Festiwal arogancji, bezczelności, chamstwa i pospolitej głupoty

REKLAMA

Festiwal arogancji, bezczelności chamstwa i pospolitej głupoty

Festiwal arogancji, bezczelności chamstwa i pospolitej głupoty – to najdokładniejsze podsumowanie dwuletnich rządów partii Kaczyńskiego. Po pierwsze partia, obejmując władzę, musiała nakarmić tysiące Misiewiczów, którzy nie umieli nic, ale byli wierni i pomogli zwyciężyć. Stąd w ministerstwach zaroiło się od beznadziejnych głupków, smarkatych szczyli i byłych dresiarzy bez porządnego wykształcenia. Wiadomo było, że część z nich będzie stanowiska musiała stracić, bo jednak na niektórych trzeba coś umieć. Inni będą się jeszcze trzymać latami, ukrywając swą niekompetencję i głupotę, za działaniami bardziej kompetentnych podwładnych.

Wiadomo, że prawica jest gremialnie niedokształcona. Większość – z Kaczyńskim na czele – to partyjne politruki, z peerelowskimi brakami w podstawowym zakresie wiedzy o świecie i kulturze. Sam prezes lubi rzucać mądrymi słowami, ale wielokrotnie z jego wypowiedzi przebijały symptomy niedokształcenia. To samo rzec można o kulfoniastej Krystynie Pawłowicz, która chciała zmieniać polską ortografię, uważając formę czasownika „wziąć” za lewacki wymysł. To samo – o byłym na szczęście – ministrze Szyszce, a również paru innych. Problem dotyczy nie tylko samych polityków. Twarz wiadomości pisowskich, czyli Krzysztof Ziemiec nie odróżnia Schillera od Schindlera. Premier Morawiecki usiłuje wydukać fraszkę „Na zdrowie” Kochanowskiego i czyni to gorzej niż leniwy szóstoklasista, który tekst wypisał sobie długopisem na dłoni. W zasadzie prawie wszyscy przedstawiciele tzw. prawicy polskiej sprawiają wrażenie, jak by dyplomy dostali za przysłowiowe masło. Co nie jest niemożliwe, bo spora ich część studiowała w PRL.

Krótka ławka

Im bardziej niegodziwe i podłe rzeczy robią protegowani władzy, tym bardziej trzeba ich wynagradzać. Niejaka Ewa Bugała, której nazwisko w dziennikarskim światku wymawia się Bo Łgała, w nagrodę za matactwa i kłamstwa dostała stanowisko dyrektorskie w Orlenie. Pospolity troll z Twittera znany od lat z wulgarnych i chamskich komentarzy też w końcu musiał dostać zapłatę w postaci stanowiska w mediach. Na dzień dobry dostał zadanie, wykasować dwieście tysięcy swoich wulgarnych, chamowatych tweetów, okraszonych prostackimi przekleństwami. Uporał się z tym bardzo szybko. Zostało tylko półtora tysiąca tych względnie przyzwoitych. Jak podali politycy opozycji, to nie wszystko. Także inne pisowskie trolle nagrodzono. Dostali stanowiska w mediach, w biurach poselskich.

Władza jest ważna, ale kasa ważniejsza. Nic więc dziwnego, że politycy w rządzie zaczęli sobie przyznawać nagrody, które w ciągu roku przewyższały pensję dobrze zarabiającego informatyka. Wystarczy nie kraść – brzmiało hasło partii Kaczyńskiego. Powinni raczej powiedzieć, że wystarczy nazwać to inaczej. Nagroda. Trudno nawet oszacować jak ogromne pieniądze z kieszeni podatników zostały wydane na opłacenie armii kretynów w służbie Kaczyńskiego.

Kompletnym szczytem ignorancji okazała się ustawa o IPN, która rzekomo miała pomóc walczyć z określeniem „polskie obozy śmierci”. Tymczasem idiotyczny termin jej uchwalenia w przeddzień Światowego Dnia Ofiar Holokaustu i bezsensowne zapisy spowodowały, że w ciągu paru dni na całym świecie 28 milionów osób zapytało Google o tę frazę, a na stronach www pojawiła się ona nagle ponad 5 milionów razy. Wszystkie cywilizowane kraje zareagowały z oburzeniem i niesmakiem, z wyjątkiem Rosji. Rosja naszą władzę poparła. Przypadek?

Brunatna Polska

Kilka dni później Jarosław Sellin, wydawałoby się jeden z mądrzejszych, uzasadnia niewinność Polaków w związku z ludobójstwem w Jedwabnem hitlerowską napaścią na Polskę. W skrócie – gdyby nie napaść niemiecka, to Polacy baliby się konsekwencji i nie zamordowaliby żydowskich sąsiadów. Czyli, dobrzy ludzie z tych Polaków, o ile ich będzie się pilnować. Bo jak poczują nad sobą brak bata władzy, to zamordują sąsiadów? To jest idealny przykład samozaorania.

Jeśli ktoś by sądził, że po tak głośnej sprawie, jak obchodzenie urodzin Hitlera, ktoś zostanie za to ukarany, a macierzysta organizacja neonazistów zdelegalizowana, to był naiwny. Władza, która potrafiła w ciągu jednej nocy przejąć Trybunał Konstytucyjny, nie potrafi pokonać rzekomo nielicznych nazioli. A może nie chce? Nie chce, bo to będzie niedługo „bijące serce partii”, jak niegdyś „chłopcy moczarowcy”. Gdy wybuchną poważne protesty i rozruchy, łysole z bejzbolami przydadzą się bardzo.

Partia Kaczyńskiego działając głupio i na oślep, nie działa jednak przypadkowo. Badania socjologicznie już dawno wskazywały, że być może liczba rasistów i antysemitów w Polsce wcale nie jest tak mała, jak się wcześniej wydawała. Zatem zwrot w stronę narodowo-katolickiej i antysemickiej retoryki to ukłon wobec zacofanego i ksenofobicznego elektoratu, a również wobec kościelnych hierarchów o takich właśnie poglądach.

Jak słusznie powiedziała Joanna Senyszyn, nie to jest najstraszniejsze, że mamy arogancką władzę chamów i prostaków bez minimalnej choćby ogłady, którzy niszczą prawo, depczą kulturę i cofają nas do czasów średniowiecza, ale to, że blisko połowa Polaków się z tego cieszy.

Festiwal arogancji, bezczelności, chamstwa i pospolitej głupoty
12/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*