Sezon na śluby

REKLAMA

Sezon na śluby

U Jarka w parafii sezon na śluby. W ostatni weekend chajtnęła się Marta Kaczyńska- Sumińska- Dubieniecka. Teraz do kolekcji dokooptowała nazwisko Zielińska. Od razu w internetach raban jak sto pięćdziesiąt i podśmiechujki gorszego sortu bo trzeci ślub bierze. No i co z tego? W skokach narciarskich istnieje ktoś taki jak przedskoczek i nikomu to nie przeszkadza. Pierwszym ślubnym Marty był Piotrek. Poznali się przy stole do gry w karty i początkowo prezydentówna nie była zainteresowana ten teges. No ale Amor nie po to ma odpowiednią amunicję i wkrótce było makao i po makale. Pięknie wyglądali na wyborczych bilbordach Lecha Kaczyńskiego, naczelnego specjalisty od spraw awiacji. Tak rodzinnie. Z tym że się okazało że coś tam DNA dziecka nie jest kompatybilne z Piotrkiem i ten spakował mandżur.

Potem koło Marty się zakręcił taki miglanc Marcin i Amor musiał repetować moździerz. Troszeczkę krzywo było jeżeli chodzi o poglądy polityczne, bo Cinek jest synem barona SLD więc swachy nie ganiały do siebie na imieniny z galaretą. Potem się okazało że Marcin gdzieś tam kręcił lody na niepełnosprawnych i w końcu poszedł pierdzieć w pasiaki. I ten moment Marta wykorzystała tak, że mucha nie siada. Kiedy Marcin wyskoczył z puszki mógł sobie zmienić status na fejsbuku.

Potem było trochę posuchy i przerwa w małżeńskim stażu ale w końcu pojawił się absztyfikant z kręgów biznesowych i zakręcił Martą jak diabeł słońcem. Niestety ślub cywilny, gdyż na flepy wysłane do Watykanu jeszcze nie odpowiedzieli. Podobno Franciszek ma zagwozdkę, czy czasem trudnych spraw nie ekranizować po łacinie. Oczywiście trzeba było ceremonię przyśpieszyć, gdyż Marta jest przy nadziei, a jako orędowniczka odpowiednich wartości musi mieć wszystko poukładane. Najpierw ślub a potem ewentualnie poród. Nigdy na odwrót. Zresztą nie tylko w tej dziedzinie Marta Kaczyńska jest konserwatywna. Jeżeli chodzi o plażowiczów to sorrensen, ale nie ma opcji żeby po piachu zasuwać z żabką na wierzchu, a już uchowaj panie z lewarkiem. Gdyby po porodzie pojawiły się znowu kłopoty z ustaleniem ojcostwa, to można poprosić o pomoc totalizator sportowy. Wylosują w trymiga.

Prezes publicznej kablówki też się ostatnio spętał z taką Aśką. Wcześniej był chajtnięty przez 24 lata, ale w końcu stara przesoliła zupę lub nie doprała skarpet i Jaca spakował kalesony oraz wartości chrześcijańskie w reklamówkę i powiedział auf wiedersehen. Początkowo utrzymywał wszystko w tajemnicy, żeby prezesa Jarosława nie denerwować, bo on też wyznaje tradycyjne podejście do rodziny i żyje w skomplikowanym związku z kotem. Potem jednak przedstawił narzeczoną naczelnikowi, okazał certyfikat od Amora z danymi jakiego kalibru amunicji używał i oświadczył, że się z Aśką chajtnie jak tylko on i ona dostaną rozwody. Ceremonia była bardzo kameralna i przybyło kilku wafli Jacka. Aśka nie szalała, jak Jaca na drogach, ani z makijażem ani z kiecką. Było mega skromnie. Teraz wszyscy widzowie TVP są połączeni węzłem małżeńskim i mieszkają w jednym lokalu 😜

Sezon na śluby
11/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*