Myślenie ma wielką przyszłość

REKLAMA

MYŚLENIE MA WIELKĄ PRZYSZŁOŚĆ

Od groma wokół informacji,
Co decydować mogą o życiu;
Nie toń człowieku w alienacji,
Bo pozostaną dla cię w ukryciu,

Lecz Bogu dzięki też ludzi wielu
O dobrym sercu, zacnych intencjach –
Tych łatwo znaleźć, mój przyjacielu
Jest po odwadze i kompetencjach.

Gdyby nie oni – poprzez naciski,
(Na co wciąż mają dowody nowe),
Knowania, zdrady, oszustwa, spiski –
Już by nas było mniej o połowę.

Gdyby nie oni, to byś nie wiedział,
Jaką że tobie wciskają bzdurę,
Dla zmyłki „nauką” co nazywają,
By swe osiągać cele ponure.

Gdyby nie oni, o czystych sercach
I jeszcze bardziej czystym umyśle,
To byś nie wiedział o skrytożercach,
Ich zalecenia spełniając ściśle.

Ani byś wiedział, ani przeczuwał,
Jakie przed tobą są możliwości,
Które światowy rząd pousuwał,
Z czystej zawiści i przebiegłości.

Szczepiłbyś dzieci, jak to idiota,
W pełne je spektrum wpychał autyzmu,
A zdrowie droższe przecież od złota,
Lepiej spróbować więc okultyzmu.

A przecież wiedzą uświadomieni,
Że chochlą każą, niech ich cholera,
W beczce szczepionki, co rtęcią pieni,
Pierwiastki ciężkie ze dna nabierać.

Ludzie naiwni, duchem ubodzy,
Często nie wiedzą, co to jest grane;
Prawdziwej nauce z głupoty wrodzy,
Jeśli im bzdury ładnie podane.

I tak uwierzą – o naiwności!
Choć przecież widzą płaskość na oczy
W brednię o Ziemi kulistości,
Że się przez Kosmos ta kula toczy.

Fałszerstw pracuje machina cała,
Więc ludzie rozum postradali:
Przecie by woda się wylała,
W Australii ludzie pospadali.

(To nie najgorsze: twierdzą dla picu,
Że człowiek łaził po Księżycu!)

Gorsze głupoty powymyślali,
A tak bezbożne, że się nie godzi;
Będą bezwstydnie dzieciom wciskali,
Że człowiek z małpy niby pochodzi.

Tak jakby Pan Bóg w swojej mądrości,
Mając na wszystko dni tylko siedem,
Wyciągnął żebro z goryla kości…
…jakby to stworzył wtedy kobietę?

(I niech nie zmyli tutaj was wszystkich,
Że niezłe małpy są feministki).

Sami widzicie, ciemne androny;
Takie osiąga „nauka” wyniki:
Wieloryb z koniem im spokrewniony,
Bo nie stosują zasad logiki.

Oni naprawdę za dzicz nas mają:
Teraz już klimat się nie podoba.
W dupach się chyba poprzewracało,
Za ciepło takim, cie ich choroba!

Że niby śmieci teraz za dużo,
Bo im się nie chce spalić, poganom.
Do czego Ziemi zasoby służą?
Rzekł wszak Najwyższy: „Czyńcie poddaną!”

Płaczą nad żabą, kują do sosny…
Przecież to, panie, jest dziecinada.
Zmarzły owoce ubiegłej wiosny –
Że ocieplenie, mędrek powiada.

O! Pewnie, że są zanieczyszczenia,
Lecz to tych drani już nie zajmuje!
Wszyscy toniemy w strasznych promieniach,
Pole komórek mózg nam gotuje.

Kędy nie spojrzysz – promieniowanie,
Kolejny sposób, by nas mordować.
WiFi w kąciku i kable w ścianie:
Dostaniesz raka – a gdzie się schować?

Aluminiowa czapka pomaga,
Ale, jak promień wątrobę trafi –
Proszę. Wątroba już niedomaga.
Kolejny spisek naukowej mafii.

Już oni prawdy ci nie powiedzą,
A po to kable te produkują,
W kieszeniach fabryk miedzi siedząc,
Bo wszystkich wszędzie już podsłuchują.

Jest też metoda inna perfidna,
Że z ludzi życie cichcem ucieka;
Taka jest sprytna, jak i ohydna –
Geny w jedzeniu dławią człowieka.

Pchają te świństwa w żarcie co chwilę,
Tu gen wydłubią, a ten znów wkleją,
Dlatego teraz pedałów tyle,
A ci z koncernów tylko się śmieją.

Pedalstwo leczyć co prawda można,
Byle to robić mądrze i z głową,
A tolerancja jest nieostrożna:
Zarażą drogą cię kropelkową.

Pełno tych zboczeń jest i dewiacji,
Gdy się niewinność dziewcząt zabije,
To seksualnej błąd edukacji!
Niechże po wszystkim octem przemyje…

Może zapłodnić się na basenie
Lub od ręcznika, gdy był bez zmiany,
Za to bezpieczny, dlatego w cenie
Po ciemku akt ten i przerywany.

A tak w ogóle, to kto potrafi
Prawdę podawać lepiej, niż źródła?
Zostawmy wszystko to na parafii,
A inni pójdą za to do pudła.

Się nie czarujmy, warto być szczerym,
Dobrze wiadomo, kto za tym stoi:
Macki żydowskiej to finansjery,
Która to rządzi światem jak swoim.

Także masoni pilnują „góry”,
Ale ten podział niech was nie mami:
Z Marsa też idą za tym jaszczury,
Lecz wszyscy jedni są i ci sami.

Znaki od dawna nas ostrzegały,
Maria na szybie, Jezus na toście,
Że zjedzą Żydzi świat zaraz cały;
Do purpuratów modlitwy wnoście.

Potrzebna prawdy jest ofensywa,
Byśmy poznali swe możliwości,
Byśmy wiedzieli, co się ukrywa,
Żeby nam z życia wyssać radości.

Bo kto to odkryć sam byłby w stanie,
Że Słońce może opalać mącznie,
Gdyby nie zacni ci bretarianie,
Którzy się Słońcem żywią wyłącznie?

Na co koncerny farmaceutyczne?
Gdy weźmiesz wodę i dodasz wody,
To rozwiązanie ekonomiczne,
Bo masz lekarstwa cudnej urody.

W piec trzy zdrowaśki i zamawianie;
Homeopatii jak wyżej cuda,
Gaci zmoczonych w twarze wciskanie –
I złego ducha pozbyć się uda…

Czerwona szmatka od zauroczeń,
Lepiej odczynić na czas uroki,
Przeciągnąć świeży czosnek nad kroczem
I już nie bolą dzieciątka boki.

A farmaceuci szkiełko i oko
Za swego bożka fałszywie mają,
Nie dość, że trują – cenią wysoko:
Na swe szczepionki lud wykrwawiają.

Widać, że w życiu pułapki same
Na nieświadomych wszędzie czekają;
Bez wiedzy o tym, co to się stanie,
Ci, co tych spisków dobrze nie znają.

Ale i dla nich wielkie narzędzie,
Gdy pragną poznać swe przyszłe losy:
Kto zechce – wiedzę o nich zdobędzie,
Byle w Kosmosu wsłuchał się głosy,

Wszystko już w gwiazdach jest zapisane,
Więc tylko zechcieć, a będą mogli,
Ujrzeć swe losy Waga z baranem,
Dzięki kabale i astrologii.

Właśnie koniunkcja Marsa z Jowiszem,
Lecz w znaku Bliźniąt, to będzie lepiej,
Stać przy czakramach dobrze, jak słyszę,
Ale też teraz lepiej nie szczepić.

Widać, że w życiu pułapki same
I nawet gwiazdy tu nie pomogą,
Kiedy na świecie groźnie i zamęt,
Kiedy się spiski panoszą srogo.

Potrzebna w kraju jest silna władza,
A władzy silnej stalowa wola,
Co się nie boi i kraj odradza,
Abyśmy wstali nareszcie z kolan.

By niszczyć zdrajców, polakożerców,
Łapać złodziei, tulić sieroty,
Odgonić obcych i innowierców,
Rozwiązać ludziom wszelkie kłopoty.

Tym, co nie mają, dać do pierwszego.
Ten, co bogaty, za to uczciwie
Niechże też odda co zbyt dla niego,
Bo pewnie nakradł wiele fałszywiec.

Ażeby teraz to nas się bali
(Żeśmy najlepsi przecież wiadomo),
By ci z Zachodu finansowali,
Chociaż to głupcy źli są rzekomo.

Niech wódz dopieszcza, nie będzie w złości,
Tak patriotycznie, że aż bajecznie.
W zamian zaś oddać tylko wolności,
A będzie syto, ciepło, bezpiecznie.

Uwięzić zdrajcę, kiedy się trafi,
Będzie bezpiecznie i będzie miło,
Niech rządzi JEDEN, co to potrafi –
Czy kiedyś to się gdzieś nie sprawdziło?

Widzisz? Są ludzie zorientowani!
Coraz ich więcej, naprawdę sporo.
Jak miedź brzęcząca w cymbał odlani
I chętnie tobie władzę wybiorą…

Dzięki czujności dusz szczerozłotych
Nikt ciebie więcej już nie oszuka,
Bo grzeją wszystkie swej kory sploty,
By pełnię prawdy tobie odszukać.

A co wspólnego ci zacni mają
I rzadko który wypada z roli?
Oto myślenie ci zalecają
Przez słynne hasło:

„MYŚL! TO NIE BOLI!”

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*