Oscar dla Dudy

REKLAMA

O prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej można powiedzieć wiele. Wbrew pozorom, tak jak zapowiadał w trakcie kampanii wyborczej, jest niezłomny. Nie złamał się ani razu w obliczu sytuacji, w których rząd łamał i nadal łamie Konstytucję i zasady demokracji. Jest niezachwiany w swej podstawie i nawet ręka mu nie zadrży, kiedy podpisuje ustawy, za które w bliższej lub dalszej przyszłości może stanąć przed Trybunałem Stanu.

Trzeba jednak przyznać jeszcze jedno. Prezydent RP jest doskonałym aktorem. I nie jest to talent, ćwiczony latami w najlepszych szkołach aktorskich, szlifowany w pocie czoła na deskach teatralnych. Prezydent RP po prostu urodził się z nim.

Mówi się, że wybitny aktor gra całym ciałem, że potrafi pokazać w taki sposób każdą emocję, że ludzie na niego patrzący odczuwają ją. Prawdziwy aktor bawi, wzrusza, przeraża. Widzowie płaczą razem z nim i cieszą się razem z nim. Potrafi nawet zagrać ciszę tak, że cały świat razem z nim zamiera w ciszy. Twarz prezydenta to istny wulkan emocji. Bez najmniejszego wysiłku zmienia się z żartobliwej w budzącą grozę aż po wyrażającą bezgraniczny smutek. W wyrażaniu emocji prezydent angażuje każdy mięsień twarzy. O jego oczach można powiedzieć, że są zwierciadłem jego duszy. Jego głos doskonale podkreśla to, co dzieje się na twarzy. Sam Brad Pitt, patrząc na grę prezydenta, westchnąłby z podziwem i powiedział: „majstersztyk”. Na szczęście dla niego nie wie zapewne o istnieniu aktora wszechczasów. Aktorzy latami ćwiczą odpowiednie techniki gry, dzięki którym szlifują swój talent. Prezydent nie musi ich znać. Co więcej – na zawołanie potrafi uronić łzę.

Tak… Z takim talentem trzeba przyjść na świat. On dany jest od Boga. Prezydent jednak nie jest świadomy, że od ponad roku odgrywa swoją życiową rolę. I że jest w niej najlepszym komikiem od czasów braci Marx. Rola, która doskonale nadaje się do nominacji do Oscara. Nie! Za tę rolę Oscar należy się bez żadnej rywalizacji z innymi. Niezaprzeczalnie i niepodważalnie. Jest to rola idioty, który zaprzedał siebie ośmieszającemu go człowiekowi. Rola idioty, który nawet nie zauważa, że reżyserem sztuki, zatytułowanej „Prezydentura” jest człowiek, który ostatecznie może wykpić się ze wszystkiego, wskazując małym paluszkiem głównego bohatera, mówiąc: „To nie ja, to ten idiota uwierzył, że jest prezydentem”.

A potem rozlegną się gwizdy zamiast braw. Bo choć rola oscarowa, to zejście ze sceny będzie ucieczką a nie zejściem w świetle jupiterów, przy aplauzie widowni. Z piętnem hańby za zdradę Ojczyzny, Konstytucji i Demokracji.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. Fakt, jest niezłomny. Miał być pachołem Kaczora na fotelu prezydenckim i ani razu nie był osobą godną miana głowy państwa, a tym bardziej męża stanu.

Komentowanie jest wyłączone.