Co by tu jeszcze spieprzyć

REKLAMA

Co by tu jeszcze spieprzyć

Stare przysłowie mówi, że jak ktoś ma pecha, to mu cegła na łeb spadnie w drewnianym kościele. To – o czym chcę napisać – nie jest jednak pechem, a raczej wyjątkowo usilnym proszeniem się o kłopoty. Od czego zacząć? Chyba od partii Rysia Petru, która przebojem wkroczyła na polityczne salony odbierając część głosów Platformie, a część Sojuszowi Lewicy Demokratycznej. Pomimo pisowskiego blitzkriegu sejmowego Nowoczesna dawała jakąś nadzieję na zbudowanie w przyszłości silnej opozycji, która będzie miała szansę odczarować pasmo klęsk, którym stała się wygrana partii Kaczyńskiego. Niestety Ryszard Petru postanowił udowodnić, że jest w stanie błyskawicznie schrzanić to, co nowa partia osiągnęła. I pal diabli, że fiuta w rozporku nie mógł utrzymać, ale znacznie gorsze było to, że gdy tylko usta otworzył, to kompromitował się jak jakiś szczeniak z dowcipu o gimbusach. Detronizacja Ryśka przez jego koleżankę partyjną nic już nie dała, bo obciach przykleił się do Nowoczesnej jak psia kupa z chodnika.

Drugim geniuszem polityki okazał się Mateusz Kijowski. Do dziś nie potrafię zrozumieć na co on liczył. Że PiS nie wykorzysta jego gównianego geszeftu z dętymi fakturami? Ja rozumiem, że organizując KOD miał roboty na pełen etat i trzeba to było jasno i wyraźnie określić. Ale sorry – facet, który swą polityczną karierę zaczął od tego, że włamano mu się na konto fejsbukowe i bankowe oraz przejęto świeżo utworzoną grupę – ma dostarczać organizacji usługi informatyczne? Really? Wiadomo było, że to szambo wybije, a ludzie Kaczyńskiego tylko czekają na najlepszy moment.

Nie wiem, czy w ogóle pisać o Platformie i o tym, jak szedł Grześ przez wieś. Od wyborów w 2015 roku cała działalność PO to jedno wielkie pasmo nieszczęść. Przyznam, że miałem pewną nadzieję. Myślałem, że Schetyna chwyci to rozmemłane towarzystwo jakoś za mordę i popchnie wszystko w jednym kierunku. W chwytaniu za mordę to on był kiedyś dobry. Ale się przeliczyłem. Chwycił gówno i zgniótł je w łapach. Wyrzucił najlepszych. Resztę zastraszył, a nowych twarzy zaczął szukać w odrzutach z PiS. Tak też się pojawił Kazimierz Michał Ujazdowski jako nowy frontman we Wrocławiu. No sorry, ręce i nogi opadają.

W ostatnich dniach z kolei gruchnęła wieść, że „Dziewuchy dziewuchom” to nie jest już ruch społeczny, tylko performance autorski, który opatentowano. Ponad sto tysięcy kobiet (no i trochę mężczyzn) obudziło się niedawno jako część performerskiej akcji z opatentowanym logo i nazwą. Halo? Mam już pisać „Dziewuchy dziewuchom ®”? Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni ten kompletnie idiotyczny ruch. Kochani tylko nie mówcie mi, że chodzi o biznes sklepu internetowego sprzedającego po 10 koszulek z napisami miesięcznie. Prędzej uwierzę, że ludzie Kaczyńskiego zaoferowali matkom założycielkom grube miliony za zniszczenie własnego ruchu. To dopiero jest teoria spiskowa! Tak czy inaczej, kolejny silny i społeczny ruch został od środka rozbity przez jakieś zupełnie niezrozumiałe motywy.

Od wyborów Kaczyński ma nieustające Boże Narodzenie, a przeciwnicy sami siebie mu przynoszą w zębach. Co by tu jeszcze spieprzyć, żeby Kaczyński rósł w siłę, a rząd żył dostatniej?

Co by tu jeszcze spieprzyć
7/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie