Jarku, Polacy nie pozwolą Ci umrzeć z głodu !

REKLAMA

Czytając wczorajsze wpisy internautów pod szokującą informacją o przymierającym głodem Ministrze Gowinie, odzyskałem wiarę w Polaków. Nie wstydzę się przyznać do tego, że chwilami czułem jak łzy wzruszenia spływają mi po polikach. Reakcja rodaków na skrajnie trudną sytuację materialną Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego była wręcz lawinowa. Zorganizowano liczne zbiórki pieniędzy, które miałyby pomóc przeżyć Ministrowi dłużej, niż tylko do pierwszego. Ci, którzy nie zdążyli jeszcze rozliczyć się z urzędem skarbowym wyrazili chęć przekazania Gowinowi 1 % swojego podatku, mając nadzieję, że ocali to Ministra od niechybnej śmierci głodowej. Apele o pomoc dla potrzebującego członka Rządu były absolutnie ponadpartyjne. Nikt nie potrafił pozostać obojętnym na rozgrywający się tuż obok ludzki dramat. Nawet najbardziej zagorzali oponenci polityczni wykazywali się wielką solidarnością i chęcią niesienia pomocy bliźniemu. Poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej założył fundację, której celem miało być zbieranie pieniędzy na pomoc dla Gowina. Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy, Pan Rafał Trzaskowski, na wieść o głodującym koledze parlamentarzyście także potrafił wznieść się ponad podziały i naszykował sobie kilka dwuzłotowych monet na wypadek, gdyby na ulicy zaczepił go błagający o wsparcie Jarosław Gowin.

Poseł Porozumienia mógł liczyć nie tylko na pomoc finansową. Zrodził się pomysł, żeby rodzina Gowinów mogła raz dziennie najeść się do syta w stołówce sejmowej. Wśród internautów pojawiło się mnóstwo wpisów o chęci przekazania Ministrowi słoików z zupą pomidorową, ogórkową lub wodzianką. Inni oferowali odstąpienie zaplanowanych na jutrzejszy obiad gołąbków, pierogów, kotletów mielonych z surówką z kapusty kiszonej czy nawet zamrożonego bigosu, który ostał się jeszcze ze Świąt Bożego Narodzenia. Jeszcze inni zgłaszali chęć zakupu polskiego masła, mleka, wędliny, żółtego sera, twarogu półtłustego oraz możliwość codziennego dostarczania rodzinie Ministra świeżych kajzerek, a nawet grahamek, żeby Gowiny mogły zacząć wreszcie jadać w miarę przyzwoite śniadania.

Jak widać Polacy bez względu na poglądy polityczne i sympatie partyjne nie zostawili Ministra i jego najbliższych w potrzebie. Głód już Gowinom na pewno nie zagraża. Niewiele natomiast wiadomo na temat sytuacji mieszkaniowej Jarosława Gowina. Brak danych czy Minister w ogóle ma gdzie mieszkać? A jeśli tak, to czy ma w domu bieżącą wodę, gaz, ciepłe kaloryfery? Zwłaszcza przy obecnych, bardzo niskich temperaturach to pytanie wydaje się zasadne. Czy ma w domu podstawowe środki higieniczne? Czy dorobił się już pralki, lodówki? Czy nie ma jakichś zaległości płatniczych w stosunku do podmiotu dostarczającego Gowinom prąd? Lub czy nie ma na ścianie grzyba? Wystarczy powiedzieć. A Polacy na pewno i tym razem nie przeszliby obok takiego wyznania obojętnie. Całe szczęście też, że jest ustawa stanowiąca o zakazie odbierania dzieci rodzicom wyłącznie z powodu złych warunków ekonomicznych i bytowych rodziny. Bo i tu przecież nie wiadomo, jaki sprawy mogłyby przybrać obrót?

W tym miejscu można by jeszcze przypomnieć sposób, w jaki Jarosław Gowin skomentował słowa prof. Małgorzaty Gersdorf o zbyt niskich wynagrodzeniach sędziów. Ale leżącego się przecież nie kopie. Zresztą nie mam ochoty już więcej razy wymieniać nazwiska tego totalnie oderwanego od rzeczywistości pisowskiego buca i hipokryty.

 

zdjęcie: 300polityka.pl

 

Jarku, Polacy nie pozwolą Ci umrzeć z głodu !
5/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie