Ofiary Smoleńska

REKLAMA

Niedługo po katastrofie smoleńskiej polskie społeczeństwo spolaryzowało się. Na jednym biegunie znalazły się osoby wierzące w zamach będący wynikiem spisku, na drugim osoby przekonane, że tragiczny finał lotu był spowodowany nieszczęśliwym splotem wypadków, począwszy od pogody, poprzez pośpiech, by zdążyć na uroczystości katyńskie, aż do niedostatecznego wyszkolenia załogi.

Oczywiście największa była grupa osób, które nie wiedziały co myśleć i wchłaniały wszelkie informacje, chcąc wyrobić sobie jakąś opinię. Najpierw były ustalenia rosyjskiej komisji Anodiny, odrzucone ze wstrętem przez dużą część polskiego społeczeństwa. Następnie katastrofę zaczęła badać polska Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, złożona między innymi ze specjalistów w dziedzinie lotnictwa, meteorologii, medycyny lotniczej czy badania rejestratorów. W dużej części ustalenia obu komisji pokrywały się. I tu politycy Prawa i Sprawiedliwości znaleźli możliwość zanegowania ustaleń komisji i przeforsowania teorii spiskowej mającej na celu udowodnienie zamachu na życie prezydenta Kaczyńskiego, najlepiej obwiniając o to Donalda Tuska i polityków PO. Minister Macierewicz błyskawicznie zmontował podkomisję z ludzi zapewne kompetentnych ale nie w dziedzinie lotnictwa, ludzi którzy nie są w stanie badać żadnego wypadku bo po prostu nie mają pojęcia o tym jak się to robi. Zadaniem ich jednakże było udowodnienie wybuchu na pokładzie Tupolewa, co starali się robić. Część polskiego społeczeństwa, nadal mając wątpliwości obserwowała komisję i podkomisję, porównując ich budżety (265 tysięcy komisja Laska i 3,5 mln + 280 tys na przejazdy podkomisja Macierewicza), zaangażowanie i profesjonalizm (słynne badania na puszkach i parówkach). Mimo że politycy PiSu dwoili się i troili wychwalając tę komisję, opowiadając gdzie się da o „zamachu”, robiąc co miesiąc spędy polityczne zwane miesięcznicami, a nawet pomagając w tworzeniu i promocji filmu „Smoleńsk”- nadal zbyt mało ludzi wierzyło w ich przekaz. Nawet zrobiony przez podkomisję film o wysadzaniu szopy przemalowanej na Tupolewa nie przekonał większej części społeczeństwa. Trzeba więc było sięgnąć po bardziej drastyczne środki- ekshumacje. Wprawdzie ekshumacje miały udowodnić wybuch ale ponieważ śladów materiałów wybuchowych nie znaleziono -postawiono na udowodnienie rzeczy oczywistej- że DNA ofiar jest pomieszane. Przy tak ogromnej katastrofie, przy takim stopniu porozrywania ciał nie było innej możliwości i każdy z odrobiną wyobraźni musi to wiedzieć. Polacy, którzy nadal mają wątpliwości „katastrofa czy zamach” mogli obserwować pospieszny wyjazd do Stanów Zjednoczonych przewodniczącego podkomisji, Berczyńskiego i miny polityków PiS w stylu „ja nie znam tego pana”. Jeśli ktoś jeszcze nie jest przekonany – kilka dni temu okazało się, że podkomisja Macierewicza zmanipulowała wyniki analiz naukowców WAT, przedstawiając ich ustalenia odwrotnie. A na koniec doszła do wniosku, że wybuchu jednak nie było.

Wszyscy jesteśmy więc, jako Polacy, ofiarami Smoleńska. Na większość z nas ta katastrofa miała ogromny, chociaż pośredni wpływ. Wielka część naszego społeczeństwa daje sobą manipulować, co pokazują wyniki sondaży ( w 2011 w zamach wierzyło 12% społeczeństwa, dzięki umiejętnej kampanii negatywnej w roku 2015 już około 22%-bez żadnych dowodów, na podstawie tylko słów polityków Prawa i Sprawiedliwości). W tej chwili, po wielokrotnej kompromitacji podkomisji smoleńskiej, Ibris podaje, że 83% Polaków nie wierzy, jakoby katastrofa w smoleńsku była wynikiem zamachu. Jak to świadczy o nas? Co jest dla nas bardziej wiarygodne, „szkiełko i oko” czy pełne agresji i przekłamań tyrady polityków? Czy uwierzymy w następne „rewelacje” którymi nas się karmi by podgrzać atmosferę politycznej walki? Pozwalamy wciągnąć się grupie ludzi w atmosferę nienawiści i paranoi. Naprawdę warto?

Ofiary Smoleńska
6/4.3

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie