Dni, których jeszcze nie znamy

REKLAMA

Czytam od wczoraj posty i pościki, te fochy, złości, tę beznadzieję, bezsens i te oskarżenia, że trzeba było 10-tego uderzyć, a nie wycofywać się, a może zrobić Majdan?
Już widzę siebie oczami wyobraźni – patelnia w jednym ręku, widelec od grilla w drugim, raz dźgam, raz walę na odlew patelnią. Koło mnie inna seniorka z parasolką, obok jeszcze paru emerytów, jeden z młotkiem, drugi z wiertarką… Może i bym poszła na ten Majdan, gdyby było z kim…
Co zrobić, co robić?! Czekam, aż sąd zbojkotuje ustawy o KRS, o sądach powszechnych, o przygotowywanej ustawie o Sądzie Najwyższym, czekam na inne instytucje, które powiedzą – nie, czekam aż media się obudzą, bo zaraz to je zgnoi PiS i będą potrzebowały wsparcia, czekam aż młodsi się obudzą i pokażą, że są patriotami, bo to oni przecież będą dłużej żyli w tym kraju, niż ja.
Ja dałam świadectwo w roku 80-tym i w stanie wojennym i jestem z tego dumna, bo się nie bałam. Zapłaciłam za to wysoką cenę, zapłaciłam ruiną swojego życia prywatnego i zdrowia, podniosłam się po wielu latach.
Czas na innych, ja czekam na znak, na gest, na okrzyk, ja pójdę i będę z Wami, tylko muszę to usłyszeć…

Dni, których jeszcze nie znamy
13/4.9

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA