Przeciwciała

REKLAMA

Czy jest szczepionka na PiS?

Jestem młodą lekarką, rezydentką, która głosowała na PIS.

Od lat obserwuję, jak kolejne rządy spychają na dalszy plan problemy służby zdrowia, wprowadzając coraz to nowe reformy. I zanim te reformy mają jakąkolwiek możliwość zacząć się sprawdzać w praktyce, przychodzą następni i wszystko odkręcają na własną modłę. Jedni tworzyli kasy chorych, inni likwidowali. Jedni dawali władze nad szpitalami samorządom, inni chcą o wszystkim decydować sami. Tak naprawdę te wszystkie reformy zamiast poprawiać sytuację, tylko odbierały nadzieję. Nigdy nie padły propozycje na tyle godne uwagi, by dawać perspektywę na lepsze jutro dla lekarzy, personelu medycznego, a także pacjentów.

A dziś przychodzi kolejna władza, która znowu prosi o czas, nie o tydzień, nie o miesiąc, lecz o lata, by zmieniać system. Ta historia powtarza się co jakiś czas. Zawsze znajdują się grupy społeczne ważniejsze od służby zdrowia. Drodzy rządzący! Trzeba zadbać o górników, bo przyjadą do Warszawy palić opony i będzie nieprzyjemnie, albo o rolników, bo mogliby na Krakowskie Przedmieście krowy przyprowadzić i nabrudzić po waszymi pałacami. Musicie też dbać o swoich ochroniarzy, by z większą gorliwością wam służyli.

Podwyżki na pewno należą się pracownikom IPN-u, bez których to państwo nie byłoby w stanie funkcjonować. Może życie ludzkie od nich nie zależy, ale zależy od nich życie partii, bo to oni wiedzą, czyją teczkę umieścić na wierzchu, a czyją głęboko schować.

Ale najbardziej na podwyżki i premie zasługuje pani, pani premier, i członkowie pani rządu. Pani dostaje co miesiąc więcej premii niż ja jestem z stanie zarobić.

Udajecie, że nas szanujecie! Udajecie, że chcecie rozmawiać! Udajecie, że chcecie coś naprawić! Tymczasem rozpoczęliście już w swojej telewizji propagandę, obrzydzająca Polakom protestujących lekarzy. Powiedzieliście, że protestujemy tylko o pieniądze, że tak naprawdę to nie zarabiamy tak mało i że nie jesteśmy dobrymi lekarzami, a niektórzy z nas oszukiwali na egzaminie? Powiedzieliście także, że nie dbamy o pacjentów, tylko protestujemy ich kosztem…

Jak mamy wierzyć w wasze dobre intencje i chęć porozumienia, skoro przed ostatecznymi negocjacjami chcecie nas zdyskredytować?

Minister Radziwiłł, na kolejnych odsłonach obrad komisji, a także na posiedzeniu Sejmu, jak mantrę opowiada nam o mrocznych czynach poprzedników, ze szczególnym uwzględnieniem ministra Arłukowicza. Mówi o nim od początku protestu, jakby się w nim zakochał.

Panie ministrze, myśmy poprzednie rządy już rozliczyli w wyborach! Teraz wybraliśmy was, by było inaczej! A wy nam powtarzacie, że poprzednicy robili tak samo? że nie byli lepsi? Nie byli też gorsi, a przynajmniej udawali, że im zależy. W czym mają nam pomóc te pańskie opowieści o poprzednikach? To, co robił minister Arłukowicz i wszyscy inni przed nim, nie ma już dziś znaczenia. Nie obchodzi nas przeszłość, chcemy wiedzieć, co z nami będzie w przyszłości.

Tymczasem słyszymy tylko bardzo mgliste obietnice zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia. Obietnice nie umiejscowione szczegółowo w czasie, bo podobno na to pieniędzy na razie nie ma. Nie macie nic do zaproponowania na dziś, na teraz, by nas zatrzymać w kraju. Bo my nie mamy drugiego życia i drugiej młodości, którą będziemy kiedyś mogli przeżyć w chwale i dostatku. Musimy żyć tu i teraz za 2500 złotych na miesiąc.

I nie ma nic więcej oprócz tych niewyraźnych obietnic, pogardy i arogancji. Bo w tym samym czasie, kiedy my głodujemy, widzimy premiera Morawieckiego, który chwali się niespotykanymi wynikami gospodarczymi, pełną kasą gotową na kolejne programy +, na kupowanie głosów. Nas jest tylko garstka, my się w wyborach nie liczymy. Nas można ignorować.

Zupełnie wam umyka, że zaniedbywanie lekarzy, to zaniedbywanie pacjentów. I nie widzą tego także wyborcy. Nie widzi tego matka, która chwali władzę za program 500+, że kiedy przyjdzie ze swym dzieckiem do zmęczonego lekarza, on może źle postawić diagnozę, przepisać złą dawkę leku lub podać złą szczepionkę.

Za złe rządy zawsze mniej lub bardziej pośrednio płacimy my wszyscy. A sprawiedliwe państwo powinno dbać o wszystkich obywateli. Kiedy jest bieda, wszyscy powinni zaciskać pasa, a kiedy jest koniunktura, wszystkim powinno żyć się lepiej, a nie tylko elektoratowi jednej partii. Ja na was głosowałam, bo liczyłam na zmianę. Tymczasem muszę ciągle wysłuchiwać, jakim to miernym ministrem był pan Arłukowicz, jakby to miało w jakiekolwiek znaczenie dziś, kiedy od dwóch lat rządzicie wy! Biegamy za wami, próbujemy rozmawiać, a kiedy już udaje nam się umówić na spotkanie z premier Szydło, po dotarciu pod drzwi jej gabinetu, możemy co najwyżej pocałować klamkę, bo pani premier się na nas obraziło, gdyż nie przestaliśmy głodować… No cóż, pani premier głodować nie musi… Nie musi też rozmawiać z byle lekarzyną.

Jest mi przykro, bo nie chcę leczyć Niemców, Norwegów czy Szwedów. Nie chcę wyjeżdżać, bo mam tu chorych rodziców, przyjaciół i pracę, którą lubię. Zresztą nikt nie powinien mnie nawet pytać, dlaczego chce tu zostać. Przecież to mój kraj i mam prawo.

Niestety, mam tylko jedną młodość i jedno życie i jedną jedyną szanse, by w tym życiu się czuć szczęśliwą. Głosowałam na was, jak wielu naiwnych. A dziś myślę, że gdyby ktoś wynalazł szczepionkę antyPiS, to pierwsza bym się po nią ustawiła w kolejce i dałabym sobie wbić wielka igłę prosto do mózgu, bym się już nigdy więcej nie dała omamić.

Chciałabym mieć przeciwciała chroniące mnie mnie przed waszymi kłamstwami!

List nie opowiada historii konkretnej osoby. Jest raczej sumą wielu zebranych w jeden głos.

Przeciwciała
7/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA