Myśli ulotne… Słów kilka o ministrze Spraw Wewnętrznych

REKLAMA

Polski rząd po wygranej PiS tworzą ludzie, których nie tylko kompetencje należą do wątpliwych. Wygląda to tak, jakby ktoś wrzucił do szklanej kuli kilka karteczek z nazwiskami i wyciągał je losowo przy wymienianiu kolejnych ministerstw. Również dobrze obsadzaniem stołków mogła się zająć pierwsza lepsza małpa z ZOO lub kura grzebiąca ziemię. Efekt byłby identyczny. A może nawet takiej małpie czy kurze lepiej by się poszczęściło niż ludziom, którzy wzięli na siebie ciężar tworzenia rządu.

Weźmy dla przykładu Ministra Spraw Wewnętrznych – Mariusza Błaszczaka. Twarz krągła, oczka małe i wąskie usteczka, często w ciup ściągnięte i cedzące słowa głosem miodem ociekającym. O ministrze Błaszczaku można wiele powiedzieć, ale nie da się powiedzieć jednego – że jest godnym przedstawicielem Homo Sapiens. Minister Błaszczak znany jest z tego, że szybciej mówi niż myśli. A przecież Homo Sapiens to człowiek myślący! Cały  wdzięk ministra po prostu znika w chwili, w której zaczyna mówić.

Minister Błaszczak znany jest również ze swych dziwnych uprzedzeń. Tęcza na niebie sprawia, że oczami wyobraźni widzi Paradę Równości i półnagich mężczyzn w skórzanych spodniach z odsłoniętymi pośladkami i owłosionymi torsami, którzy oddają się namiętnym pocałunkom na równie tęczowej platformie. Kolorowe kredki, które w pudełeczku nosi każdy przedszkolak, to dla niego symbol LGTB. Przy okazji oberwało się również kwiatkom, malowanym tymi kredkami we wszystkich kolorach tęczy na chodnikach. Kwiatki stały się symbolem multi kulti. Wolę nie myśleć, jaki lęk w ministrze Błaszczaku wzbudzają kolorowe rabaty. Jeśli do tego doda się sytuację, w której minister Błaszczak mówił o kwiatkach na chodnikach – a mówił to po zamachu terrorystycznym w Nicei – zyskujemy obraz istoty, dla której nikt jeszcze nie wymyślił nazwy podgatunku. Bo z Homo Sapiens ma ona niewiele wspólnego.

Minister Błaszczak tak bardzo boi się multi kulti, że nie widział nic złego w ksenofobicznych atakach, które miały miejsce jakiś czas temu w Polsce. Dla niego takie wydarzenia są incydentalne, a Polska jest krajem bezpiecznym. Ktoś oberwał za to, że mówił w innym języku? Ktoś inny za to, że ma nieco ciemniejszą skórę został sponiewierany wyzwiskami? To zdecydowanie za mało, by minister zajął się należycie problemem. Zawsze można uznać to za prowokację lub uderzenie w prawy i sprawiedliwy rząd przez opozycję, która sprawę nagłośniła. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie będzie się zajmowało marginalnymi sprawami. Wszak Polska jest dla Polaków i na własne ryzyko cudzoziemiec przekracza granicę.

Minister Błaszczak troskliwie zadbał o to, by każdy policjant w Polsce czuł, że wypełnia szczególną misję w kraju, że dba o bezpieczeństwo Polek i Polaków. I zapewne każdy policjant czuje się dowartościowany. Czuł się dowartościowany, kiedy został ściągnięty ze swojego miejsca zamieszkania do stolicy w czasie, w którym opozycja nie chciała opuścić Sejmu. Czuł się dowartościowany, kiedy musiał rozstawiać barierki, na których ludzie zawieszali prześmiewcze kartki. Wartość została nawet wyceniona – na ponad 2 miliony złotych. Policjanci ze Szczecina też czuli się dowartościowani, siedząc na koniach z przypiętymi skrzydłami aniołów. I czuli się również dowartościowani, kiedy musieli zmierzyć się z agresywną córką radnej PiS, wobec której została podjęta interwencja, którą minister Błaszczak ocenił jako karygodną, bo wymierzona była w kobietę. I czuli się dowartościowani, kiedy musieli się zmierzyć z atakami kiboli, bo ich interwencja uderzała w prawdziwych patriotów. Teraz pewnie też czują się dowartościowani, ścigając osoby, które brały udział w wydarzeniach pod Sejmem 16 grudnia 2016 roku. Jak to ma się do demokracji – pewnie nijak, rozkazy trzeba wypełniać.

Tak, minister Błaszczak godnie reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość na swoim stanowisku. Tylko dlaczego samemu stanowisku odbiera godność?

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.