Narodziny Dyktatora

REKLAMA

Co słychać u prezesa, słoneczka naszego?

Ostatnimi czasy coraz częściej odnoszę wrażenie, że na naszych oczach, niby niepostrzeżenie, niby w sposób naturalny, niby bocznymi drzwiami, rodzi się Dyktator, a system naszego państwa, jeszcze pozornie demokratyczny, niby niepostrzeżenie, niby w sposób naturalny, niby bocznymi drzwiami, zmienia się w autorytarny.

Moje obawy byłyby zapewne bezpodstawne, gdyby nie fakt, że do władzy w Polsce – kraju, który mam jeszcze odwagę nazywać swoją ojczyzną, choć według kryteriów nowej władzy stoję w jednym szeregu ze zdrajcami narodu – doszła partia, której rządy doskonale pamiętam z lat 2005-2007. Były to lata i straszne, i śmieszne, i żenujące, i oburzające. Polakom widocznie za mało było tej śmieszności i tej straszności, bo po ośmiu latach otworzyli nieco szerzej furtkę i zaprosili Prawo i Sprawiedliwość do sprawowania władzy. I żeby tym razem było jeszcze straszniej i jeszcze śmieszniej, PiS zyskało większość, przez co może grać opozycji na nosie i robić, co mu się żywnie podoba. Bo kto teraz PiS powstrzyma, kiedy nie musi liczyć się z koalicjantami pod postacią przystawki do głównego dania?

Tak więc na naszych oczach rodzi się Dyktator, otoczony miernymi, lecz wiernymi akolitami. Rodzi się Dyktator na ruinach państwa, jakie pozostały po poprzedniej władzy, mówiąc, że oto właśnie nasz kraj powstaje z kolan i niedługo będzie potęgą, przed którą pochylą się inne państwa. Dyktator ten nie pełni żadnej znaczącej funkcji w państwie – poza byciem prezesem Prawa i Sprawiedliwości, ale tak naprawdę w jego rękach skupiona jest władza, to on steruje zarówno prezydentem, jak i premierem i ministrami, to jemu podporządkowany jest w dużej mierze parlament. Kiedy Dyktator wchodzi na mównicę, szmer uznania przebiega po poselskich ławach Prawa i Sprawiedliwości, a każda jego mądrość podkreślana jest gromkimi brawami. Jego słowa, powtarzane z ust do ust, stają się przekazem dnia. Doszło nawet do tego, że Dyktator zaczyna przedstawiać swoją wizję państwa i stał się ekspertem w każdej dziedzinie. To jego zdanie liczy się przy sprawach, związanych z finansami, medycyną, szkolnictwem, prawem, a nawet przy wytyczaniu nowych norm społecznych i ludzkiej moralności. To on doskonale wie, kto jest patriotą, a kto należy do „gorszego sortu”. Co więcej, on sam podzielił naród na tych, który są prawdziwymi Polakami i tych, którzy do nich zaliczać się nie mogą. Dyktator, jak przystało na znawcę każdej dziedziny życia, wypowiedział się nawet na temat kotów w Światowy Dzień Kota. Dziś trudno byłoby sobie wyobrazić, czym byłaby Polska bez jego złotych myśli…

Kiedy Dyktator wychodzi między lud mu podległy, o którego dobro dba i w dzień i w nocy, witają go okrzyki „Jarosław, Polskę zbaw!”, „Jarosław! Jarosław!”, „Jarosław, królem Polski!”. Nic to, że gdzieś z boku słychać również okrzyk „Precz z Kaczorem – dyktatorem”… przecież to tylko nic nieznaczące podrygi tych z „gorszego sortu”, co oderwani od koryta, nie mogą pogodzić się z utratą władzy. Dyktator zawsze kwituje je jednoznacznie:

I powtarzam – żadne akcje robione przez ludzi złej, najgorszej woli – takich w polskiej historii nie brakowało – niczego tutaj nie zmienią. Oni tracą czas, a my idziemy przez cały czas tą drogą, która doprowadzi już niedługo do prawdy, do zwycięstwa. To, co dzisiaj widzimy, to nic innego jak furia, rozpacz i strach tych, którzy boją się prawdy, ale prawda zwycięży, Polska zwycięży, zdrajcy przegrają! Niech żyje Polska!

Tak, Dyktator potrafi porwać tłumy… potrafi zniszczyć to, co stoi mu na przeszkodzie, nazywając to procesem uzdrawiania państwa. Jak przystało na prawdziwego Dyktatora boi się miłości suwerena i ma ochronę lepszą niż królowa brytyjska. I jak przystało na Dyktatora z każdym dniem pozwala sobie na coraz więcej. Coraz pogardliwiej odnosi się do przeciwników politycznych, coraz pogardliwiej wyraża się o tych, którzy nie popierają jego partii. Co więcej, ma świadomość, że podległa mu władza ma również ludzkie oblicze, o czym dziś starał się przekonać opozycję:

Nie użyliśmy siły i nie użyjemy jej. Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych.

więc nie musi rozumieć, jak arogancka i butna jest ta władza pod jego patronatem. A suweren musi być wdzięczny za to, że mamy do czynienia z ludzkimi panami, bo „ludzki pan tylko przydusza, zamiast zadusić*”.

W taki sposób na naszych oczach, niby niepostrzeżenie, niby w sposób naturalny, niby bocznymi drzwiami, rodzi się Dyktator, który potrafi wdrożyć w życie mechanizmy przetestowane przez Orbana na Węgrzech i Erdogana w Turcji. W taki sposób na naszych oczach system naszego państwa, jeszcze pozornie demokratyczny, niby niepostrzeżenie, niby w sposób naturalny, niby bocznymi drzwiami, zmienia się w autorytarny. I tylko krok zaczyna nas dzielić od totalitaryzmu, bo już teraz władza przymierza się do tego, by przejąć kontrolę nad wszystkim aspektami życia publicznego i prywatnego. Na razie wyczuwa jeszcze, na ile może sobie pozwolić…

* Wykorzystane w artykule za zgodą autora słów.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie