Antoni Smoleński

REKLAMA

Sobota 10 kwietnia 2010. O godzinie 8:41 w Smoleńsku miała miejsce katastrofa polskiego samolotu z prezydentem na pokładzie. W Smoleńsku obowiązuje czas moskiewski, a nie środkowoeuropejski, więc tam była godzina 10:41.
Antoni Macierewicz, według niektórych informacji miał lecieć tym samolotem, ale pojechał do Smoleńska pociągiem. Dlaczego? Żadne media nie rozważały i nie usiłowały zgłębić tej zagadki. Nigdy nie zdementowano plotek wiążących się z tą zagadką. Po katastrofie Macierewicz bardzo szybko odjechał tym samym pociągiem wraz z innymi parlamentarzystami i uczestnikami uroczystości w Katyniu. Dlaczego?

Ze strachu. (były premier, Kazimierz Marcinkiewicz)

Jednak nie wszyscy się zgadzają z taką tezą.

W pewnym momencie odebrał telefon z Warszawy. To nie był prezes, tylko ktoś z kierownictwa. Wyszedł, po chwili wrócił i oświadczył, że jednak wracamy wszyscy, bo tam nas potrzebują i trzeba ratować państwo. (anonimowy uczestnik wyjazdu)

Niektórzy twierdzą, że w pociągu Macierewicz przejawiał zachowania paranoiczne, zasłaniał zasłonki, mówił coś o możliwości strzelania przez Rosjan, sprawiał wrażenie przerażonego. Ale przecież wcześniej zjadł obiad i nawet mówił o pozostaniu na miejscu. Wszystko zmieniło się po jednym telefonie. Czy ten pozorny strach i paranoiczne teksty w pociągu to była tylko gra?

Po przyjeździe do Warszawy Macierewicz od razu udał się do pałacu prezydenckiego. Oficjalnie po to, by oddać hołd tym, którzy zginęli w katastrofie, ale później rozpoczął serię spotkań z urzędnikami kancelarii prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Później zaczęły się przepychanki z urzędnikami Kancelarii Sejmu, które trwały jeszcze kilka dni. (TVN24)

O obiad w Smoleńsku i o to, że po nim bardzo mocno nalegał na uczestników wyjazdu, by się pospieszyć z wyjazdem, zapytał Macierewicza dziennikarz Faktu, odpowiedź otrzymał dla Macierewicza typową.

Z zainteresowaniem słucham tego, co pan mówi. Nie widzę powodu, żeby odpowiadać na tak absurdalnie postawione zarzuty. (Antoni Macierewicz)

Wiele osób jednak uważa ten powrót za dziwny. Jako były minister spraw wewnętrznych, szef kontrwywiadu, bez problemu mógł stanąć na straży prezydenta i pilnować Rosjan – uważa Monika Olejnik, dziennikarka TVN24. Jednak warto pamiętać, że wcześniej wiele materiałów tajnych z SKW zostało zabranych spod kontroli rządu do BBN znajdującego się pod zwierzchnictwem prezydenta. Teraz w świetle konstytucji tymczasową władze prezydencką obejmował marszałek sejmu. Plotki głoszą, że Macierewicz wraz ze swoimi ludźmi próbowali z BBN usunąć jakieś tajne dane. Czy im się udało? Jakich dokumentów nie zobaczył nigdy premier Tusk? Jakie teczki ukrył Macierewicz i gdzie?
Nadchodzą wybory prezydenckie, które Jarosław Kaczyński przegrywa. Macierewicz był w drugim szeregu kampanii. Trafiał tylko do tych, którzy już dzień po katastrofie uważali, że Lecha Kaczyńskiego zamordowano. Wkrótce po przegranych wyborach Antoni Macierewicz staje się twarzą PiS. Człowiekiem orkiestrą, który porywa żelazny elektorat i przez lata gra rzekomym zamachem.
Katastrofa smoleńska, powołany przez Macierewicza zespół parlamentarzystów, powoływanie ekspertów, którzy się znają, bo latali samolotem i obserwowali skrzydła, albo widzieli wybuchające stodoły, to cała epopeja. To również temat na osobny bardzo obszerny tekst. Tutaj zajmiemy się wyłącznie zagadkowymi zachowaniami samego Macierewicza i pewnymi pytaniami, które od dawna się pojawiają.
Powołany przez niego zespół parlamentarny wraz z „ekspertami” ustalił po paru miesiącach, że jedyną hipotezą wyjaśniającą przebieg wydarzeń jest to, że do rozpadu samolotu doszło na skutek eksplozji w powietrzu i działań osób trzecich. Tłumacząc to z języka pisowskiego na normalny oznacza to zamach. Jednocześnie sam Macierewicz bardzo długo unikał konkretów. Wszystkie swoje teorie przedstawiał w formie pytań, sugestii, rozważań lub mętnych i dość bezsensownych insynuacji.

Nigdy nie powiedziałem i nie mam zamiaru wskazywać powodu, który doprowadził do tego, że samolot rozpadł się w powietrzu. (Antoni Macierewicz, 2012)

Dzisiaj w jednym z mediów trafnie powiedziano, że Smoleńsk to było gorzej niż zbrodnia. To trafne sformułowanie. Rzeczywiście, gorzej niż zbrodnia. (Antoni Macierewicz, 2012)

Najbardziej jednak zagadkowe jest to, że Macierewicz wygrzebuje prawie spod ziemi ludzi takich jak Kris Cieszewski, który jest wykładowcą jednej ze szkół wyższych w USA. Nie jest specjalistą w dziedzinie lotnictwa, ale zostaje tak przedstawiony. Do anegdoty dostało się jego słynne „Piiii… bziuuuu”, gdy obrazowo przedstawiał katastrofę. Wszyscy sobie zadają pytanie, dlaczego ktoś taki zgadza się uczestniczyć w niewątpliwej hucpie? W przypadku Krisa Cieszewskiego odpowiedź wyszła na jaw niedługo potem. Był zarejestrowanym współpracownikiem SB, nie od rzeczy byłoby jeszcze zapytać, czy wyjechał do USA jako tzw. agent – śpioch. Jeśli tak, to nie dziwi jego zgoda na uczestniczenie w cyrku smoleńskim. Można go szantażować, ujawnienie dokumentów mogłoby zaowocować ekstradycją.
Kolejną dziwną postacią, następnym naukowcem z USA jest Wiesław Binienda, który w swej głośnej symulacji wypadku i zderzenia z brzozą daje brzozie współczynnik oporu równy zero. Na animacji dzięki temu brzoza się gnie jak plastelina, a samolot leci dalej. Czy Binienda jest takim idiotą? A może pokazuje fałszowane animacje i ekspertyzy na wyraźny rozkaz? Czy Macierewicz ma też i jego teczkę? Czy ta teczka była w BBN? Wśród ekspertów jest wiele dziwnych postaci. Jedna z nich jest Kazimierz Nowaczyk, znajomy Macierewicza z czasów internowania, a potem emigrant. Pracował na uczelni w Baltimore, w zasadzie jako laborant, no może coś więcej… W tym samym czasie, gdy pracował w USA, próbował habilitować się na UMK w Toruniu, jednak bez powodzenia. W pewnym sensie z powodu swojego uczestnictwa w smoleńskiej hucpie, stracił pracę w USA, ponieważ usiłował wmieszać do niej nazwisko swojego szefa z uczelni. Skąd takie autodestrukcyjne zachowania u tak wielu osób naraz? Czy Macierewicz ma nieznaną nikomu listę tajnych współpracowników i ukrytych agentów peerelowskiego wywiadu? Czy zmusza ich szantażem do udziału w zespole, a potem komisji smoleńskiej?
Warto przypomnieć, że pomimo urządzania comiesięcznych demonstracji smoleńskich przed pałacem prezydenckim, pomimo oskarżania premiera Tuska o zamach na Lecha Kaczyńskiego, w 2011 PiS przegrał kolejne wybory i przegrywał wszystkie aż do roku 2015. Antoni Macierewicz wciąż był twarzą PiS i drugim po bogu – czyli po Prezesie.

Z przykrością zawiadamiam, że dalszy ciąg nastąpi.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

3 Komentarze

  1. Bardzo fajny „serial” chociaż w tym odcinku zabrakło mi trochę faktów tj. ustaleń komisji Millera i genezy paranoicznych tez o zamachu (np. ewolucja teorii 3 wstrząsów do wybuchów). Czekam na kolejne części

    • Nieprzypadkowo zabrakło. Antoni Macierewicz pełni tylko rolę sprawczą w całym tym cyrku smoleńskim. Wyciąga z niebytu i zmusza do tańca na grobach kolejne marionetki i to one już nadają ton. Sam Antoni – szczególnie ostatnio – ma ważniejsze zadania. Przydałoby się podsumowanie działań sekty smoleńskiej, ale to jest materiał na całkiem inny artykuł.

Komentowanie jest wyłączone.