Bliżej prawdy odc. 2297

REKLAMA

Liczba hipotez dotyczących wydarzeń z 10.04.2010 roku przedstawiona przez Antoniego Macierewicza i ludzi dotkniętych jego zespołem, zbliżona jest do liczby odcinków bardzo popularnego amerykańskiego serialu pt. „Moda na sukces”. Naprawdę bardzo trudno jest więc tu wymyślić coś nowego, oryginalnego, coś na co nie wpadł jeszcze żaden inny „ekspert”.

Niedawno w jednej z polskich gazet, o której wiadomo, że ma dostęp do wiedzy tajemnej, pojawił się artykuł informujący o istnieniu pewnego nagrania z kamer wideo. Zarejestrowane na kamerze zdarzenie miało miejsce na warszawskim lotnisku, kilka godzin przed wylotem prezydenckiego Tu-154M do Smoleńska, a uwiecznione są na nim jakieś postacie „dokonujące nieustalonych czynności przy lewym skrzydle samolotu„. A to przecież w tej właśnie części samolotu wg. jednej z teorii głoszonych przez przyszłych pacjentów klinik psychiatrycznych (czyt. ekspertów podkomisji smoleńskiej), podłożony został ładunek wybuchowy! Po tym jak dowiedziałem się o istnieniu takiego nagrania, wydawało mi się, że tym razem już naprawdę jesteśmy o krok od ustalenia prawdy. I nawet co do tożsamości jednej z osób instalujących ładunek wybuchowy w Tupolewie, chyba trudno byłoby w tej sytuacji mieć jakiekolwiek wątpliwości. Wydawało mi się to wręcz oczywiste. Dla ułatwienia dodam, że chodzi mi o byłego Prezesa Rady Ministrów, a obecnie polityka piastującego wysokie stanowisko w Parlamencie Europejskim. Niestety sam szef smoleńskiej podkomisji Antoni Macierewicz uświadomił mi, że to nie jest aż takie proste. Na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia stwierdził, że ładunek nie mógł zostać podłożony w Warszawie, ale musiało się to stać na terenie Rosji.

Moja teoria o pozbawionych polskich genów osobnikach, podkładających ładunek wybuchowy w Tupolewie chwilę przed startem do Smoleńska legła więc w gruzach. Znowu oddaliłem się od prawdy. Ale tylko na moment! I dziwię się, że nikt wcześniej nie wpadł na to, co teraz już wydaje się oczywistą oczywistością. Na nagraniu, o którego istnieniu poinformowała wspomniana wcześniej polska gazeta, widać między innymi Tuska, który z latarką w dłoni i w obecności innych zdrajców Narodu zastanawia się, w której części samolotu umiejscowić ładunek. Ustalenia te są następnie przekazywane drogą telefoniczną stronie rosyjskiej. I to na terenie Rosji, zgodnie z tym co twierdzi Pan Antoni, dochodzi do instalacji ładunku. Jak? A to przecież bardzo proste. Nie wiadomo skąd pojawiająca się (sztuczna) mgła, która umożliwiła doskonale wyszkolonym komandosom Specnazu podłożenie bomby już w trakcie lotu. Niemożliwe? Oglądałem kiedyś film pt. „22 minuty”. Tam można zobaczyć próbkę umiejętności żołnierzy rosyjskich sił specjalnych.

To jest moja hipoteza dotycząca nagrania z warszawskiego lotniska tuż przed startem, oraz samego momentu podłożenia materiałów wybuchowych w Tupolewie. Poważnie zastanawiam się nad jej przedstawieniem Szanownej Podkomisji. Może komuś się spodoba i uda mi się dostać pracę w zespole Pana Antoniego? Za pier..lenie podobnych bzdur płacą tam ponoć bardzo dobre pieniądze. I nie wymagają aktualnych badań lekarskich.

Bliżej prawdy odc. 2297
17/4.6

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie