Czy bronić swoich przekonań?

REKLAMA

Czy warto bronić swoich przekonań?

Szanowni czytelnicy!
Po dzisiejszym egzaminie gimnazjalnym dotarł do nas w formie fotograficznej tekst, który musieliśmy przepisać, poprawić błędy, a było ich sporo, i dopiero nadawał się do umieszczenia na stronie. Wydaje się nam, że warto przeczytać, choć obawiamy się, że praca egzaminacyjna gimnazjalisty chyba nie jest rozprawką.

Czy warto bronić swoich przekonań? Pisząc rozprawkę, powinienem na początek postawić jakąś tezę lub hipotezę. Potem należy przedstawiać argumenty, które pozwolą tezę uzasadnić. Hipotezę można też obalić i na koniec przedstawić inne wnioski. Ale ja mam piętnaście lat i nawet nie wiem, jaką tezę miałbym postawić. Nie mam w tej dziedzinie żadnego istotnego doświadczenia. Jestem mieszkańcem starej kamienicy, w której mieszkają ludzie od pokoleń, znają się wszyscy i o każdym wiadomo, jaki jest. Spróbuję posłużyć się przykładami.

Na drugim piętrze mieszka emeryt pan Stanisław. Ten pan jest przekonany o tym, że w Smoleńsku dziewięć lat temu doszło do zamachu na prezydenta. Dziwny zbieg okoliczności, że akurat w tę rocznicę jest egzamin. W mojej klasie niektórzy przygotowywali się na charakterystykę i robili ściągi z bohaterem Lechem Kaczyńskim. Pan Stanisław walczy o prawdę o Smoleńsku. Zdążył się w tej sprawie pokłócić ze wszystkimi sąsiadami, których przekonywał o zamachu, a oni machali ręką. Najgorzej mu poszło z sąsiadami z trzeciego, którzy w pewnej chwili chyba nie wytrzymali nerwowo i potraktowali starszego człowieka dość obcesowo. Dziś już ze sobą nie rozmawiają. On czasem pod nosem mruczy, że to „ubeckie nasienie”. Pan Stanisław walczy o swoje przekonania, nawet wbrew wszystkim i ze wszystkimi w kamienicy. Ale czy to dobrze? Myślę, że nie.

Obok pana Stanisława do niedawna mieszkała bardzo stara pani Zofia. Miała tylko jedną córkę, która mieszkała daleko, więc do pani Zofii przychodziły pielęgniarki z ośrodka. Mąż pani Zofii walczył o swoje przekonania i został zabity podczas strajków w grudniu 1970 roku. To chyba nie bardzo warto walczyć o przekonania.

Mieszkam wraz z rodzicami w dużym mieszkaniu na pierwszym piętrze. Kiedyś mieszkaliśmy z dziadkami, którzy przydział na to mieszkanie dostali po wojnie. Dziadkowie mieli dużo dzieci. To dobrze, bo inaczej nie mogliby mieszkać w takim dużym lokalu. Dzieci się wyprowadziły do różnych miast. Została tylko moja mama, a jak wyszła za mąż, to zamieszkała z rodzicami. Dobrze się chyba stało, bo moi rodzice to nauczyciele. Za ich pensje nigdy nie kupiliby mieszkania. Dziś moi rodzice walczą o swoje przekonania i strajkują. Z jednej strony jestem z nich dumny, z drugiej jestem pewny, że ich strajk nic w Polsce nie zmieni. Rodzice już zapowiedzieli, że żadnych wakacji w tym roku może nie być, bo za strajk nie będzie zapłacone. Czy zatem dobrze walczyć o swoje przekonania? Spędzę lato w mieście, bo rodzina będzie pozbawiona pieniędzy.

Mam starszą siostrę. Rzadko się widujemy, bo mieszka za granicą. Tata mówi, że zawsze była niepokorna. To chyba znaczy, że walczyła o swoje przekonania. Gdy siostra zdała maturę, powiedziała, że nie pójdzie na studia. Była straszna awantura. Mama krzyczała, że babcia to się w grobie przewraca. Siostra też krzyczała, płakała, ale nie zmieniła zdania. Babcia, która niedługo przedtem zmarła, płaciła siostrze za dodatkowe lekcje angielskiego. Więc moja siostra Ania znała dobrze język angielski i wyjechała za granicę. Najpierw pracowała u bogatej rodziny jako opiekunka do dziecka i w tym czasie dokształcała się w Anglii. Potem została nauczycielką angielskiego i uczyła w wielu różnych krajach. Teraz pracuje w dużej międzynarodowej firmie i też sporo jeździ po świecie. Myślę, że jest zadowolona, więc chyba warto walczyć o swoje przekonania.

Na parterze naszej kamienicy mieszkają lokatorzy, którzy kupili to mieszkanie, zanim ja się urodziłem. To bardzo mili ludzie. Choć mój tata chyba nie jest przyjaźnie do nich nastawiony. Mówi, że pan Andrzej to jest lepszy od Czarneckiego. Wytłumaczył mi, że należał do większej liczby partii politycznej niż Ryszard Czarnecki. Teraz chyba należy do PiS, bo po ostatnich wyborach, gdy PiS objął władzę w naszym mieście, to został jakimś prezesem dużej firmy. Chyba dobrze im się powodzi, bo zrobili kapitalny remont swojego mieszkania i kupili nowy samochód. Tata ubezpieczył nasze mieszkanie, także od odpowiedzialności cywilnej. Powiedział do mamy, że jeśli przypadkiem byśmy zalali ich luksusowe mieszkanie to „jeszcze moje wnuki będą spłacać odszkodowanie”. Pan Andrzej nigdy z nikim się nie spiera, zawsze miło się uśmiecha i sądzę, że nie walczy o swoje przekonania. Nie wiem, czy ma jakieś przekonania. I to chyba dobrze dla niego.

Podałem wiele przykładów i nadal nie wiem, czy warto walczyć o swoje przekonania. Nasz pani od polskiego na szkolnej gazetce umieściła słowa pana Bartoszewskiego, że opłaca się być łajdakiem, choć nie warto. Ale warto być uczciwym, choć często się nie opłaca. Sam nie wiem. Nie chcę spędzić życia w biedzie.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.