Towarzysz Isiewicz cz. XV

REKLAMA

Akt III, cz. 2

Cóż, powróciły te piękne czasy,
Kiedy to Wolski z władzą flirtuje,
Gdy Pietrzak rzuca znów dowcipasy,
Które suweren trzewiami czuje.

Mile widziana jest wszak krytyka,
Ale nie głupia, nie prymitywna.
Wtedy z krytyki dobro wynika,
Kiedy krytyka jest KONSTRUKTYWNA.

A jest najlepiej, sami przyznacie
(Bo już wiadomo, co złego było)
Trzymać w krytyki ostrym klimacie
Miniony etap, waląc, aż miło.

A Isiewicza pamięć nie myli –
Jak się śpiewało, wraz z całą Polską…
Sam łzy wszak ronił podniosłej chwili:
„Ażeby Wolska znów była Wolską”

Któż będzie lepiej zaś czyścił złogi,
Kto z mediów dzisiaj lewactwo zmaże?
Eksperci kuci na obie nogi,
Niebyłej Partii już sekretarze!

Można przez los ten doznać fiksacji,
Też cierpiał swoje przecież Isiewicz:
Od wielu dekad mieć tyle racji,
A ci wygarną, żeś dorobkiewicz.

Ach! To dzień wspomnień… łezka się kręci,
Przez telewizji tej retrourok:
Klapki uchyla wdzięcznej pamięci,
Kiedy ludowa kultura górą.

W szklance kawusia tak po turecku,
Radość przed „czynnikami” parad,
Jedność idei po sowiecku,
Dym „Popularnych” w mrowiu narad.

Ogólnie lepiej sprawy się miały:
Partia, co rządem rządziła śmiało,
Panie nań częściej wtedy zerkały
I komu, panie, TO przeszkadzało?

Kraj rósł nam w siłę i kraje bratnie.
I sama prawda, co w druku stało,
A ludzie żyli coraz dostatniej,
A w telewizji też pięknie grało.

Się zorientować Dziennik pozwalał,
Którą w przemyśle jesteśmy nacją,
Ile kwintala mamy z hektara
A co żywotną jest naszą racją.

I dziś towarzysz Kurski nie błądzi –
Choć lud jest ciemny, to doń się zniża…
Partia kieruje, a rząd zaś rządzi,
A telewizja nam to przybliża.

Znowu pan prezes, jak dobry wujek,
Kiedy już spojrzy do rozdzielnika,
Właściwe tryndy nam wypromuje,
A niewłaściwych będzie unikać.

Bo w Polsce nowej, dobrze zmienionej,
Naród ma prawo do informacji,
Na obiektywną tak poprawionej,
By nie miał racji – kto nie ma racji.

Towarzysz Kura pięknie zamiecie,
Nie będzie wizja w reakcji pachcie!
Mogliby rządzić tacy, co wiecie:
Dziadek ich służył niegdyś w Wehrmachcie.

Lud nieco ciemny, lecz to się zdarza,
Trzeba go tylko troszkę oświecić;
Więc tysiąc razy trzeba powtarzać,
Co słusznym, co zaś niesłusznym, dzieci.

Przypomnieć także wyborcom miłym,
Kiedy za pińcet już flaszka leci,
Aby zachować ostatki siły
I robić nowe za pińcet dzieci.

(Wieprzek i krówka na plusach,
To przedwyborcze sterydy.
Chce też takiego newsa
Kogucik – bo nie chce bidy.

Dlaczego niektórzy są gorsi?!
Was gęsi wywiozą na taczkach!
Bo gęsi też marzą o forsie,
A ciurkiem jedynie +kaczka!

Na co miliardy, poruta:
a/ na koguta koguta;
b/ senatora Koguta;
c/ na Viagrę na stanie… koguta?

Takie wyborów twarde realia:
Liczba wyborcy nadrzędnym celem.
Prezes zachować MUSI regalia
(Być łatwiej świnią niż uczycielem).

Na wszystko kasa, tak co wybory,
Są to potrzeby pilne i duże;
Kosztowne Wodza z ludem amory:
Opłacać trzeba nawet Kałużę).

Dać znać patriotom, dać znać ludowi,
Że Wódz ich czujny, że Wódz ich czuwa;
Że lud przy Wodzu się też obłowi,
Harować będzie lewacka mrówa.

Że rozmach mają dziś miłesyny,
Co w rewolucji hartują męstwo;
I zrobią nowe zaraz cieśniny –
Mierzei z Rosją będzie zwycięstwo!

Czy się opłaca? Ma cię opłacać?!!
Nie taka robót dla Partii rola
Opłacać to się dziś może taca,
A tak zapyta tylko nie Polak!

My mamy misie piękne, słomiane;
A jak kto o nie bezczelnie pyta:
„Za co te misie będą stawiane?”,
To jest to znowu opcja ukryta.

Co to nie widzi, że my misiami,
Pokazujemy, zgodnie z tradycją;
Że kto jest z nami i jest za nami,
Po stronie prawa jest i z milicją.

A propaganda nasza sukcesu,
Prezes, co w plaży osadził palik –
Obniża w ludzie poziom zaś stresu.
Palik znajdziemy – to się nie pali.

Jednakże Kura musi być czujny,
Często się linia partyjna zmienia.
Nie będzie czujny, jak „pies podwójny”,
To wiele może mieć do stracenia.

Jak u Orwella – skoro szefostwo
Teraz pryncypium jakieś zmieniło,
Trzeba przekonać ciemne dziadostwo,
Że przecież zawsze tak w Partii było.

Klasycznym wzorem: jest zamówienie,
Kogo zohydzić by należało;
Rzuca się TIVI na to zlecenie,
Że aż ohydą będzie furczało!

(I pamiętajcie: prawda bez skazy,
Byle powtórzyć z tysiąc ją razy).

Nie jest to łatwa i prosta praca,
Ale się podjął członek jej zdolny:
Jemu i Partii się to opłaca,
Gdy Partia trzyma obraz kontrolny.

Profesjonalna to polityka:
Tak wielu ludzi o sprawnych dłoniach,
By nie poczuła nagle publika,
Że się ją robi cichcem w Rachonia.

I tutaj sporo jest konkurencji,
Już jest za mało udać penisa;
Trza dużo pracy i elokwencji,
By nim na stałe pozostać dzisiaj.

Bronić Prezesa z gębą natchnioną,
Kiedy jak łysy o beton palnie,
Kolejne fronty, co naznaczono,
Załatwiać Partii z chęcią oralnie.

Lubi Isiewicz młodzież wydajną,
Bo kiedy dupy chętnie tak dają,
Z całą pewnością to nie za darmo,
A ideowo uzasadniają…

cdn. 🙂

 

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie