Strajk generalny

REKLAMA

Strajk generalny

Coraz częściej pojawiają się głosy wzywające do strajku generalnego. Bunt, majdan, zdjęcia z Ukrainy, czasem też z Grecji i Katalonii. Ludzie się niecierpliwią widząc, jak obecny rząd dewastuje kraj w każdym aspekcie. Czasem też ktoś przypomni dni chwały, gdy komunistyczny rząd musiał się ugiąć przed żądaniami klasy robotniczej strajkującej masowo w 1980 roku.

Zastanówmy się zatem, jak dziś taki strajk generalny miałby wyglądać? Kto miałby strajkować? Tak się składa, że większość Polaków dziś pracuje w małych lub większych prywatnych firmach. Często jest to jakiś lokalny warsztat, zakład budowlany, usługowy lub sklep. W jaki niby sposób rząd miałby odczuć niedogodności płynące z doprowadzania na skraj bankructwa i tak z trudem radzących sobie firm? Dużymi pracodawcami w naszym kraju są również sieci handlowe, w których najczęściej robimy zakupy, a które – przynajmniej nominalnie – są solą w oku rządu. Jak rodacy nie będą mieli gdzie zakupów zrobić, a sieci handlowe zostaną przyparte do muru, to rząd się poda do dymisji? Wolne żarty.

No to budżetówka. Tylko pamiętajmy, że najsilniejszą liczebnie grupą budżetówki są nauczyciele, a jak oni zaczną strajkować, to większość wzywających dziś do strajku generalnego wrzaśnie, że nie mają co z dziećmi zrobić, a w ogóle nauczyciele to lenie i maja dwa miesiące wakacji, niech idą przez miesiąc ulice sprzątać! No to kogóż wydelegujemy do tego strajku generalnego? Może policję? Wojsko? Też budżetówka.

Owszem strajk generalny stałby się dolegliwością dla rządu, gdyby był – po pierwsze – masowy. Po drugie – łączył się z wielotysięcznymi demonstracjami. No właśnie. Przecież się na Ukrainie im udało dwa razy w ten sposób władze zmienić, a nam się nie uda? Owszem udało się, ale większość Polaków nie wie o tym jak bardzo te usuwane na Ukrainie rządy postawiły swych własnych rodaków pod ścianą. Tymczasem w naszym kraju, choć z jednej strony wzrasta inflacja i szybują w górę ceny paliwa, takiej sytuacji nie ma. Wciąż jako społeczeństwo mamy zbyt wiele do stracenia. Mamy nasze plany i zamiary. Kredyty do spłacenia. A kto je będzie spłacał, gdy będziemy strajkować przez miesiąc za pensję równą zero? Większość rodaków nie ma żadnych oszczędności, których mogli by użyć w razie strajku. A jednocześnie jakoś wiąże koniec z końcem. Czy chcieliby udać się w drogę bez powrotu?

Artur Żukow, którego rysunek wykorzystałem do ilustracji problemu, nie z obecnego rządu chciał kpić. Rysunek pochodzi z 2010 roku, ale dopiero dziś pasuje jak ulał. Pasuje także dlatego, że PiS wciąż ma silne poparcie społeczne. A strajk generalny musiałby pociągnąć za sobą większość. A tymczasem społeczeństwo jest bardzo podzielone. Także i dlatego strajk generalny dziś nie ma szans powodzenia. Do strajku generalnego mogą przystąpić ludzie, którzy nic nie mają już do stracenia. Zdesperowani. Przyparci do muru. A tego jeszcze w Polsce nie ma.

Strajk generalny
3/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*