Parada

REKLAMA

Drodzy Polacy!

Dziś dzień Wojska Polskiego. Święto o tyle piękne, co dla mnie również kontrowersyjne. Nie, nie mam pretensji o to, że zmieniono datę tego święta. W Polskiej mentalności zawsze ważniejsze będą zwycięstwa nad Rosja, niż nad Faszystowskimi Niemcami. Nie ma to dla nikogo znaczenia, że poprzednia data, 12 października, oznaczająca Bitwę pod Lenino, w której śmierć poniosło 510 żołnierzy Pierwszej Dywizji Kościuszkowskiej, 1776 zostało rannych i 116 dostało się do niewoli niemieckiej, jest w historii Polski dla obecnie rządzących data zapomnianą. Tamci polegli to prawdziwi żołnierze wyklęci, ponieważ odważyli się iść wyzwalać Ojczyznę u boku Armii Radzieckiej. Nie, niczego nie chcę odebrać bohaterom Bitwy Warszawskiej. Być może w dziejach Polski było to wydarzenie o nieporównywalnie większym znaczeniu. Chciałabym jednak zapalić dziś światło na grobach także tamtych żołnierzy, którzy nie chcieli niczego więcej niż wyzwolenia swojego kraju. I nie trzeba być lewakiem zaprzedanym Moskwie, by hołd swój oddać wszystkim żołnierzom w dziejach Polski, którzy na wszystkich frontach świata z orzełkiem na czapce walczyli. Dziś o wielu bohaterach się po prostu nie pamięta, nie wspomina o wielu bitwach. Ale w kraju podzielonym murem, także martwi bohaterowie, bywają lepszego i gorszego sortu.

Dla mnie to dzisiejsze święto jest smutne nie z tego powodu. Do lżenia bohaterów II wojny światowej tylko dlatego, że z niewłaściwej strony szli Ojczyznę wyzwalać, przyzwyczaiłam się już dawno. Bo tak naprawdę żaden rząd po osiemdziesiątym dziewiątym roku nie chce się do nich przyznać. Niestety, wyjątkowość tegorocznego święta, wyjątkowość w żenującym tego słowa znaczeniu, polega zupełnie na czymś innym. Specjalnej atmosfery przysparza mu konflikt kompetencyjny między prezydentem Dudą, a ministrem wojny Macierewiczem.

Zdajemy sobie sprawę, że Wojsko Polskie to osłabiona armia, w której zakupy nowoczesnego sprzętu zastępuje się szkoleniem jakiejś wymyślonej partyzantki, przy czym jest to bardziej szkolenie ideologiczne, niż wojskowe. Obserwując postępowanie ministra Macierewicza, ma się wrażenie, że jest to małe dziecko, które bawi się w wojnę widzianą na starych filmach. Przywiązuje wielką wagę do ilości żołnierzy, będących gotowymi posłużyć za mięso armatnie, ale całkowicie odcina się od współczesnych zasad prowadzenia wojny.

Dziś wystarczy nas zaatakować kilkoma pociskami dalekiego zasięgu, by wygrać wojnę. Jeden system przeciwrakietowy jest w tej chwili ważniejszy, niż stutysięczna armia. Niestety, bazując na nadmuchanym patriotyzmie, szantażując nim młodych ludzi, szykujemy w Polsce bataliony bohaterów, niestety potencjalnie martwych. W dzisiejszych czasach nie wygra się wojny przewagą liczebną żołnierzy. Bez sprzętu, bez helikopterów, czołgów, wozów bojowych i odpowiedniego systemu informatycznego, możemy się poddać od razu. Dziś wojny wygrywają świetnie wyszkolone oddziały specjalne, nie ułani na koniach.

Ale przecież tej władzy nie zależy na obronie kraju. Zależy wyłącznie na robieniu dobrego wrażenia.

I tu los zadrwił z nas bardzo okrutnie. Natura, która bywa złośliwa, spowodowała 3 dni temu potężny kryzys pogodowy w Polsce. Kryzys, który był sprawdzianem dla struktur państwa.

I patrząc na dzisiejszą defiladę wojska, to właśnie ten fakt napawa mnie największym zażenowaniem. Okazuje się bowiem, że realne życie jest nie ważne, kiedy przychodzi pora na igrzyska.

Ale zacznijmy od początku.

Noc z piątku na sobotę okazała się dla Polski tragiczna. Nawałnice, burze, trąby powietrzne, niespotykane ulewy… Wszystko to sprawiło, że całe miast i wioski zostały totalnie zdewastowane. W sumie zginęło 6 osób, w tym dwie harcerki na obozie w Suszku, przygniecione połamanym drzewem.

Scenariusz, jak z filmu katastroficznego i taki obraz zniszczeń zobaczyliśmy następnego dnia. Dziś jest wtorek, ponad 3 doby po tragedii. I po tych trzech dniach prawie całkowitego milczenia, dziś politycy się ogarnęli i zaczęli biegać, jakby im ktoś w tyłek gorący kamień włożył. Po trzech dniach minister Błaszczak dotarł do województwa Kujawsko-Pomorskiego, a premierka na Pomorze.

Oczywiście, wcześniej się wypowiadali w tej sprawie, ale raczej bez większego zaangażowania. Ja, Proszę Państwa, widzę coraz większy mur w Polsce, który mentalnie dzieli na lepszy i gorszy sort, nawet ofiary różnych wydarzeń z ostatnich miesięcy. Czy pamiętacie jak wielki żal wykazywali rządzący po śmierci dwóch Polek w zamachach w Nicei? Wtedy było można zbić kapitał polityczny, uderzyć w uchodźców, wzywać Europe do powstania z kolan, wtedy żal po tamtych ofiarach był tak politycznie wielki. Dziś, kiedy ginie dwoje dzieci na polskim obozie, być może z winy jakiegoś niedopatrzenia, to nawet nie znamy imion tych dziewczynek.

Mariusz Błaszczak samochwała powiedział dziś niezwykle ważne zdanie odnośnie całej sytuacji. Powiedział, że dochodzą go słuchy, że jest w internecie fala krytyki pod adresem rządu i że opozycja nie powinna grać ludzka tragedią w celach politycznych.

No cóż, to nie opozycja, a premierka Szydło robi sobie foty ze strażakami. To Mariusz Błaszczak wychwala wszystkie służby za akcje niesienia pomocy. Dlaczego opozycji nie wolni zbijać kapitału politycznego na waszych błędach, a wy taniec na trupach zawsze możecie odczyniać?

Owszem internet huczy głosami krytyki. Ale ja ich nie słyszę z ust opozycji. To zwykli ludzie, świadkowie zdarzeń się skarżą, że własnymi rękami torowali drogę do zniszczonego obozu, w którym oczekiwały dzieciaki na pomoc. Że strażacy nie dawali rady usuwać drzew, by mogły przejechać karetki, że może gdyby przybyło wojsko z samochodami terenowymi, to ludzie by ich poprowadzili do miejsca tragedii omijając oficjalne, zniszczone drogi. Ale wojsko nie przyszło z pomocą, bo jak się mówi między wierszami, minister nie pozwolił?

Wojsko się przygotowywało do dzisiejszej parady, by zrobić dobre wrażenie. Ludzie z pobliskich wiosek, którzy sami stracili dorobek życia podczas wichury, poszli ratować te dzieci w lesie. Ale nawet kiedy wiatr ucichł i poznano już ogrom tragedii, nawet wtedy władza ograniczyła się do występów przed kamerą i obietnic pomocy finansowej. O, obiecywać to oni potrafią bardzo pięknie!! A na wsiach dotkniętych katastrofą pogodową, ludzie sami usuwają powalone drzewa. Tylko harcerze im pomagają, ci sami, których mieszkańcy wioski niedawno ratowali. A gdzie są żołnierze i policjanci, gdzie strażacy? Może jeszcze nie zdążyli wrócić z miesięcznicy? Może najpierw muszą pozbierać barierki na Krakowskim przedmieściu?

Tej dzisiejszej parady wojska być nie powinno, bo co to za wojsko, które życia obywateli nie broni? Zamiast w Warszawie, panowie żołnierze, powinniście być tam, gdzie ludzie próbują wrócić do normalnego życia po huraganie.

Wy, żałośni politycy PiS-u, to nie opozycja was atakuje, to Suweren krzyczy w komentarzach internetowych, że właśnie zobaczyliśmy TEORETYCZNE PAŃSTWO W PRAKTYCE, że Polaka jest KRAJEM PAPIEROWYM… I ŻE TO JET CHUJ, DUPA I KAMIENI KUPA, w wersji PiS!

Nie zdaliście kolejnego egzaminu. Pan prezydent nie roni łez nad harcerkami, może dlatego, że nie są w wieku jego córki, a może po prostu jego łzy nie są już władzy potrzebne.

I tak oto zobaczyliśmy naszą ARMIĘ, jak na dłoni. ARMIĘ nadającą się tylko do paradowania.

Parada
3/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

2 Komentarze

  1. Macierewicz pokazał solidnego faka ofiarom nawałnic. Najpierw zostali olani, potem wysłał 60 żołnierzy (przecież tam powinno być 1000 ludzi do pomocy i ciężki sprzęt plus kuchnie polowe itd.) a na końcu przyleciał helikopterem i przejechał autami 243 metry od lądowiska do namiotu sztabu kryzysowego. Chyba nie da się bardziej napluć tym ludziom w twarze.

Komentowanie jest wyłączone.