Kto da więcej?

REKLAMA

W swoim ostatnim wpisie pochopnie stwierdziłam, że jeśli chodzi o pieniądze, to konflikt z lekarzami na pewno się uda zażegnać. Ale to był taki moment, kiedy jeszcze nie było dokładnie widać całej sytuacji.

Gdyby Szydło zareagowała od razu, zanim protest stał się tak medialny, być może dziś byśmy już o tym nie rozmawiali. Tym razem buta i ignorancja towarzysząca rządom PISu od początku, obróciła się przeciw nim samym. Bo zobaczmy, jak to naprawdę działa…

Rząd sobie ustalił jakieś priorytety i przewidział grupy społeczne, którym trzeba będzie smarować, by swoje reformy forsować bez oporu. Najpierw umocniła swój elektorat roszczeniowy poprzez program 500+. Podejrzewam, że sporo ludzi udało im się w ten sposób przeciągnąć na swoją stronę, nawet tych, którzy byli w stosunku do nich sceptyczni. To dało im dwa lata czasu, by dojść do tego miejsca, w którym obecnie jesteśmy. Kiedy zaczęły się wątpliwości wokół policjantów oraz ataki za ochranianie choćby miesięcznic, dołożono pieniędzy w tym resorcie, kiedy zaczęła się powoli rozsypywać machina Macierewicza, żandarmeria wojskowa dostała podwyżki. Kiedy rząd wprowadzał reformę szkolnictwa zapowiedział również podwyżki dla nauczycieli. Wzmocniono także motywacje do szkodliwego działania dla pracowników IPNu. I tak oto powoli i planowo dmucha się na zimne, dokładając pieniędzy tam, gdzie mogły by powstać wątpliwości. Polityka ta jest niezwykle skuteczna, bo po prostu robi ludziom wodę z mózgu. Poprawia zarobki i status społeczny, przez co przynajmniej część zadaje sobie proste pytanie: Po co mam się buntować? Przecie MNIE władza doceniła, mnie poprawiła życie! Ludzie mają wewnętrzny dylemat, bo pomimo, że rozumieją cenę, jaką ogólnie zapłacimy wszyscy, nie bardzo wiedzą, jak wobec tego własnego zysku okazać tej władzy niewdzięczność.

Jak w komunie?

Schemat jest identyczny, jak w powojennej Polsce. Chociaż myślę, że wtedy było dużo więcej w nim przypadku, niż teraz. Ludziom w powojennej Polsce naprawdę się poprawiło! Zniknęły klasy społeczne, bo poza kilkoma partyjnymi decydentami wszyscy zaczynali życie od zera. A władza pomagała, pomagała się wykształcić, pobudować mieszkanie, założyła elektryczność i powiesiła na ścianie radio. Każdy musiał mieć pracę, każdy musiał posłać dzieci do szkoły, każdemu dziecku należała się w tej szkole szklanka mleka, a rodzicom wczasy za darmo. Darmowe szpitale, darmowe stołówki, darmowe studia…Ludzie byli zakochani w nowej władzy i po pięciu latach okupacji byli naprawdę wdzięczni. Oczywiście były środowiska lub jednostki, które sceptycznie postrzegały władzę, ale nie miały w tamtych czasach żadnych realnych argumentów, by ludzi uświadomić. Bo tej realnej poprawie bytu mogli przeciwstawić tylko pamięć o przedwojennej Polsce, gdzie sprawiedliwość społeczna po prostu nie istniała, a biedni ludzie byli totalnie pozbawieni praw społecznych.

Siedemdziesiąt lat musiało minąć, byśmy zrozumieli, że NIE MA NIC DARMO, ale czy na pewno to zrozumieliśmy? Osobiście wątpię, bo gdybyśmy wyciągnęli jakąkolwiek naukę z tamtych czasów, dziś taki PIS nie miałby racji bytu.

Poparcie dla „dobrej zmiany”?

Patrząc na to, jak wielkim poparciem cieszy się dobra zmiana, możemy wysunąć tylko jeden wniosek. Nie da się zmienić ustroju państwa, czyli z gospodarki centralnej, na rynkową, z socjalizmu na nowoczesny kapitalizm, z dyktatury na demokrację, jeśli się nie zmieni myślenia obywateli. Mam takie wrażenie, że Polacy w większości wcale nie chcieli przegonić dyktatora, ale chcieli tamtego starego ukarać, bo za długo był ważny i bogaty, że potrafią go zamienić tylko na innego, nowego i trochę bardziej naszego dyktatora. W gruncie rzeczy, cały czas nam się wydaje, że władza, to taki wielki zarząd fabryki do produkcji pieniędzy i że tylko od dobrej woli tej władzy zależy ile tych pieniędzy wyprodukuje i komu da.

W obliczu takich faktów odnoszę wrażenie, że całe te dwa lata walki o demokrację zostały po prostu zmarnowane. Nie jesteśmy dziś w stanie odpowiedzieć na zapotrzebowanie społeczeństwa. Jego zachowanie , jego świadomość społeczna, przypomina zachowanie psa, który podporządkuje się komuś, kto będzie w stanie przerzucić żarcie z worka do miski. Mówię to tym bardziej z przykrością, że samo obalenie komuny odbyło się także według tego samego schematu. Dopóki ludziom się poprawiało w odniesieniu do jakiegoś obiektywnego punktu w historii (zakończenie wojny), nikt się nie buntował, nikomu bezprawie nie przeszkadzało i każdy próbował się po prostu jak najlepiej ustawić w hierarchii społecznej, nawet jeśli to nie do końca było sprawiedliwe dla innych. Powszechny sprzeciw zaczął się dopiero wtedy, kiedy przestało regularnie wpadać jedzenie do miski.

Pełna miska?

Takie rozważania są naprawdę smutne dla kogoś takiego jak ja, dla którego zawsze ważne były jakieś ideały. Uświadamiamy sobie, że żyjemy w świecie obłudy. Jesteśmy każdego dnia bezsensownie bombardowani wielkimi słowami takimi jak: wiara, patriotyzm, Ojczyzna, wolność, niezależność, wstawanie z kolan, demokracja, godność, równość itd. Tymczasem, czy ktoś się w ogóle zastanawia, co te słowa znaczą?… Lub co znaczyły, bo dziś znaczenie zostało odwrócone. Dziś, można by większość tych słów zastąpić hasłem 500+, które otwiera ludzkie serca na oścież.

PIS nie może tak po prostu ustąpić lekarzom, bo okazali się niegrzeczni i nieposłuszni. A przecież PIS jest jak dobra babcia, która raz za razem wyciąga stówkę z poduszki i obdarowuje, ale tylko tych, których sama wybiera. Zazwyczaj to są ci grzeczni, ci, którzy się nie buntują i ci, którzy za ten drobny datek gotowi są chwalić władzę.

Taka dobra władza nie może nagradzać buntowników, po prostu nie może, bo zachęciło by to innych, by byli niegrzeczni.

Oczywiście, po całej tej analizie polskiego społeczeństwa, którego się chyba już nie da uratować zwykłymi metodami, które trzeba najpierw wyleczyć z PISu, a potem edukować i ten proces potrwa wiele lat, ten protest ludzi zdesperowanych, chcących czegoś więcej, niż czekania w kolejce na stówę od babci, pragnących zmian szeroko pojętych, może być jakimś światełkiem w tunelu. Może być iskrą, którą trzeba rozniecić do rozmiaru pożaru. Ja natomiast patrzę na to wszystko z pewnym zażenowaniem. Słyszę obywateli oczekujących od opozycji programów politycznych, które by pokazywały coś innego, niż tylko walkę o odzyskanie władzy z rąk PISu. Ale czy WY, Obywatele macie program na swoje życie? Czy jesteście się w stanie nauczyć, że nic za darmo nie ma, że pieniądze, które idą z kasy państwowej musimy najpierw my do tej kasy włożyć? Czy, kiedy przyjdzie kolejny kryzys i będzie trzeba dla wspólnego dobra zacisnąć na chwile pasa, to oddacie kawałek wolności i wybierzecie sobie kolejny PIS, który da? Znowu położycie swoje życie na szali z pytaniem: KTO DA WIĘCEJ?

Kto da więcej?
4/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

1 Komentarz

  1. Autorko droga, smędzisz i jęczysz nie jak Goplana, ale wiejska dziewka w wierzbę płaczącą zamieniona nad brzegiem jeziora. Tekst długi i żadnej sensownej myśli w nim nie ma. DO kogo te pretensje kierujesz? DO Polaków? Których? Ci od 500 plus to nie czytają. Wcale nie czytają niczego. I takim jęczeniem to nie przekonasz fanbojów PiS.

Komentowanie jest wyłączone.