Okrakiem

REKLAMA

Janusz Piechociński oznajmił, że marzy mu się koalicja PiS – PSL – PO, a personalnie chciałby być premierem. Przypomina to siedzenie okrakiem na płocie z drutu kolczastego. Jakie mogą być tego efekty, nietrudno sobie wyobrazić.
A serio mówiąc, to jest tak głupi pomysł, że dawno takiego nie słyszeliśmy. PSL dziś jest na skraju progu wyborczego i może wcale nie dostać się do sejmu. Być może to właśnie jest przyczyną tak karkołomnego pomysłu szefa partii. Chciałby dać do zrozumienia jednym i drugim, że na niego można liczyć. Jak głosi stara anegdotka PSL – wybory zawsze wygrywa ich koalicjant.
Jednak warto pamiętać, że PSL to partia klasowa. Takie partie były siłą napędową polityki w XX wieku. I to raczej na początku. Ponieważ zamiast walki klas zaczęto preferować współpracę, to klasowe partie zaczęły ewoluować. Jednak nie PSL. Ta partia wciąż uważa, że może dostawać się do sejmu, preferując korzyści tylko jednej klasy społecznej – chłopstwa. I na dodatek robić to kosztem całej reszty społeczeństwa. Doskonałym przykładem jest KRUS. Biedne w sporej części społeczeństwo opłaca ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne rolników, którzy najczęściej są znacznie bogatsi od średniej.
Czas najwyższy posłać tę partię do lamusa historii. A historię PSL postawić w archiwum bibliotecznym obok „Kapitału” Marksa. Prywatnie mam przekonanie, że tak się właśnie stanie 25 października.

Okrakiem
Oceń artykuł

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

2 Komentarze

Komentowanie jest wyłączone.