Towarzysz Isiewicz cz. XII

REKLAMA

Akt II cz. 4

 

Tyle lat pracy nie szło na marne.
I edukacji, i socjalizmu;
Jest społeczeństwo nadal ofiarne
Dźwigać na barach moc idiotyzmów.

Ludzie go krzepią swą niezmiennością,
Pamięta, jak to drzewiej bywało:
Docent marcowy poił radością,
Filmy Poręby się oglądało.

Stowarzyszenie „Grunwald” waleczne,
Piastowskie znowu ożyły zręby;
Chłoporobotnik umiał bajecznie
Rozpoznać, czyje niepolskie gęby.

By jedność taka naród objęła,
Ktoś go za mordę sprawnie wziąć musi.
Partia zechciała, więc się podjęła:
I piękne cechy umie wydusić.

A, by dziejowej nie brakło racji,
Partia Rząd własny wysublimuje,
W Zwykłego Posła emanacji
Duch dziejów Hegla znów pracuje!

Bo władza, to jest rzecz poważna,
To bożych pomazańców rola;
We wszystko winna być posażna,
Gdzie władzy sięga chęć i wola.

W Warszawie wiedzą już od carów,
Że przed państwowym urzędnikiem,
Oprócz niesienia temuż darów
Trzeba być lichym, z wyglądu – nikiem.

Pozór mieć nieco durnowaty
I w pas się kłaniać, i przymilać:
Nie maszże lepszej tu lokaty,
Niż gdy ci władza zechce sprzyjać.

Wszystko jest sprawą regulacji.
Kto w pocie czoła reguluje,
Tworząc masywy legislacji –
Wszak na kopertę zasługuje?

To władzy jest potencjał boski,
Że życie nam organizuje,
Aby nie zaznał człowiek troski,
Iż władza się nie opiekuje.

Że ma człowieka w poważaniu;
Nie tam, gdzie nie dochodzi Słońce,
Że świetna w pieczy sprawowaniu –
Zwłaszcza gdy człowiek ma pieniądze.

A skoro tyle obowiązków
Wypełnia dobrotliwa władza
Jej splendor przeto z rolą w związku
I przecież słusznie się nagradza.

Konieczny koszt reprezentacji,
Uraz wyborca nie śmie chować:
Jałmużną dzieli większość nacji –
To i nie będzie Rząd dziadował!

Takoż baronii, co partyjni
I Ministrowie, i Urzędnicy
I dziennikarze dyspozycyjni,
Propagandyści i poplecznicy.

Takoż Posłowie i Senatory,
Burmistrze, Radni i Prezydenty;
Bankowe w ludziach znane walory
I kapelanów licznych rój święty.

Stowarzyszenia i Instytucje,
Co z samej nazwy już patriotyczne.
Komisje – Tuska czyniąc obdukcje;
I w spółkach skarbu pociotki liczne.

A po to właśnie wstaliśmy z kolan,
By obywatel chwałą obrastał;
By dumą było każdego prola,
Że taka piękna władza wyrasta.

Po to nagrody i apanaże,
Kilometrówki i limuzyny,
Dodatki, diety, upusty, gaże…
O, mają rozmach, te… Wodza syny.

Toczą więc walki dumni baroni,
Niczym na dworze dynastii Edo,
Tak to Osakę Podlasie goni,
Ze średniowiecza mentalną schedą.

Pilnują domów im policjanci:
Jakich to książąt naród dostaje
(Niby zamczyska niegdyś trabanci),
Tacy też dzisiaj i samuraje.

Z Bizancjum suto czerpią zwyczaje,
Kochają pozór, blichtry, saluty;
Nie da przepychem takim się najeść –
W udzielnych książąt włażą więc buty.

Przez tłum z biskupem jadą w kolasce,
Konfetti brokat policja sypie;
Tonąc w partyjnej, słonecznej łasce
Z góry na ciemny lud sobie łypie…

Przepiękna sprzed lat jest to tradycja,
Lud wdzięczny chętnie poły ułapia,
Konfetti śliczne tnie nam policja…
Jakaż łagodna syta satrapia!

Gębę Isiewicz gdzieś już tą widział…
Do wódy ona; do bałałajki…
Był to już kiedyś gąb takich przydział.
A oto proszę – jest książę z bajki.

Grzeczny, to władza chętnie dogadza:
Chwyć ochłap, bowiem kłaniasz się nisko,
Znaj miejsce swoje, Pana nie zdradzaj!
Może po gębie strzelać Panisko!

(Tu się Isiewicz zanosi troską,
Bo Merkel lubi, jak zawsze, szumieć;
Pucia surowość twardą ojcowską
Łatwiej mu idzie wschodnią zrozumieć.

Powrót odczuwa wielkich wartości,
Świecących bodaj mu od kolebki:
Giermańcow znanej wiecznej podłości
Da odpór wspólny zamordyzm krzepki.

Dlatego partyjni ronią
Na Unię tak gorzkie żale.
Od rozpraw o Merkel nie stronią,
Gdy o Putinie zaś – wcale…

I wie to każdy Towarzysz,
Co zgniły Zachód wyczynia;
Więc zaufaniem Ją darzą –
Bo słuszna Partii jest linia.

Aliści Polak PRAWDZIWY,
Jako PRAWDZIWY katolik
Dla obcych Katon uczciwy!
[Nie lubiąc wszakże też swoich]

Kacapskie mierżą nas gęby,
Się tradycyjnie boczymy;
Aleć ustroju zręby
Ostatnio bardzo cenimy.

Jako wybrany naród
Od konkurencji stronimy:
Nie może wybranych być paru.
Z Żydami się nie lubimy…

Ukraińcy, Litwini?
Polakom nikt nie dorówna:
Wiecznie tak zdradzonymi…
Krzywdy nic nie wyrówna!

Skoro wszyscy jednacy,
Lepszy wróg i zastały.
Nam raby ze Wschodu bliscy –
Nie jakieś liberały.

Zatem deklaratywnie,
Ruskie są nam zawadą,
Lecz Prezes tu konstruktywnie:
Niech składy z węglem jadą.

Może nie jest to Francja
Rachunki krzywd niespłacone;
Lecz rządów ich elegancja
Sekretarzowi w oskomę.

Chyba się nie dziwicie,
Skąd mają być reparacje?
Od Rosjan starczy sowicie
W rządzeniu strachem brać racje).

cdn. 🙂

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie