Adrian podpisze

REKLAMA

Doktor nauk prawnych Prezydent Adrian Duda ogłosił wczoraj, że podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Chwila wejścia w życie tych ustaw, które zdaniem zdecydowanej większości prawników w sposób ewidentny łamią polską Konstytucję, to także ostateczne zerwanie z zasadą trójpodziału władzy w Polsce. Bardzo zaskoczony głosami krytyki Adrian argumentował jednak, że ustawy, na których zdecydował się złożyć swój podpis są jego autorstwa i zasadniczo różnią się przecież od tych, które zawetował kilka miesięcy temu. Bzdurzył coś jeszcze o demokratyzacji państwa, władzy, której podstawowym zadaniem jest służyć obywatelom, odzyskaniu wiary w uczciwość i sprawiedliwość państwa polskiego, a także o sędziach mających być przede wszystkim sługami polskiego społeczeństwa.

Podpisując obydwie ustawy sam Adrian zyskał bardzo dużo. Może być niewątpliwie dumny z tego, że wyszedł zwycięsko z prywatnej wojenki z Ministrem Sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro. Pan Zbyszek zapewne jest teraz mocno rozgoryczony faktem, że decyzja o tym, którzy sędziowie będą mogli pozostać sędziami Sądu Najwyższego, w myśl nowych zapisów nie będzie zależała tylko i wyłącznie od jego kaprysu. Teoretycznie to Adriana sędziowie SN będą musieli teraz prosić także o to, aby mogli jeszcze trochę popracować po ukończeniu 65. roku życia.

Adrian zdecydowanie oddalił od siebie coraz bardziej grożące mu widmo braku poparcia ze strony Prawa i Sprawiedliwości w następnych wyborach prezydenckich. Uniknie zatem bratobójczego pojedynku z niezwykle charyzmatyczną, tak bardzo ukochaną przez prawą i sprawiedliwą część Narodu Beatą Szydło, której wystawieniem jako kandydatki PiS Adrian był już zastraszany. Ponadto gdyby Adrian po raz drugi postanowił zawetować ”dobrą zmianę” w polskim wymiarze sprawiedliwości, pozbawiłby się też jakichkolwiek szans na otrzymanie błogosławieństwa od Papy Tadeusza z Torunia, bez którego reelekcja byłaby praktycznie niemożliwa.

Ale najważniejszą być może korzyścią dla Adriana wynikającą z podjęcia decyzji o sygnowaniu ustaw, jest uzyskanie przebaczenia od Najwyższego. W zaistniałej sytuacji jest bowiem szansa, że Jarosław wymaże z pamięci winy, których względem obozu rządzącego Adrian się dopuścił i z powrotem przyjmie go w szeregi wielkiej, biało – czerwonej drużyny.

Zamiast roli stojącego na straży przestrzegania Ustawy Zasadniczej prezydenta wszystkich Polaków, wybrał on zatem rolę prezesowej marionetki imieniem Adrian, długoPiSu Jarosława Kaczyńskiego i „seryjnego gwałciciela” Konstytucji RP.

Adrian podpisze
9/4.9

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. Teraz już Adrian może bez oporów podkreślać, jak przy nominacji Morawieckiego na premiera, że wywodzi się z obozu rządzącego. Już nikt mu nie wierzy w to, że jest on kimś więcej niż tylko delegatem prezesa na Belweder. Historia zapamięta go jako drugiego Bieruta.

Komentowanie jest wyłączone.