Życie w czasach brunatnej zarazy

REKLAMA

Zapewne większość z nas pamięta lekturę „Niemców” Kruczkowskiego ze szkoły. Szkolne lektury często traktowane są lekceważąco, często niesłusznie. Dramat Kruczkowskiego opowiada o jubileuszu niemieckiego naukowca obchodzonym pechowo podczas wojny. Profesor Sonnenbruch jest przeciwnikiem faszyzmu, ale na tyle zakamuflowanym, że oprócz niego samego nikt o tym nie wie. Jego sprzeciw wobec rządzących hitlerowców ogranicza się do tego, że nie bywa już za granicą, że unika oficjalnych uroczystości i zaszczytów ze strony władzy. Po przeciwnej stronie jest Joachim Peters, dawniej student profesora, obecnie uciekinier z obozu koncentracyjnego. Żona profesora Berta i syn Willi, oficer niemiecki – są zdecydowanymi wyznawcami faszyzmu.
Dylematy moralne przedstawione w „Niemcach” wydawały się przez ostatnie ćwierćwiecze martwe. Nieco starsi ludzie, pamiętali Polskę Ludową, władzę jedynie słusznej partii i hasła bliźniaczo podobne do faszystowskich, o tym jak ojczyzna rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej, choć żyje się na kartki. Młodsi już nie pamiętali. Władza w kraju demokratycznym nie ma bowiem mocy wpływania na bezpośrednie moralne wybory ludzi. W kraju demokratycznym należy przestrzegać prawa, a postawy polityczne, wybory moralne, religia to sfera w dużej części prywatna.
Bohaterowie dramatu Kruczkowskiego przekonują się, że nie ma dostatecznie skutecznego sposobu odizolowania się od faszystowskiej rzeczywistości. Profesor zrozumie, że jego sprzeciw był pozorny i śmieszny wobec potęgi totalitarnego państwa, jego córka Ruth, że nie można być niezaangażowaną artystką i trzeba płacić za dokonane wybory. Inni być może jeszcze nic nie zrozumieli, ale zrozumieją kilka lat później i będzie to wiedza traumatyczna, która obciąży kilka następnych pokoleń. Symboliczne znaczenie ma w dramacie spotkanie profesora z woźnym instytutu, obecnie żandarmem w okupowanej Polsce, typowym żołnierzem z przymusowego poboru. Profesor pyta Hoppego, co w tej Generalnej Guberni robi, bo przecież – jego zdaniem – każdy porządny człowiek powinien móc opowiedzieć, czym się zajmuje. Hoppe odpowiada profesorowi: „Porządni ludzie nie mają tam czego szukać”.
 
Czy zastanawialiście się, gdzie dziś porządni ludzie nie mają czego szukać? A jak daleko jeszcze zajdziemy w tej zabawie w powrót do przeszłości? Już dziś jest zakamuflowana opcja niemiecka, gorszy sort z genem zdrady narodowej i są panowie. Odniesienia do totalitarnych systemów stają się coraz bardziej realne. Czy będziecie gotowi na to, czego już za kilka lat zażąda od was władza sprawowana przez jedynie słuszną partię pod wodzą jedynie słusznego Prezesa? Będziecie jak Sonnenbruch, Hoppe? Czy będziecie gotowi być Joachimem Petersem?

Życie w czasach brunatnej zarazy
6/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.