Droga bez powrotu

REKLAMA

Od początku wiadomo było, że wybór Andrzeja Dudy na prezydenta może usatysfakcjonować jedynie bezrefleksyjnych i bezmyślnych wyborców PiS. Funkcjonariusz partyjny z trzeciego szeregu, dawny urzędnik Lecha Kaczyńskiego, jeden z tych, którym Jarosław Kaczyński nie ufał, został kandydatem na prezydenta. Zawdzięczał to jedynie temu, że Jarosław Kaczyński jest politykiem niewybieralnym. Nie lubi go nawet część z wyborców PiS i zawsze przegrywał, gdy stanowił twarz kampanii. Przełamanie złej passy wymagało schowania prezesa PiS i najbardziej kontrowersyjnych polityków tej partii. Duda był nową twarzą PiS, choć bardziej pasowałoby określenie nową pieluchą, w którą wsiąknąć miały wszystkie paskudztwa z poprzednich lat i nie pozostawić po sobie smrodu.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzył w obietnicę rozwiązania sprawy kredytów frankowych, co zresztą kilkakrotnie potwierdzili politycy PiS. Zaś tzw. projekt Dudy tylko rozzłościł zadłużonych ludzi. Tylko idiota mógł uwierzyć w kwotę wolną od podatku na poziomie 8 tysięcy złotych. Rezultat znamy. Kwota wolna od podatku obejmie garstkę obywateli pracujących doraźnie, którzy zarabiają mniej niż 11 tysięcy rocznie. Reszta społeczeństwa została oszukana, jeśli liczyła na cokolwiek.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że Duda kilkakrotnie złamał konstytucję podczas pisowskich manipulacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Naiwni wiele razy dziwili się, że przecież mógłby być niezależny, wybić się na faktycznego strażnika praworządności. Przy każdej idiotycznej lub łamiącej prawo ustawie śmieszni ludzie występowali z petycjami i prośbami, aby Duda nie podpisywał złych ustaw. Beznadziejnie naiwny idealizm.
Andrzej Duda znajduje się na drodze bez powrotu. Jego celem jest Trybunał Stanu i więzienie. I nawet jeśli władza PiS potrwa ćwierć wieku, to Duda jest na tyle młody, że w przeciwieństwie do swego mentora, dożyje dnia sądu.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie