Cenzura

REKLAMA

Cenzura w PRL miała różne postacie. Przeważnie była dla czytelnika lub widza niewidoczna. To redaktorzy, pisarze, scenarzyści lub reżyserzy wzywani byli do siedziby urzędu cenzorskiego, którego oddział był w każdym województwie i tam dowiadywali się, co trzeba wykreślić lub zmienić, by utwór mógł zostać wydrukowany, wystawiony na scenie lub sfilmowany.
Odbiorcy z rzadka się dowiadywali o tym, gdy rzeczywistości nie udawało się skryć za komunistyczną nowomową. Gdy w grudniu 1970 roku, w czerwcu 1976 i w lipcu 1980 ludzie buntowali się przeciw władzy, w prasie czytaliśmy o „nieuzasadnionych przerwach w pracy”, „niezarejestrowanych zgromadzeniach” lub „bojkotowaniu poleceń przełożonych”. Czasem w jakimś zachodnim filmie pojawiały się widoczne cięcia, przerywające ciągłość akcji, a czasem utrudniające jej zrozumienie.
Dopiero „Solidarność” zmusiła władze, by ingerencje cenzury były wyraźnie oznaczone. W 1982 roku, gdy przyszedł do mnie kolejny numer „Tygodnika Powszechnego”, jedynego periodyku niezależnego w ówczesnej peerelowskiej rzeczywistości, z niecierpliwością rozpocząłem lekturę od zapowiadanego wcześniej eseju Czesława Miłosza o Janie Kochanowskim. Artykuł zaczynał się tak:
[- – – -] [Ustawa z dnia 31.07.1981 r., O kontroli publikacji i widowisk, art 2 pkt 3 (Dz.U. nr 20 poz 99, z późniejszymi zmianami)]
Cóż – pomyślałem sobie wtedy – oni się naprawdę boją, skoro nawet esej o Kochanowskim jest dla nich groźny. Później rozmawiałem z dziennikarzem, który uświadomił mi, że znacznie gorsza jest cenzura prewencyjna w redakcjach i wydawnictwach. W zasadzie autocenzura, która kazała wykreślać czasem pojedyncze słowa w obawie, by cenzor nie zakwestionował całego utworu. Anegdotyczne w latach sześćdziesiątych było usuwanie słowa „gomółka” czyli „bryłka miękkiej masy (np. sera, masła) o kształcie kulistym lub owalnym”, bo ktoś się zląkł, że w jakimś kontekście zabrzmi to prześmiewczo wobec Pierwszego Sekretarza PZPR Władysława Gomułki.

Gdy po 1989 roku podjęto pracę nad zlikwidowaniem cenzury, nie wszyscy posłowie byli tym zachwyceni. Marek Jurek uważał, że ustawę o cenzurze należy tylko dostosować do nowych realiów, aby za jej pomocą walczyć z tekstami i wydawnictwami pornograficznymi. Byli też inni, którzy sądzili, że możliwość kontrolowania publikacji także i nowej władzy może się przydać. Jednak przez 25 lat kolejne rządy powstrzymywały się przed cenzurowaniem, choć czasem próbowały wpływać na dziennikarzy, to nie miały do tego narzędzi. Dopiero Jacek Kurski potrafił przywrócić wewnętrzną cenzurę w państwowej telewizji i radiu. Na razie jeszcze problemem są media prywatne, ale groźby tak zwanej repolonizacji mogą skutecznie przywrócić nam cenzurę w postaci znanej z PRL. Niektórym wydaje się to śmieszne, gdy z dzisiejszej „Gazety Wyborczej” dowiedzieli się, że ocenzurowano słowo brzoza we wspomnieniowym cytacie z piosenki znanego niegdyś serialu „Czterej pancerni i pies”. Niedługo przestaną się śmiać.

Cenzura
8/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. Jedziemy! Tu się zamaskuje serduszko, tam zmieni słówko, gdzie indziej ujmie lub doda… a ciemny lud po odpowiednim przygotowaniu nawet nie pojmie, że mu kit wciskają. W jednym czy drugim miejscu jakiś nieznaczący tekst, w innym ogólnopolski serwis informacyjny, ku chwale dobrej zmiany! Znudziła się wam demokracja? To jeszcze zatęsknicie za taką niby nieznaczącą pierdółką, jak wolność słowa.

Komentowanie jest wyłączone.