My mówimy veto

REKLAMA

W czwartek, 13 lipca, miałam napisać WAM krótki list wakacyjny.

Chciałam po prostu zrobić sobie przerwę. Miałam klasyczne objawy wypalenia, przestały mi się podobać słowa i przestały mi się układać w zdania. Widziałam, że ciągle, w kółko milę tę samą mąkę, a ona za nic nie chce być bardziej zmielona. Sama sobie wydałam się już nudna i przestałam się dziwić, że nawet ci, którzy moje posty czytają, nie mają ochoty ich komentować.

Lato, to dla mnie czas dość trudny. Mam zazwyczaj gości z Polski lub innych stron świata i mnóstwo dodatkowej roboty, a więc ten urlop od walki politycznej wydał mi się na miejscu. I wtedy pojawił się Ziobro…

Powiem tak. Patrzę na WAS, protestujących na ulicy, jak na własne dzieci. Zastanawiacie się dlaczego nie piszę w takiej chwili płomiennych zagrzewających do walki postów? Obserwuję, widzę WAS w tv, oglądam transmisje na żywo i… nie mam naprawdę nic do dodania! Myślę sobie tylko, że byłam bardzo niecierpliwa i nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie coś Polaków ruszy i wkurzy do szpiku kości. Ale naprawdę warto było czekać.

Konfrontuję to, co się naprawdę dzieje na ulicach z tym, co przekazują prawicowe media i czasami bardzo świetnie się bawię.

Chyba żaden Naród nie jest tak głupi, by nie wierzył w to, co widzi za oknami, tylko słuchał wulgarnej propagandy, że to… tak wielu turystów nagle przyjechało do Warszawy, albo, że to nie protestujący, tylko miłośnicy disco polo zebrali się na koncercie.

Bawię się, kiedy władza głosem tych mediów się miota, czując, jak się jej grunt pali pod nogami i parzy w stopy. Pytanie tylko, co w tej sytuacji wymyśli prezydent, bo akurat dla niego nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Podpisze, a wtedy na zawsze zostanie cienkopisem. Nie podpisze, Ziobro i elektorat PIS go zlinczują. Oczywiście może usiłować wyjść z twarzą i oddać decyzją TK, tylko, co to za wyjście? To tak, jak gdyby od razu wszystko podpisał.

Każdy z nas ma dziś bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony wiemy, że legalnie i demokratycznie się tej wojny nie wygra, a z drugiej mamy tak naładowane baterie, że nasze serca latają nad miastami. Jednocześnie wiemy, że to nie jest ostatnia batalia i że nie jest to bitwa najbardziej krwawa. Prawdziwy bój zacznie się wtedy, kiedy zaczną niszczyć wolne media. Jednocześnie wiemy, że godzina W już wybiła, i że nic nas nie jest w stanie powstrzymać, że to jest bitwa na śmierć i życie.

Jakaś menda z Uniwersytetu Lubelskiego, której nazwisko nie jest warte wymienienia powiedziała, że rozstrzelałby to bydło ( o protestujących). A my panicznie boimy się wojny domowej i mamy nadzieję na pokojowe pokonanie PIS, ale z drugiej strony wiemy, że pierwszy strzał byłby najkrótszą drogą do celu.

Drodzy Państwo. Wracając do Ziobry, jest żałosne, że na obronę tych swoich ustaw nie ma żadnych poważnych argumentów. Opowiada nam o pojedynczych przypadkach potknięć prawników. Ale, panie Zerro( nie mylić z Zorro, bo to był pozytywny bohater), to, że jeden lekarz zostanie przyłapany pijany na dyżurze to nie jest powód, by zamykać szpitale… Ludzie mają słabości, popełniają błędy, czasami nawet kary godne. Ale rozliczajmy ich indywidualnie. Słuchając, co ty, panie Zerro ględzisz, mam wrażenie, że zamiast sądów chcesz wprowadzić samosądy…bo chyba tak rozumiesz sprawiedliwość społeczną.

Drodzy Państwo! Mogłabym głośno krzyczeć, że Polska, jaką znamy, właśnie zginęła. Ale nie zginęła dopóty, dopóki WAS widzę na ulicach.
Spacerujcie więc, WY postrzegani przez władzę jako rynsztok historii. Teraz to my mamy głos. Wyzywają nas od komunistycznej zarazy…

Świetnie! To najbardziej wartościowa zaraza komunistyczna tego narodu. Wrócą czasy pięknej, wolnej Polski, bez metalowych murów, którymi władza odgradza się od obywateli, od Europy i od świata. Wielu bohaterów już odeszło, a ci, którzy zostali są po naszej stronie barierek. A wam, co zostało. Klatka?, a na jej środku knypek na drabince? Rozczochrany, wstrętny, zapluty nienawiścią mały człowieczek na mównicy, który mnie, Tobie i temu obok Ciebie wmawia, że zabiłeś mu brata…

Nikogo nie zabiłam, nawet twojego brata, ty polityczny odpadzie, chociaż przyznaję, nie byłam jego fanką. Nie był świetnym prezydentem, ale słysząc o katastrofie byłam pewna, że kto jak kto, ale on wyszedł cało, bo tacy ludzie mają szczęście, zawsze spadają na cztery łapy. Niestety zginął, a ja płakałam po nim tak samo, jak po wszystkich innych. I nie masz prawa czynić ze mnie mordercy i zdradliwej mordy. To ty dziś sprawiłeś, że wielu z nas zostało Polakami pozbawionymi Ojczyzny. Bo to nie jest nasz kraj, jeśli panuje w nim twoje prawo. To nie jest nasz kraj, jesteśmy sierotami i bezdomnymi. I musimy to zmienić, a to znaczy, że Ty od dziś masz na imię SPIERDALAJ!

Drodzy Państwo, WY na ulicach i wszyscy wspierający na wszystkie możliwe sposoby! Nie łudźcie się! Dudzie jaja nie urosną w ciągu tygodnia. Nawet chyba nie chcę, by taki nikt został naszym bohaterem narodowym. Wiec niech się już nie ukrywa, tylko szybko podpisuje. Nie ma sensu przeciągać wyroku w czasie. Chcemy mieć już jasność, chcemy wiedzieć, kto jest z nami, a kto w metalowej klatce otoczony kordonami policji. I apelujcie do posłów PISu i zwolenników tej partii. Jeszcze możecie się opamiętać, jeszcze możecie nam udowodnić, że nie cała partia PIS jest organizacja przestępczą zasługująca na izolacje od społeczeństwa. Każdy człowiek jest dla nas cenny. Nawet taki, który dopiero dziś odzyskał rozum. Jeszcze możecie pójść z nami!

Nie zazdrościcie nam, że my znowu o coś walczymy, a WY, jak tchórze ukrywacie się przed światem. To nie my, to wy boicie się prawdy.

Zdjęcie z blogu autorki

My mówimy veto
3/4.3

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA