Co słychać u prezesa, słoneczka naszego?

REKLAMA

Co słychać u prezesa, słoneczka naszego?

Co słychać u prezesa, słoneczka naszego? – pyta suwerenek zaniepokojony długą nieobecnością genseka w życiu publicznym. Jak mu leci i czy w ogóle leci? – pytają moherowe babinki mocząc w szklankach swoje sztuczne szczęki. Dowiemy się niebawem, bo wielkimi krokami zbliża się dzień konwencji PiS, kiedy to ten konstruktor upadku Polski wygłosi przemówienie programowe. Tak w każdym razie twierdzi jego uniżony przydupas Mamrot Błaszczak. Można więc rzec, iż ten pisowski spęd ma być powrotem Kaczyńskiego do świata żywych. Taki przekaz przynajmniej ma dotrzeć do ciemnego suwerenka. Faktem jest, że konwencje Kaczyński zwykle zaszczycał swoją obecnością i podczas nich zawsze przedstawiał program walki z demokracją, przeciwnikami politycznymi i zdrowym rozsądkiem. Prawdą jest również, że w przeszłości nie był tak chory jak dziś.

Znawcy przedmiotu twierdzą, że stan umysłu Kaczyńskiego uzależniony jest od jego kondycji fizycznej. Trudno się z nimi nie zgodzić, a mając w pamięci ostatni wyczyn prezesa wszystkich prezesów nawet dojść do wniosku, że chłopina czuje się nie najgorzej. Oto do Gdańska nadszedł rozkaz, by popłuczyna prawdziwej Solidarności Stoczni Gdańskiej dała sobie spokój z odsłonięciem tablicy pamiątkowej, na której wyryto dla przyszłych pokoleń, że “w sierpniu 1988 roku strajkowali razem ze stoczniowcami o przywrócenie NSZZ SOLIDARNOŚĆ śp Lech Aleksander Kaczyński i premier RP Jarosław Kaczyński”. Niektórzy zastanawiają się czy do ucha prezesa doszedł śmiech Władysława Frasyniuka, który na wieść o tej farsie miał parsknąć :”Jarek pierdolisz, nie było cię tam”. Być może okrzyk ten skłonił śpiocha z Żoliborza do pogłębionej refleksji, sięgnięcia pamięcią 30 lat wstecz i uzmysłowienia sobie, że akurat wtedy faktycznie w stoczni nie był, bo np. spał… Jeśli tak, to ze zdrowiem Jarosława jest coraz lepiej.

Biedna Polska.

Co słychać u prezesa, słoneczka naszego?
15/4.2

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie