To, co dzieje się na naszych oczach…

REKLAMA

Wczorajszy atak Kaczyńskiego, będący chyba przejawem choroby psychicznej, obnażył prawdziwą twarz tego człowieka. Twarz, którą większość z nas dostrzega od dawna. Twarz człowieka przepełnionego nienawiścią, pogardą dla innych, żądnego władzy, skrzywionego moralnie, choć w przypadku posła Kaczyńskiego trudno mówić o jakiejś moralności, skoro na śmierci własnego brata zbudował kapitał polityczny, umożliwiający PiS wygraną w ostatnich wyborach. Warto pamiętać, że to retoryka smoleńska, brudna, pełna oskarżeń wobec PO kampania i właśnie katastrofa smoleńska, okraszona obietnicą 500+ niczym wisienką na torcie moralnej zgnilizny PiS, dała im tak znaczącą przewagę w ostatnich wyborach. Można powiedzieć, że i tak prezes długo trzymał na wodzy kipiący w nim gniew, ale 18 lipca 2017 roku, w nocy, puściły mu zawory i z mównicy sejmowej, na którą wchodzi kiedy chce, padły słowa karygodne, pełne nienawiści i niegodne osoby, która rzekomo ma reprezentować suwerena, być jego głosem.

Wcześniej premier Szydło zapowiedziała wprowadzenie podatku wodnego i zapewniła opozycję, że reforma sądów i tak zostanie przeprowadzona. Zapewniła również, że podatek wodny nie wpłynie na cenę wody. Cóż, podobne zapewnienia słyszałam w czasie wprowadzania podatku bankowego i być może jestem jedyną osobą w Polsce, której bank podniósł opłaty za prowadzenie i użytkowanie konta.

Jestem świadoma brutalności okoliczności, w jakich znalazła się Polska. Na naszych oczach rozgrywa się dramat – dramat państwa, które odzierane jest z demokracji, dramat ludzi, którzy nie chcą bezwolnie zostać wciśnięci w okowy reżimu szaleńca, przemawiającego wczoraj z mównicy. Uczestnikami tego dramatu są też ci, którym obojętne jest to, co się dzieje, bo są na tyle elastyczni, że się dostosują, bo ważne dla nich jest, by mieli co i za co do gara włożyć. Z bólem serca patrzę, jak mój kraj obraca się w gruzy pod względem ustrojowym, jak rozpada się to, co powinno stanowić jedność i jego siłę – naród. Z bólem serca patrzę, że motorem, siłą tej destrukcji jest jeden człowiek, mający przy sobie oddanych,chciwych i wyrachowanych ludzi. Bo to oddanie z wyrachowania głównie się bierze. Z bólem serca patrzę na opozycję, nie analizując tego, co było, ich przewinień podczas poprzednich rządów, bo to nie czas na rozpamiętywanie tego, co było, bo ważne jest tu i teraz i to, co będzie za miesiąc, za rok, za lat kilka. Czy będziemy wolni? Czy też będziemy cieniem dawnej Polski? Opozycja jest bezradna wobec matematyki. PiS ma większość. Tu już musi wkroczyć obywatel. Bez nas Polska będzie się toczyła na samo dno. Ile lat zajęło nam, jako narodowi, obalenie komunizmu? Czy chcemy przez kolejnych 40 lat żyć, mając nogi i ręce skute narzuconym wbrew naszej woli prawem? Zakazami i nakazami?

Demokracja jest dobra, ale wymaga dojrzałości i polityków, i obywateli. To nie wróg zewnętrzny jest w stanie ją zniszczyć. Demokracja niszczona jest od wewnątrz, kiedy go głosu dochodzą ludzie pozbawieni skrupułów, pozbawieni zasad, żądni władzy i tego, co ta władza im da, łącznie z zyskami materialnymi. Na naszych oczach demokracja w taki właśnie sposób jest niszczona. Od wewnątrz, sprzedana za 500 srebrników. Dziś okolice Sejmu, zastawionego barierkami, chronionego przez policję, wskazują wyraźnie, że władza boi się suwerena. Nie jest to jednak obrazek, który poświadcza, że nadal jest w Polsce demokracja. Władza wykorzystuje wszelkie, dostępne jej środki zaradcze, by odebrać prawo obywatelom do demonstrowania swojego niezadowolenia. By ich zagłuszyć, by powstrzymać falę narastającego sprzeciwu, zasłaniając się prawem. To, co dzieje się  Sejmie, podczas obrad, przekracza już wszelkie granice, bo demokracji w Sejmie już nie ma – jest wola jednego człowieka, narzucana opozycji. Jest chamstwo, jest bezczelność i buta partii, która ma większość. Jest arogancja, która mówi jasno, że zrobią to, co im się żywnie podoba, a opinia tych, którzy się z nimi nie zgadzają, nie liczy się. Manifestacje, w których biorą udział tysiące, setki tysięcy ludzi w całym kraju, śmieszą ich, są zabawne, jak powiedział Terlecki, nie robią na nich wrażenia.

Nadszedł czas, w którym jako naród mamy do stracenia wszystko – wolność, równość, demokrację, prawo do wyrażania bez lęku własnych opinii, prawo do decydowania o sobie. Dziś, jutro, pojutrze, w najbliższych dniach musimy, jako ta bardziej świadoma tego, co tracimy, część narodu dać świadectwo, że to my jesteśmy demokracją, że demokracja jest w nas i stanowi dla nas wartość nadrzędną. Nie możemy pozwolić, by jedna partia z szaleńcem na czele, wydarła nam to, co wywalczyli nasi rodzice i dziadkowie w stanie wojennym. By nie zmarnować kolejnych dziesiątek lat na utkwienie w reżimie. To w nas jest siła, która może podjąć chociaż próbę powstrzymania tego rozpadu naszego państwa, które już dziś jest tylko teoretycznie demokratyczne.

Pytanie tylko, czy powinniśmy czekać do następnych wyborów. Przez dwa lata destrukcja państwa, społeczeństwa może tak się pogłębić, że będzie potrzeba kolejnych lat, by zasklepić te głębokie wyrwy. Czy damy się prowadzić na postronku opętanego szaleństwem człowieka, którego przy życiu chyba trzyma już tylko nienawiść? Czy w ogóle będą jeszcze wybory?

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

2 Komentarze

  1. wspanialy komentarz podsumujacy obecną sytuacje…. moim zdaniem nie możemy czekać!!! trzeba działać do skutku…. nawet złamać ten kordon policji, ktora jak ORMO broni tego rządu….. nie ma innego wyjścia. musimy załatwić to sami, my obywatele…..

Komentowanie jest wyłączone.