Z pamiętnika Zatroskanej Obywatelki III

REKLAMA

 Rządy Prawa i Sprawiedliwości mogą budzić skrajne emocje. Jest w nich pewna śmieszność – charakterystyczna zwłaszcza dla niektórych postaci z partii rządzącej i to tych czołowych. Jest i coś, co wzbudza przerażenie. Czasami bywają tak żenujący w swych wystąpieniach, że człowiek czuje wstyd, iż ktoś taki nie tylko może stać, ale stoi na czele państwa.

Ja jednak zaczynam coraz częściej czuć… obrzydzenie. I to obrzydzenie narasta we mnie z każdym dniem, a co gorsza nie dotyczy jednostek, a wręcz całokształtu tego co robi PiS.

Już samo pojawienie się któregokolwiek posła czy senatora z Prawa i Sprawiedliwości sprawia, że czuję niesmak. I nie chodzi już tu wyłącznie o to, że należą oni do takiej, a nie innej partii. Posłowie i senatorowie obecnie rządzącej partii mają coś tak nieprzyjemnego w wyrazie twarzy, że od razu wiadomo, do jakiego ugrupowania politycznego należą. Nie jest to element animalny, charakterystyczny dla ludzi gorszego sortu. Ich twarze wykrzywione są grymasem pogardy dla ludzi, dziwnymi i obłudnymi uśmieszkami, czymś, co czai się w ich oczach i nie nasuwa pozytywnych skojarzeń. Za tymi fałszywymi uśmiechami kryją się pełne jadu słowa, kryją się kłamstwa, które z taką łatwością wypowiadają i człowiek zastanawia się, z kogo oni starają się robić idiotów? Z siebie czy z ludzi, do których mówią? Kłamstwa wylatują z ich ust z szybkością karabinu maszynowego – jest to też jakaś dziwna technika, od lat stosowana przez Prawo i Sprawiedliwości. Mówić jak najwięcej, jak najszybciej, zagłuszyć, zagadać innych, choć niekoniecznie na temat. Posłowie z PiS rzadko udzielają odpowiedzi na zadawane im pytania, nierzadko mijają się z prawdą i najczęściej naginają rzeczywistość do swoich potrzeb. Nawet teraz, pisząc te słowa, czuję niesmak.

Kłamstwo stało się wręcz wizytówką Prawa i Sprawiedliwości. Prawdę mówią chyba jedynie w chwili zapomnienia się lub przez przypadek. Kłamią na każdy temat, w każdej sytuacji, a dla poparcia swoich kłamstw, zapodają kolejne. Potrafią wyprzeć się swoich słów, jakby zapominając, że żyjemy w czasach, w których ich wypowiedzi są nagrywane i daje to możliwość zweryfikowania wszystkiego. Kreują rzeczywistość według schematu „kłamstwo powtarzane sto razy, staje się prawdą”.

Obrzydzenie budzi we mnie sposób bycia posłów i senatorów Prawa i Sprawiedliwości. Takiej pogardy do innych jeszcze nie widziałam. Nie widziałam również takiej bezczelności, takiej hipokryzji, takiej arogancji, a wielu przypadkach również pospolitego chamstwa. Nie potrafią szanować niczego i nikogo. Nie szanują struktur państwa, nie szanują zasad demokracji. Łamią Konstytucję, łamią prawo i jeszcze usprawiedliwiają to koniecznością naprawy państwa. Gardzą opozycją, zagłuszają ją, odbierają jej prawo głosu, prawo do przedstawiania swoich racji. Wyłączanie mikrofonu podczas wystąpień przedstawicieli opozycji staje się już normą. Prawo i Sprawiedliwość nie szanuje również wyborców, a więc tych, dzięki którym mogą w ogóle istnieć w sejmowych ławach. Nie szanują tych, którzy ich wybrali, ponieważ coraz bardziej działają na ich szkodę. Oczywiście, w imię polepszenia jakości życia tych najbiedniejszych. Oczywiście, w imię podnoszenia Polski z kolan. Oczywiście, w imię patriotyzmu. Nie szanują tych, którzy nie głosowali na nich, ponieważ im nie należy się szacunek z racji tego, że są zdrajcami ojczyzny, że nie są prawdziwymi Polakami.

Czuję obrzydzenie, patrząc na to, co dzieje się w naszym kraju za sprawą Prawa i Sprawiedliwości. Jak bardzo podzielone zostało nasze społeczeństwo… jak niszczone jest to wszystko, co zaczynało już naprawdę dobrze funkcjonować. Jak zniszczony został Trybunał Konstytucyjny. Jak niszczony jest system edukacji. Jak niszczone jest wojsko, jak tłamszony jest honor żołnierza i policjanta. Jak niszczone są sądy i jak niszczona jest pozycja Polski na arenie międzynarodowej. Jak niszczona jest polska przyroda.

A na koniec czuję obrzydzenie do swojej bezsilności. Bo na moich oczach niszczona jest moja ojczyzna, niszczona jest tak, że aż człowiekowi chce się płakać na samą myśl, że zgodnie z prawem nic nie można z tym zrobić.

Pozostaje pytanie, kiedy poczuję obrzydzenie do kraju, w którym żyję. Nie do ojczyzny, ale właśnie do kraju, który został wyjałowiony z tego, co było wartościowe, na moich oczach.

Z pamiętnika Zatroskanej Obywatelki III
12/4.8

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. Zgadzam się w 100% bo sam podobnie odczuwam to co dzieje w naszym kraju.
    Zastanawiam się w tym momencie czy w “naszym”czy juz nie.

Komentowanie jest wyłączone.