Towarzysz Isiewicz cz. VIII

REKLAMA

Towarzysz Isiewicz, cz. VIII

 
(Ale padajcie, Prezes nadchodzi:
Dumni są starsi, a prężni młodzi.)

Kiedy pojawia się On na scenie,
Omdleją damy, prężą panowie.
Jemu zawdzięczą stołki i mienie.
Znać – nieprzeciętny wszedł oto człowiek.

Pierwszy Sekretarz – widać od razu:
Niewielka postać lecz wzrok stalowy.
Dumna być może partyjna baza
Z takiej genialnej swej nadbudowy.

Butki zużyte, płaszczyk przyciasny,
Przy domku mały ma Instytucik;
Domek malutki i ledwo własny,
Kotek na przyzbie cichutko mruczy.

Cicho zamiauczy na panów z Gromu,
Co mają oko na Skarb Narodu.
Chwała to Bogu, bronić jest komu –
Z partyjnej kasy ździebko dochodów…

Jest już Sekretarz w ludzkiej pamięci,
Co papierosy na czworo dzielił.
Tak to już mają partyjni święci –
Piękną tradycją Wódz onieśmielił.

Na co mu konta, dobra doczesne;
Na co frykasy, na co specjały?
Ma przecież dobra inne bezkresne:
Ma przecież (w sercu) kraj piękny cały!

Na straży kraju, niczym dwie wieże,
Są sprawiedliwość i praworządność;
Człowiek z kryształu uczciwie strzeże,
By praworządność była porządną.

Tak zatroskany, gdy kraj w potrzebie:
Kopertę bierze, aby naprawiać.
I oczywiście, że nie dla siebie,
Tylko dla księdza. By razem zbawiać.

O! Nie poznają Niemce, Angliki,
A i Austriaka nie pozna serce
Państwa, co takie oto wyniki
Ma w patriotycznej deweloperce.

Cichną oklaski, będzie przemowa,
Bo podstawili Wodzu drabinkę.
Gdzieniegdzie sykną. Partia gotowa
Ideologią krzepić się krzynkę.

Jak urzeczeni będą słuchali
Wojennej mowy, w bębny walenia;
Bo, komu trzeba, Prezes dowali,
A i pożali się bez proszenia.

Wszystkim zebranym już serce rośnie,
Dumnie Isiewicz unosi głowę.
Niemal zakrzykną głośno, radośnie:
„Wiwat dla naszej Polski Ludowej!”

Nikogo więcej nie znajdziecie,
Co tyle razy w dzień dochodzi.
Do prawdy najprawdziwszej w świecie –
Nie podołają temu i młodzi!

Bo rąbie Prezes prawdę w oczy,
Bo pełno prawdy ma na stanie,
Bo prawdą każde słowo broczy,
Bo prawdy ma, jak wody w kranie.

O tym, że inni szatani czynni,
I atakuje wróg animalny.
Gorszego sortu zdrajcy są winni,
Że układ gnębi państwo feralny.

Że ktoś Ojczyznę świętą sprzedaje,
Że jest ukryta tego przyczyna:
Mordę zdradziecką wrogom oddaje,
Ten, co wiadomo – że jego wina.

Jak przeraźliwie podli i mali
Są przeciwnicy Piękna i Dobra!
Że tam, gdzie stało ZOMO, zostali –
Dlatego nie w smak im Partii program.

I kiedy spojrzy się na te szuje,
Co to udają tylko Polaków,
Jak Targowicę ich front szykuje –
Nie sposób nie czuć do nich absmaku.

Oni sprowadzić śniadych by chcieli,
Którzy kultury polskiej nie znają,
Tych terrorystów i gwałcicieli,
Co pasożyty na pewno mają.

Tacy to zdrajcy, tacy są oni!
Własną Ojczyznę już by sprzedali;
Niemcom czy Ruskim lub obu onym
Gdyby bezkarnie nadal działali!

Tacy podlecy, że to nie dziwi,
Iże złoczyńców mają standardy.
Dlatego pewnie nam, Sprawiedliwym,
Ciągle serwują przemysł pogardy…

(To lewactwo, esbecy, skrajni komuniści;
A najgorsze, że mówią słowa nienawiści.)

No i tak dalej, no i w tym tonie;
Prawda się leje wartkim strumieniem.
Czułym słuchaczom już lico płonie,
Tak patriotycznym krasne wzmożeniem.

O, jakże słodka jest demaskacja
Liberalizmu zatrutych jadów;
Kiedy tryumfuje najmojsza racja
A towarzysze z NASZYCH układów.

Bo się nie zlękną lewackiej buty,
Zdrady o świcie; brukselskiej ściemy.
Da odpór Partia karłom zaplutym,
„Czy pomożecie?!” „Tak, pomożemy!”

 

***

Gdy teraz siedzi sobie w chałupie,
W dobrym nastroju, bo bez swej żony,
To niby siedzi ciągle na dupie,
A przemówieniem tym podniesiony.

Bo ma Prezesa niby nad sobą,
A zaraz potem… A zejdźże ze mnie!
Bo będziesz sobą, gdy będzie tobą
Te wspólne cele… takie przyjemne.

 

KONIEC AKTU PIERWSZEGO

 

Zapraszam na drugi… I trzeci…

 

cdn. 🙂

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie