zgłasza kandydatów do TK? Dlaczego sędzia TK nie miałby odpowiadać za swoje uchybienia sprzed objęcia stanowiska?”
    I chyba odpowiedzią jest to, że projekt ma na celu „dopasowanie rozwiązań prawnych do zamierzeń programowych większości parlamentarnej”.
    Trybunał Konstytucyjny nie ma już stać na straży demokracji i prawa. Ma pomagac większości parlamentarnej.

Komentowanie jest wyłączone.