Gwiazda podłej zmiany

REKLAMA

Gwiazda podłej zmiany

Od bardzo dawna krytykował Wałęsę. Potem insynuował mu dorobienie się na walce z komunizmem, aż wreszcie wraz z kilkoma nieudacznikami zarzucał mu zdradę i agenturę. W zasadzie całe swoje życie po 1989 roku spędził oczerniając Wałęsę. Ogromne ambicje, chęć odegrania wielkiej politycznej roli, niespełnione ambicje materialne – wszystko to spowodowało, że z nienawiści do Wałęsy uczynił sens swojego życia. Dziś postanowił opluć także inną wielką postać polskiej walki o wolność i demokrację.

Władysław Frasyniuk był agentem, tylko “niestety dokumenty się nie zachowały”. (Andrzej Gwiazda dla portalu “wPolityce”)

A kimże jest Andrzej Gwiazda jak nie starym ubekiem, który z komunistami współpracował od początku i niszczył polską opozycję, tylko dokumenty się nie zachowały. Dziś jest starym i zgorzkniałym ubekiem, bo mocodawcy nie pozwolili mu odegrać żadnej roli. Jest złym staruchem, który liczy utracone dochody. Skoro wolno opluwać Frasyniuka, to dlaczego niby nie miało by być właściwe opluwać Gwiazdy? Żal, że ktoś, kogo kiedyś uważano, za jednego z bohaterów i który działał razem z Wałęsą, tak się dziś zeszmacił, wszedł do takiego szamba, że go przykryło nawet z głową.

„W przypadku Wałęsy zostały znalezione dokładne dokumenty i wiemy kim był. Jeżeli chodzi o Frasyniuka to możemy tylko przypuszczać, bo niestety nie zachowały się one. Poglądy wygłaszane przez niego oraz jego polityczna postawa są jednak oczywiste. Jest to człowiek, któremu przeszkadza żądanie prawdy o śmierci ekipy rządzącej i prezydenta do tego stopnia, że jest gotów tarzać się po asfalcie. To bardzo zastanawiające i wymowne.” (A.Gwiazda)

Nie ma jak widać żadnej granicy dla kogoś takiego jak Gwiazda. Potrafi posunąć się do najbardziej podłych kłamstw, do ubeckich insynuacji. Tylko tego nauczył się w PRL? Jak kłamać, jak się zeszmacić, jak pluć na dawnych kolegów?

Zdjęcie ilustrujące: Youtube.com

Gwiazda podłej zmiany
11/4.8

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

5 Komentarze

  1. Mały, pazerny i chorobliwie ambitny człowieczek, na którego nicości Wałęsa się poznał i w porę odsunął, a potem przez całe życie hoduje zadrę i myśli, jak tu się zemścić i zniszczyć to, co zbudowano bez jego udziału. To zupełnie tak, jak ci dwaj od księżyca. Swój do swego lgnie.

Komentowanie jest wyłączone.