Wojenki na górze ciąg dalszy

REKLAMA

Żenujące przepychanki i wymiana złośliwości na linii Pałac Prezydencki – Prawo i Sprawiedliwość trwają w najlepsze. Tym razem Krzysztof Łapiński postanowił popsuć nieco wyśmienity nastrój Beacie Szydło, w jakim siłą rzeczy Pani Premier znalazła się po tym, jak została szczęśliwą laureatką Nagrody Człowieka Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy. Rzecznik Prezydenta Dudy słowami ośmieszającymi Panią Beatę Ekonomistkę ustosunkował się do pojawiających się w przestrzeni medialnej doniesień, jakoby Głowa Państwa miała kategorycznie zażądać dymisji pogromcy harcerzy, Ministra Antoniego Macierewicza. Pan Łapiński oznajmił, że gdyby Prezydent faktycznie oczekiwał pogonienia Ministra Obrony Narodowej, to swoje żądania przedstawiłby oczywiście Władcy Marionetek, Prezesowi Kaczyńskiemu. Czyli Pan Rzecznik powiedział coś, co od momentu ogłoszenia wyniku wyborów parlamentarnych jest rzeczą zupełnie oczywistą. A teraz już wiemy wszyscy, że nawet w opinii Andrzeja Dudy Pani Premier nie ma żadnego realnego wpływu na skład Rządu, na czele którego formalnie stoi.

Zabawne jest jednak to, że z marionetkowości Pani Beaty Szydło kpi sobie Rzecznik faceta, którego pismo z zaproszeniem dla Jarosława Kaczyńskiego, by ten został członkiem Komitetu Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości, od kilkunastu tygodni pozostaje bez odpowiedzi. Być może Prezes poczuł się obrażony warunkiem, jaki w tym zaproszeniu zawarła kancelaria Andrzeja Dudy? Pan Prezydent umyślił sobie bowiem, że brak odzewu do dnia 16 czerwca potraktowany zostanie jako odmowa. Zresztą nie jest to przecież pierwsze pismo sygnowane przez Głowę Państwa i trafiające do polityków Partii Jaśnie Panów, które na adresacie nie robi – najdelikatniej rzecz ujmując – zbyt dużego wrażenia. Do rekordu w długości ignorowania listów od Dudy, który to rekord należy do wspomnianego już Antoniego Macierewicza brakuje Jarosławowi jeszcze sporo. Szef MON podobno nie odpowiadał na petycje wystosowane przez Głowę Państwa nawet przez kilkanaście miesięcy.

Jakim poważaniem cieszy się osoba sprawująca najwyższy urząd w naszym państwie, lub raczej w jak głębokim poważaniu mają Andrzeja Dudę nawet ludzie ze środowiska politycznego z którym jest związany, okazało się przy okazji „historycznego” , podwójnego weta. Wówczas Prezydenta publicznie besztali nawet tak wybitni mężowie stanu jak Rysiu Czarnecki, Stasiowie Pięta i Karczewski, Patryk Jaki czy Zbyszek Ziobro.

Na ile słowa Rzecznika są odzwierciedleniem rzeczywistej irytacji Andrzeja Dudy i jego najbliższego otoczenia ze sposobu, w jaki ten traktowany jest przez swoich przyjaciół z Prawa i Sprawiedliwości, a na ile jest to od początku do końca dobrze zaplanowany i świetnie zagrany teatrzyk marionetek, okazać się może z chwilą ogłoszenia przez Prezydenta projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Czy w następstwie tego w obozie „dobrej zmiany” ponownie zapanuje pokój, wielka miłość i wzajemny szacunek? Czy jednak Prezes Kaczyński znowu będzie zmuszony do zwołania na Nowogrodzkiej w trybie nadzwyczajnym posiedzenia najważniejszych postaci Prawa i Sprawiedliwości, a poirytowany Zbigniew Sprawiedliwy będzie przez kilka kolejnych dni latał po partyjnych telewizjach lub udzielał zaprzyjaźnionym gazetom wywiadów, w których będzie jazgotać, że mamy groteskowego prezydenta pozbawionego jaj?

Wojenki na górze ciąg dalszy
5/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA