Bohaterska szarża na ruską mgłę

REKLAMA

W gorącej atmosferze kampanii wyborczej o jednych sprawach mówi się więcej, niż są warte, inne zaś się zapomina. Nic dziwnego zresztą, jeśli zauważymy, że PiS bardzo głęboko gdzieś ukrył Antoniego Macierewicza, głównego specjalistę od spiskowych teorii smoleńskich. Przypomnę zatem swój tekst z kwietnia tego roku.
W.T.

Dziś mija kolejna rocznica bohaterskiej szarży na ruską mgłę w Smoleńsku dokonanej przez niezłomnego prezydenta, który się kulom nie kłaniał. Dokonaną przy pomocy generała „Śmiało zmieścisz się” i pilotów, z których żaden nie miał w tym dniu uprawnień, do tego by ten lot odbyć.
Gdy zdarzyła się katastrofa, każdy z nas zadawał sobie pytanie – jak to możliwe? Przecież mamy najlepszych pilotów na świecie. Zapomnieliśmy jednak, że epoka Skalskiego i Dywizjonu 303 dawno się skończyła. Nie mieliśmy ani najlepszych pilotów, ani najlepszych samolotów, nie mieliśmy też najlepszych generałów, ani prezydenta. Mieliśmy za to niemałą megalomanię prezydenta i jego brata, którzy na 10 kwietnia wyznaczyli początek kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego.

Od samego początku poznawane powoli fakty wskazywały na karygodne błędy popełnione już w fazie organizacji lotu. Kancelaria prezydenta zrezygnowała z rosyjskiego nawigatora podczas lotu. Jeden z oficjeli miał rzec: „Nie będzie mi się Rusek po samolocie pałętał”. Może nikt tak nie powiedział, ale brzmi dziwnie prawdopodobnie. Okazało się, że piloci nie mieli uprawnień, by lecieć. Tylko jeden z nich znał rosyjski. Tu już wina leży po stronie dowództwa rozwiązanego juz 36. pułku.
Jednak juz dzień później pisowski poseł Artur Górski (ten sam, który po wyborze Obamy ubolewał z mównicy sejmowej, że jest to koniec cywilizacji białego człowieka) powiedział:
Mam niemal pewność, że Rosjanie mataczą. Jeśli się złoży w całość informacje, które napływają, nawet jeśli odnoszą się do różnych scenariuszy, a także weźmie się pod uwagę ewentualne intencje Rosjan, to można powiedzieć, choć bez stuprocentowej pewności, że Rosja jest w jakimś sensie odpowiedzialna za ten nowy Katyń.
Można powiedzieć, choć bez stuprocentowej pewności, że już dzień po katastrofie w PiS dojrzewała koncepcja stworzenia wirtualnego zamachu na Lecha Kaczyńskiego.
Także wśród zwolenników PiS powstało prawie natychmiast przekonanie, że śmierć w katastrofie jest dalszym ciągiem ludobójstwa w Katyniu i męczeństwem narodu polskiego. Prałat z Przemyśla już w niedzielę mówił podczas kazania:
To się mogło zdarzyć w środę, zdarzyło się wczoraj. To był ten kwiat polskiej inteligencji, to były te elity, które miały zasilić swą krwią ziemię smoleńska, by katyńska ofiara sprzed 70 lat nie została zapomniana, byśmy nie zasypali tropów, którymi kroczyli Ci żegnający się z najbliższymi. Ci którzy mieli ręce związane kolczastym drutem, do którego przywiązano sznur oplatający ich szyje. Za każdym ruchem dusili się. Byli jak niemowlęta aborcyjne.

Zatem już od pierwszych dni po katastrofie widać było, że Jarosław Kaczyński i PiS oraz ich zwolennicy budują nowy łuk triumfalny, który ma zapewnić prezydentowi chwałę, a im sukces polityczny.
Katastrofa w Smoleńsku wydarzyła się siedemdziesiąt lat po zbrodni dokonanej w Katyniu. Delegacja prezydencka leciała złożyć hołd ofiarom z Katynia. O te wydarzenia oparto symboliczny łuk łączący i odwołujący się do mesjanistyczno-martyrologicznej tradycji. Prawie natychmiast określenie ofiary katastrofy zostało zastąpione słowami polegli bohaterowie. Wykorzystano symbolikę Katynia mówiąc, że to jest drugi Katyń, choć katastrofa zdarzyła się kilkanaście kilometrów dalej. Używanie określeń klątwa Katynia, ten przeklęty Katyń, miejsce przeklęte, drugi Katyń miało ważne znaczenie emocjonalne dla stworzenia wizerunku polskiego bohatera heroicznie ginącego za ojczyznę. (cytat z mojego blogu z kwietnia 2010)

Wszyscy, którzy niegdyś byli przeciwnikami politycznymi zmarłego prezydenta, zostali odsądzeni od czci i wiary, na transparentach gawiedzi koczującej na Krakowskim Przedmieściu pojawiły się hasła o zdradzie i nawoływania do zemsty. Wściekłość i agresja budziły reakcję ludzi, którzy po tygodniowym okresie żałoby zauważyli, że zaczyna się manipulacja i zakłamywanie nie tylko katastrofy, ale i prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

Tymczasem niezależnie od oficjalnych komisji specjaliści na forach lotniczych analizowali katastrofę. Pojawiły się informacje z pierwszej ręki, które zresztą potwierdzone zostały potem obrazem z kamer.
…meldunek przed lotem Prezydentowi złożył nie Dowódca Załogi a Generał Błasik. Atmosfera przed lotem była grzecznie mówiąc zła. Wszystko co działo się później tylko potęgowało napięcie /…/ Na wypadek złożyło się szereg zdarzeń i okoliczności. Od chwili podjęcia decyzji o wizycie (kancelaria Prezydenta) „ser zaczął się dziurawić”. Efekt końcowy – więcej „dziur niż sera”.
Powiem więcej – bo czas zacząć o tym mówić – atmosfera na lotach z Pasażerem była fatalna od dłuższego czasu. Arogancja i lekceważenie wszelkich procedur stała się normą. Osoby nie godzące się na to były szkalowane i publicznie upodlane. To podejście można zamknąć w stwierdzeniu: dupa jest od srania, pilot od lądowania. Jak się wszędzie widzi wrogów i spisek na prowadzoną politykę to nie ma miejsca na „mgłę”. Mgła może być tylko rozpatrywana w kategorii elementu spisku przeciw prowadzonej polityce. I nie jest to post polityczny lecz odnoszący się do przyczyn tej katastrofy. Jej się nie da wyjaśnić bez uwzględnienia tego czynnika. I nie piszmy o szkoleniu. Powtórzę, że przyczyną jest schizofrenia. Możecie szkolić pilotów na symulatorach latami, mogą mieć lata wylatanych godzin, a jak są poddawani takiej presji to i tak dojdzie do katastrofy. Zwalczmy przyczynę pierwotną. Raz na zawsze zamknijmy drzwi od kokpitu!!!!
Pojawiające się stenogramy z czarnych skrzynek potwierdzają tę wypowiedź jednego z pilotów. Ruch w kokpicie podczas lądowania przypominał płonący burdel, a nie samolot. Ma rację Roman Giertych, który powiedział:
Dzisiaj wiemy, że najprawdopodobniej główną winę za katastrofę smoleńską, oprócz oczywiście kontrolerów, oprócz tych, którzy źle przygotowali pilotów, szeregu osób, które mogą za to jakąś odpowiedzialność ponosić, ponosi gen. Błasik /…/ Jest pytanie, na które pewnie nigdy nie znajdziemy odpowiedzi: na ile gen. Błasik robił to z własnej inicjatywy, a na ile wykonywał polecenia głowy państwa.
Niestety dziś po pięciu latach nie można też nic dobrego powiedzieć o działaniach prokuratury wojskowej i komisji badającej ten wypadek. Skandalem jest to, że dopiero po pięciu latach mamy stenogramy rozmów pod głupim pretekstem, że poprzednie były zgrane w zbyt niskiej jakości cyfrowej. Jeśli to nie jest wymówka, to ci, który robili nagrania przed pieciu laty powinni stracić pracę. Zresztą część dialogów była znana juz wcześniej i żadna wersja nie zanotowała wybuchów, ani też reakcji osób na rzekome wybuchy. Niezależnie od nieudolności prokuratury wszystkie kolejne wersje stenogramów potwierdzały zdenerwowanie załogi, obecność w kokpicie osób trzecich i przemożną wolę zdążenia na uroczystości, które miała transmitować telewizja.
Jednak raz poruszone perpetuum mobile musi się kręcić dalej. Powstała komisja Macierewicza, a w niej kolejne i coraz bardziej idiotyczne hipotezy.
W kolejnych latach doszły do tej menażerii kolejne figury, a osobliwie – wybitni naukowcy, mianowani na tę godność dzięki wejściu do komisji Macierewicza: jakiś profesor z czwartorzędnego (bo poza wszelkimi rankingami) uniwersytetu amerykańskiego (z małżonką), jakiś laborant z innego uniwersytetu, jakiś właściciel warsztatu przy garażu na przedmieściach Sydney, mianowany na wybitnego specjalistę od wybuchów… – pisał Wojciech Sadurski.
A ponieważ wszędzie znajdą się idioci i cynicy, więc do krajowego chóru dołączyła się hiena dziennikarska z Niemiec i stuknięty Duńczyk uważający się za specjalistę, a banda manipulantów Macierewicza zyskała „międzynarodowe” poparcie.

Dziś po pięciu latach mamy w społeczeństwie nieco ponad 22% obywateli wierzących w jakąś tam formę zamachu, ciągłe ujadanie fundamentalistów spod znaku ultrakonserwatywnej katolickiej nibyprawicy, uporczywe obrzucanie przedstawicieli rządu i prezydenta błotem, obwinienie o zdradę i czynienie z nich morderców tylko z tego powodu, że byli przeciwnikami politycznymi Lecha Kaczyńskiego. W swoich fundamentalistycznych oskarżeniach Kaczyński wraz z PiS stanęli już dawno poza wszelkimi granicami absurdu i śmieszności. A tymczasem należy powiedzieć jasno i wyraźnie, że ten samolot – opóźniony o pół godziny z powodu spóźnienia prezydenta – bez prognozy ze Smoleńska nie powinien w ogóle wystartować. A przynajmniej po otrzymaniu prognozy, a także po usłyszeniu informacji z Jaka-40, który wylądował wcześniej, powinien natychmiast skierować się na lotnisko zapasowe.
Nie powinien był lecieć z załogą, kokpit nie powinien być jak stodoła, do której wszyscy wchodzą i gadają do skołowanych pilotów… (Wojciech Sadurski w Na Temat)

I zakończę również słowami Wojciecha Sadurskiego, bo lepszych słów nie ma:
Odpowiedzialni za tę tragedię zginęli w katastrofie, niech im ziemia lekką będzie – a my o tym już uciszmy się raz na zawsze. Bo o czym już nie da się nic więcej powiedzieć – należy milczeć.

Bohaterska szarża na ruską mgłę
5/5

Print Friendly, PDF & Email