Jak prezes pokochał Unię

REKLAMA

Jak prezes pokochał unię

Kaczyński i przyklejony do jego tyłka PiS od jakiegoś czasu deklarują obsesyjne wręcz przywiązanie do Unii. Państwowe i partyjne konwentykle są koloru gwiaździsto-niebieskiego od mnogości unijnych flag. Wmawiają suwerenkowi, że PiS Unię kocha, a każdy kto twierdzi inaczej, jest wrogiem Polski. Co prawda zdarzało się tu i tam, że ten i ów, ot ślepy pomiot partyjnego chowu, chlapnął coś paskudnego, ale Adrian Duda wyjaśnił już, że były to głosy niefortunne i właściwie o niczym nie świadczą, bo wylały się pod wpływem emocji. Mamy uwierzyć, że PiS zawsze popierał polską obecność w UE. Jestem pewien, że demonstrowana dziś miłość do Unii może potrwać nawet dłużej niż do 26 maja, pod warunkiem, że Europa dostosuje swoje reguły i normy do wymogów Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes objawiał te warunki na kolejnych spędach swojej sekty. Domagał się ukrócenia propagandy opartej na „bazie liberalnej lewicowości, poprawności, oraz odejścia od reguł zdrowego rozsądku”. Na Śląsku stawał w obronie Kościoła osaczonego przez opętanych seksem genderystów i antyklerykałów. Na Kujawach pluł na obce naszej tradycji ruchy w obronie praw kobiet i LGBT. W Pułtusku w rytmie disco polo obwieścił, że my tu w Polsce najlepiej wiemy, co dobrze służy naszej ojczyźnie, po czym posilił się tradycyjnym polskim kebabem. Z każdego przemówienia prezesa wyłania się przekaz o tym jak to Zachód atakuje nasze wartości i mówi do nas wprost – chcecie być w Europie, to przestańcie być Polakami. Prezes oczywiście nie wyjaśnia komu Zachód to powiedział, gdzie oraz kiedy, bo nie ma w zwyczaju wyjaśniania swoich obsesji, kłamstw i obelg.

Wszystko to jednak świadczy o wielkim przywiązaniu do idei wspólnej Europy i trosce o jej dobro. Ba, Adrian Duda zaproponował wręcz wpisanie obecności w UE i NATO do polskiej konstytucji. Umknęło trefnisiowi, że żadna konstytucyjna gwarancja nie uchroni przed usunięciem z UE kraju, gdzie nie będą szanowane unijne prawa i standardy. Swawoląc po nocach z ruchadłem leśnym zapomniał, że w Unii nie utrzyma się żaden kraj, którego władza działa na rzecz rozwalenia wspólnoty. Adrian zażartował natomiast, że obecność w Unii nam się należała, a Polska jest krajem w pełni demokratycznym, w odróżnieniu od Unii, która do demokracji dopiero się zbliża. Słuchacze posmarkali się ze śmiechu, kiedy rzucił od niechcenia, że o poprawkach w Konstytucji myśli „osobiście”, czyli bez podpowiedzi i nakazów z góry – tak jakby ktokolwiek wierzył jeszcze w jego samodzielność.

Zdjęcie – telewizyjny screen ekranowy

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

1 Komentarz

  1. Pieniądze nie śmierdzą. Tym bardziej takie, które są w większości cudze. Kryśkę chwilowo do szafy i udawać prounijnych, przecież nawet ciemny lud nie kupi takiej soplicowskiej przemiany.

Komentowanie jest wyłączone.