Polska 2050

REKLAMA

Polska 2050

Dlaczego będzie gorzej, niż sobie wyobrażamy?

Jedno z praw Murphy’ego mówi: Anything that can go wrong will go wrong. Czyli: Jeśli cokolwiek może pójść źle, to pójdzie. W praktyce oznacza to, że aby sprawy szły w dobrym kierunku, trzeba znacznie więcej wysiłku i uwagi, niż pozwolić na to, by szły w całkowicie złym kierunku. Dotyczy to w równej mierze naprawy roweru, budowania autostrady, czy funkcjonowania państwa. Im gorzej się dzieje, tym więcej wysiłku trzeba, by ten trend odwrócić. Niestety, w Polsce pozwoliliśmy na to, by działo się źle. Niewątpliwie najbardziej zawinili politycy i to nawet ci najlepsi, bo ich wartość bardziej dziś mierzy się skalą ich zaniechań niż osiągnięć. Ale ktoś ich wybierał. I ktoś nie był dostatecznie zdeterminowany, by polityków zmusić do słuchania wyborców. A inni byli na tyle obojętni, że wcale nie głosowali. Zawiniliśmy wszyscy. Także ci, którzy jak te syte koty leżące na słońcu, obojętni byli wobec cudzej biedy i cudzej krzywdy.

Jednak nie szukanie winnych jest istotą sytuacji, ale to, że pozwoliliśmy, by sprawy zaszły tak daleko w złym kierunku i nadal większość z nas tego nie widzi. A inni są nadal za mało zdeterminowani i zapatrzeni w swoje partykularne interesy. Wciąż im się wydaje, że to ich nie dotyczy, że to nie ich problemy, że oni dadzą sobie radę.

Historia, która dopiero będzie

Wyobraźmy sobie, że czytamy za jakieś trzydzieści parę lat historyczne zapiski, może książkę, a może tylko tajne notatki garstki ludzi, którzy po kryjomu dbają o to by prawda nie została zapomniana. Być może za tę prawdę będą umierać ludzie. Tego nie wiemy. Ale wiemy, co ludzkość potrafiła robić dotychczas. A to nie budzi optymizmu, skoro się niczego nie nauczyła.

W 2017 roku po dwóch latach rządów partii prześmiewczo nazywającej się Prawo i Sprawiedliwość, sygnały były wystarczająco wyraźne. Część obywateli zaczęła się buntować, ale te protesty zgromadziły zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób. Dla rządzących było to za mało. Już wtedy wykorzystano policję, aby zastraszać działaczy stowarzyszeń i organizacji sprzeciwiających się łamaniu konstytucji i praw obywatelskich. W kolejnych latach władze posunęły się dalej. Swoiste apogeum nastąpiło po sfałszowanych wyborach parlamentarnych w 2019 roku, gdy Unia Europejska i inne międzynarodowe organizacje ograniczyły się wyłącznie do słownych protestów.

Wkrótce po wyborach, w znanym sobie stylu, partia rządząca przystąpiła do kolejnych zmian w prawie, które czyniły z Polski kraj rządów autorytarnych zmierzający w stronę autarchii, ponieważ najważniejszą osobą w państwie wciąż był prezes partii Jarosław Kaczyński, który nadal nie sprawował żadnej formalnej funkcji. Na początek zdelegalizowano wszystkie partie pozasejmowe, wprowadzając przepis zapobiegający rzekomemu rozdrobnieniu politycznemu. W sejmie zaistniała wyłącznie partia rządząca z niewielką liczbą posłów zjednoczonej w ostatniej chwili Platformy Obywatelskiej z ludowcami oraz liberałami z Nowoczesnej. Trzecim ugrupowaniem była Partia Narodowa składająca się z dawnych posłów ruchu Pawła Kukiza. Samego Kukiza już w sejmie nie było.

Koniec demokracji

W ciągu paru lat większość polityków Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej aresztowano i skazano za rozmaite przestępstwa, które bez trudu wynajdowała dyspozycyjna wobec ministra Ziobry prokuratura, a skazywały specjalnie powołane sądy, z mianowanymi osobno w tym celu dyspozycyjnymi sędziami. W tej sytuacji licząca mniej niż 50 osób opozycja nie miała już żadnego znaczenia. Stała się tylko listkiem figowym, aby władze mogły udawać, że istnieje demokracja. Gdy w roku 2020 roku skończyła się kadencja Donalda Tuska w Unii Europejskiej, sejm pozbawił go obywatelstwa i nie został wpuszczony do kraju. Powszechne demonstracje, które wtedy wybuchły i zgromadziły miliony osób, zostały krwawo stłumione przez gotowe już i uzbrojone oddziały Obrony Terytorialnej, będące oczkiem w głowie ministra Macierewicza. Minister w ten sposób odzyskał siłę i pozycję w partii, choć od lat jego losy wciąż się ważyły

Dopiero wtedy zareagowały instytucje międzynarodowe. Unia Europejska nałożyła wszelkie dostępne sankcje finansowe i ogłosiła nazwiska prawie wszystkich polityków i urzędników ministerialnych osobami niepożądanymi. NATO zawiesiło członkostwo Polski, choć sami Amerykanie wciąż się jeszcze wahali ze względu na ogromnie kosztowną bazę antyrakietową. Jednak to Polska zamknęła granice i znacjonalizowała wszystkie firmy zagraniczne. Nie mówiło się o wyjściu z Unii Europejskiej, ale używając retoryki wojennej mówiono o obronie niepodległości i zmuszeniu Europy by szanowała Polskę. To z kolei spowodowało, że gospodarka gwałtownie się załamała, ponieważ wszystkie zagraniczne wcześniej zakłady pozbawione zostały surowców i materiałów do produkcji, państwa europejskie zdecydowały się na blokadę i embargo, więc eksport prawie przestał istnieć. Nastąpiła początkowo nadprodukcja żywności. Szczęśliwie część udało się sprzedawać do kilku krajów azjatyckich. Nawiązano też szeroką współpracę gospodarczą z Turcją, co złagodziło na jakiś czas kryzys gospodarczy.

Lata trzydzieste

Kolejne wybory były już tylko formalnością i nikt nawet nie udawał, że coś znaczą. Wprowadzono tak zwaną Listę Patriotyczną, na której znaleźli się głównie przedstawiciele władzy i trochę bardziej posłusznych działaczy dwóch pozostałych partii. We wszystkich lokalach był monitoring, zaś hasłem patriotycznym było głosowanie bez skreśleń. W połowie lat trzydziestych mało kto już pamiętał podróże po Europie. Polacy znów musieli legitymować się paszportami, ponieważ dawno temu usunięto ich ze strefy Schengen. Paszporty dostawali nieliczni po ogromnej fali ucieczek w latach dwudziestych. Po zagranicznej podróży paszport należało zdać do specjalnej komórki wojskowej, która również podlegała wiekowemu już, ale wciąż sprawnemu ministrowi Macierewiczowi. Uważano często, że to on rządzi krajem. W połowie lat trzydziestych sejm przez aklamację przyznał mu tytuł marszałka, a blisko dziewięćdziesięcioletni Jarosław Kaczyński otrzymał tytuł Naczelnika Polski. Od tego momentu parlament i rząd wykonywały tylko polecenia Naczelnika. Nie było nic wiadomo o kondycji Naczelnika, ponieważ prawie nie ruszał się ze swej siedziby, którą stał się pałac namiestnikowski, przed którym wybudowano ogromny prawie trzydziestometrowy pomnik jego brata Lecha.

Sytuacja gospodarcza izolowanej Polski była już wtedy tragiczna. W 2032 wprowadzono kartki na żywność, a trzy lata później powołano piątki robotniczo-parafialne, aby kontrolować sklepy i producentów i walczyć ze spekulantami na rynku żywności. Ustrój kraju można byłoby określić jako nacjonalistyczno-katolicki. W latach trzydziestych na wniosek władz uchwalono nowe zasady prawne, które sporą część jurysdykcji przeniosły do sądów kościelnych. Religia katolicka stała się obowiązkowa. Inną religię można było wyznawać tylko wówczas, gdy się udowodniło, że wyznawana była w danej rodzinie przynajmniej od trzech pokoleń. Ateizm stał się prawnie zabroniony i za jakąkolwiek opinię o charakterze ateistycznym kara wynosiła przynajmniej pięć lat pozbawienia wolności. Tyle samo groziło producentom rolnym ukrywającym efekty swej pracy po wprowadzeniu tak zwanych dostaw obowiązkowych.

Pomnik i Mauzoleum

Pod koniec lat trzydziestych zmarł Naczelnik Państwa. Podczas miesięcznej żałoby przypominano słowa Naczelnika, który dawno temu w wywiadzie mówił, że mając lat 90 pragnie być emerytowanym zbawcą narodu. Na część zbawcy narodu wybudowano mauzoleum i pomnik, jeszcze wyższy niż pomnik jego brata. Kościół uznał go za świętego wbrew bezradnym protestom Watykanu. Biologii się nie da oszukać, więc jakiś czas potem zmarł Marszałek Macierewicz w wieku 96 lat. Nastąpiły walki frakcyjne, choć dla większości obywateli niewiele to znaczyło i nie zmieniało ich losu. Porozumienie wewnątrzpartyjne przewidywało duumwirat. Dożywotnią władzę wojskową przejął generał Bartłomiej Misiewicz, zaś policyjno-sądowniczą sędziwy Zbigniew Ziobro. Ustaliło to pewną kruchą równowagę wpływów politycznych dwóch obozów.

Gdy zbliżała się połowa stulecia, sytuacja polityczna się ustabilizowała, lecz sytuacja gospodarcza kraju była opłakana. Gospodarka oparta była na paliwach kopalnych, których dramatycznie zaczynało brakować. Prąd włączano mieszkańcom miast i wsi na kilka godzin dziennie. Nawet w wieżowcach powszechne były piecyki “na wszystko”, bowiem zakłady ciepłownicze działały tylko w nielicznych osiedlach dla funkcjonariuszy systemu. Osiedla te były strzeżone i ogrodzone. Młode pokolenia nie bardzo już widziały czym są komputery. O internecie właściwie już zapomniano. Telefony komórkowe przeważnie nie działały, były horrendalnie drogie i trudno dostępne. Do łask wróciły aparaty stacjonarne i zwykła poczta, choć listy były cenzurowane, a zwyczajnych obywateli obowiązywał zakaz oddalania się od miejsca zameldowania bez zezwolenia władz. Brakowało praktycznie wszystkiego. Ogromne rzesze ludzi były zmilitaryzowane.

Wojna – Polska 2050

Oczywista prawidłowość historyczna i polityczna mówi, że jeśli politykę wewnętrzną buduje się na retoryce wojennej, jeśli kieruje się ogromne środki na armię, a jednocześnie brakuje wszystkiego innego, to wojna kiedyś w końcu musi wybuchnąć. Sytuacja polityczna w Europie od dawna była chwiejna. Unia Europejska zamknęła się w obrębie niewielu krajów tworzących w sto lat wcześniej EWG. Małe kraje nadbałtyckie ledwie tolerowane przez Rosję, formalnie należały do Unii, ale po odejściu Polski zostały nieco pozostawione na uboczu. I to właśnie wtedy, w połowie stulecia władze Polski skorzystały z mało istotnego pretekstu, by napaść na Litwę, która była krajem dużo zamożniejszym, choć niewielkim. Pod pretekstem należnej Polakom historycznie przestrzeni życiowej Litwa została napadnięta. NATO, skłócone wewnętrznie, było bezradne z powodu weta Amerykanów. Unia Europejska nie miała dostatecznej siły militarnej. I w tej sytuacji bezradna Litwa zwróciła się do Rosji. Rosjanie pośpieszyli z bratnią pomocą. Najechali Polskę zrównując z ziemią większość miast, pechowo jednak przez jakieś niedopatrzenie niewielkim ładunkiem atomowym potraktowali również wciąż istniejącą bazę antyrakietową Amerykanów. I tak doszło do Trzeciej Wojny Światowej.

Polska 2050
7/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

4 Komentarze

  1. Nic z tego . Kaczka nie ma potomków , mohery podzielą los dinozaurów , a kościoły wynajmuje AWF na ścianki wspinaczkowe.

Komentowanie jest wyłączone.