Czy Andrzej Duda przebije nieudolnością Lecha Kaczyńskiego?

REKLAMA

Czy Andrzej Duda przebije nieudolnością Lecha Kaczyńskiego?

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak i to z takim zapasem absurdalnych oraz beznadziejnych pomysłów, iż „sława” Lecha pozostanie jedynie w głowach nielicznych wielbicieli cynicznej partii Prawa i Sprawiedliwości.

W kampanii wyborczej Andrzej Duda zapowiadał bycie prezydentem wszystkich Polaków i to bez znaczenia, z którą partią sympatyzują. Wystąpił nawet z partii Jarosława Kaczyńskiego, choć zrobił to tylko na papierze. Trzeba uczciwie przyznać – jego poprzednicy również tak robili, jednak każdy z nich był na tyle inteligentny, że nie obnosił się w takim stopniu, jak on, ze swoim pochodzeniem partyjnym.

Prezydent Duda przy każdej okazji podkreśla, jaki to teraz, z chwilą wyboru nowego rządu, nastał  w Polsce dobrobyt oraz porządek. Niemal zawsze, przy wypowiadaniu tych słów, jego twarz przybiera wyraz abderyty. Czy dzieje się tak dlatego, że taki po prostu jest, czy też dlatego, że musi udawać właśnie fiksata, bo tego właśnie chce prezes? Andrzej Duda pomimo kilkudziesięciu szans na wyjście z twarzą z tej niekorzystnej dla siebie sytuacji i ocalenia w ten sposób swojej ewentualnej drugiej kadencji, twardo trzyma się tego, co dostarczy mu z Żoliborza goniec razem z poranną prasą.

Również siedmiokrotne wyjazdy prezydenta na narty budzą wiele kontrowersji i ośmieszają go. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy społeczeństwo oczekuje od „głowy” państwa jakiegokolwiek komentarza, ten pakuje narty i ucieka z pałacu prezydenckiego zgodnie z dyspozycją lidera partii. Kaczyński musi znać swoich lokajów i tych z rządu, i tego z pałacu doskonale. Dzięki tej znajomości, kiedy „pali się stodoła”, wybór pada na prezydenta Andrzeja Dudę i prawdopodobnie pada dyspozycja, żeby się pakował i udał się na narty. Kontrola nad tyloma ćwierćinteligentami może być trudna. Dlatego dobrze wytresowane pachołki są na wagę złota. Ostatnie działania partii rządzącej odnośnie braku poparcia dla Donalda Tuska, po których dobitnie wskazano miejsce w szeregu Szydło, Waszczykowskiemu i na końcu samemu Kaczyńskiemu, były momentem, w którym Duda mógł zmyć całe pomyje ze swej prezydentury i zająć stanowisko neutralne gratulując bez żadnych sugestii Tuskowi. Jednak tak się nie stało…

Prezydent Andrzej Duda kolejny raz pokazał, że prezes jest ważniejszy od wstydu, jaki teraz będzie musiał przełykać z goryczą przy okazji nadchodzących wizyt zagranicznych. Kiedy będzie podawał rękę innym głowom państw, będzie łatwo wyczuć, że nie dzieje się to na zasadzie kogoś kto jest im równy stanowiskiem. Wszyscy będą zdawali sobie sprawę z tego, że mają do czynienia z kimś, kto jest gońcem Jarosława Kaczyńskiego. Gońcem najniższej rangi, a więc takim, który nie ma nawet własnego zdania w kwestii tego, kiedy może poszusować na nartach…

W obliczu tego wszystkiego Lech Kaczyński w porównaniu z Dudą zaczyna wyrastać na męża stanu, stając się tym, kim chce go uczynić obecna władza, by przypodobać się prezesowi.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

3 Komentarze

  1. Wstyd. Nawet Lech Kaczyński, który dostał dyplomatycznej sraczki, gdy FAZ nazwał braci Kaczyńskich kartoflami, nie był tak beznadziejnym prezydentem.

  2. Dla tego nieudacznika „0” pkt w każdej!!!!! Punktacji. Żałuję, że nie można oceniać w skali ujemnej. Ten człowiek to największe nieporozumienie w najnowszej historii. Nieudacznik Lech Kaczyński to lew salonowy w porównaniu z tym kimś…

  3. Jeżeli ostatnie sondaże wyborcze opinii publicznej potwierdziłyby się w dniu wyborów, on i jego protegowany prezes, Błaszczak i pozostali niewątpliwie trafią przed sąd za łamanie konstytucji, prawa i wolności obywatelskich. A wszelkie przywileje z tytułu sprawowanych wcześniej funkcji zostaną im odebrane. To pewne.

Komentowanie jest wyłączone.