500+ nie działa

REKLAMA

500+ nie działa

W pierwszym półroczu 2018 roku urodziło się 194 tysiące dzieci i jest to o 6 tysięcy mniej niż w pierwszym półroczu 2017 roku. Demografowie i socjolodzy od początku twierdzili, że 500+ nie będzie miało istotnego wpływu na liczbę urodzin. Współczynnik dzietności w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. W 2015 roku wynosił 1,32 i chociaż w ubiegłym roku wzrósł do 1,45, to nadal jest bardzo niski. Prosta zastępowalność pokoleń wymaga wskaźnika 2,10 – 2,15. Obecny wskaźnik świadczy o tym, że Polska nadal się wyludnia, a 500+ nie działa.

W zeszłym roku propisowskie media nagłaśniały jako efekt 500+ narodziny 20 tysięcy dzieci więcej niż w roku wcześniejszym. Jednak naukowcy ostrzegali, że demografia nie przekłada się prosto na wypłacone rodzicom pieniądze. Ludzie muszą mieć coś więcej niż 500 zł miesięcznie. Po pierwsze poczucie stabilizacji życiowej, a tej brakuje dziś jak nigdy przez poprzednie ćwierćwiecze. Grozi nam wyjście z Unii Europejskiej, koniec Schengen i swobody podróżowania, może nastąpić załamanie inwestycji i hiperinflacja. Wielu obywateli zdaje sobie z tego sprawę, a to nie sprzyja dzietności. Kuriozalna „reforma” edukacji cofająca polską szkołę do lat 60′ ubiegłego stulecia też nie nastraja optymistycznie. Pomimo niżu nagle zrobił się tłok w przedszkolach, i niektórych klasach szkół średnich. Brakuje żłobków. To są czynniki antydemograficzne.

W tym roku dzieci urodziło się mniej. Pisowski rząd już się tym nie chwali. Nie zobaczycie tej informacji w rządowych mediach. Cicho sza. Aby zwiększyć wskaźniki demograficzne należy zrobić znacznie więcej niż wypłacać pieniądze. Zapewnić żłobki i przedszkola, zapewnić bezpieczeństwo pracy dla kobiet, które pójdą na urlopy macierzyńskie, poprawić sytuację mieszkaniową. Oczywiście „dobra zmiana” wszystko to robi, ale wyłącznie dla swoich własnych członków.

Zdjęcie: Wikipedia

500+ nie działa
4/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. Przecież od początku było wiadomo, że to jest program nie pod dzieci, ale pod rodziców, czyli pod osoby mające prawo wyborcze. Gdyby było inaczej, to zapisy ustawy umożliwiałyby choćby otrzymywanie świadczeń na rzecz dzieci z domów dziecka. Ale chodziło przede wszystkim (o ile nie wyłącznie) o kupienie za państwowe pieniądze głosów danej grupy społecznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*