VOLENTI NON FIT INIURIA

REKLAMA

VOLENTI NON FIT INIURIA
czyli kraina marzeń

W Polsce na jesień już tradycyjnie,
Cofają wszyscy czas na zimowy.
O lat pięćdziesiąt orientacyjnie,
Zamiast o cztery – już jest czas nowy.

Spełnienia marzeń idzie epoka,
Do której tęskni lud ode Gierka.
Jak Polska długa i jak szeroka,
Chwali więc Wodza żywioła wszelka.

Wolno nam marzyć bowiem łaskawca
Co daje wszystko – wygrał wybory.
Nie dość, że michę zapewnia zbawca,
Niemiecko–ruskie miażdży potwory.

Forsy jak lodu, lud się raduje,
Banknoty piękne i kolorowe;
Równiutki rządek zer w oczy kłuje,
Zwitki ich tłuste, bo milionowe.

A byli ludzie wszak małej wiary,
Co bilion mieli za byt rojony;
Wódz niewysoki, a takiej miary:
Na inwestycje będą tryliony.

Horda dzikusów u bram wstrzymana,
Co to choroby mogli przenosić.
Choć i kłonica przygotowana,
W obronę Wodza się będziem prosić.

Nie będą krwi nam psować pogany.
Po katolicku mamy chów wsobny,
A skoro zacne my chrześcijany,
Kłonicą zdzielim, gdy kto osobny.

Niech wiedzą psiekrwie Angliki, Niemce:
U nas szwargotać, rzecz nieostrożna;
Kibol nie będzie tu za rozjemcę
I za to zebrać po ryju można.

Zresztą, niech siedzą żydy u siebie,
Bo nas zdradzali ciągle o świcie.
Jasne – się pchają, bo tu jak w niebie,
Przeto kłonica znajdzie użycie.

Ojczyzna cudna, w przemyśle ona,
Krom wykształciuchów mieć po próżnicy,
Rosyjskim węglem fest zadymiona,
Ustawki klubów ma na ulicy.

My są sól ziemi, twarda i krzepka.
Ta cała Unia – szlaufy niemieckie.
Będziem maczetą cięli po łebkach:
Ci, co za UE – gady zdradzieckie.

Niech nam się zatem tu nie wpieprzają!
Wstaliśmy z kolan, Wódz jest potężny;
Niech dalej forsę worami dają,
Za Drugą Wojnę trybut pieniężny.

Bośmy są dumni, pełni honoru
I nam przystoi żebrać o kasę,
Spluniem im w gęby w ramach oporu,
A oni dadzą tej kasy masę.

Te multi–kulti zboki, dzikusy,
Nie będą kruszyć u nas przedmurza,
Słusznie poskramia Wódz ich zakusy,
Słusznie polexit już się wynurza.

Jest sprawiedliwość po naszej stronie,
Nasze już sądy, nasze wyroki;
To sprawiedliwość ludowa płonie,
Gniew strawi wszelkie warcholskie kroki.

W sądach kolejki całkiem zmalały,
Mało się kto tam dziś fatyguje,
Bo usprawniono zaś proces cały –
Teraz do Partii list się stosuje.

Kontrola silna praworządności,
Wszak pan minister to kontroluje,
By urzędowej był hejt jakości –
Zatem sam siebie często strofuje.

Nie martw się zatem obywatelu,
Że cię osądza srebrnych wież władza:
Ojciec Narodu ład ma na celu,
Za dobro przecież władza nie wsadza,

Lecz strzeż się pilnie wszej lewackości,
Z Partii i Wodza dowcipów głupich;
Mogą ci w bramie zrachować kości,
A prokurator pięknie udupi.

Jest prawomyślność albowiem w cenie,
Przecież dowodzi naszej wolności:
Ten samodzielne ma wszak myślenie,
Który celuje w prawomyślności.

Ojciec Narodu ufa rodakom,
Ale to, wicie, nie tak od razu
Uda się odpór zadać lewakom –
Nad wszystkim czuwa system Pegasus.

Tu też się nie bój obywatelu,
Bo nowy rzecznik twych praw wybroni,
Gdyś nie wykształciuch, lewak bądź cweluch,
Ty się bezpiecznie u Partii schronisz.

Patrz, jak padają wrogie miazmaty!
Już ci nie grozi gej napalony!
Kto poza PIS-em, gorszy od szmaty,
Słusznie obity więc – lub wsadzony.

Leki za darmo bardzo się chwali,
Gdy tylko skończysz rok życia setny.
Darmo z tym łóżko w szpitalnej sali,
No i personel za darmo świetny.

Że wykształciuchów było za wielu,
To te lekarze powyjeżdżali.
Teraz są zioła, homeopaci
Oraz kapelan został na sali.

O służbie zdrowia zaś pięknie świadczy,
Że w utrzymaniu to takie tanie.
To był genialny środek zaradczy:
Tylu szpitali pozamykanie!

Niech dobrym ludziom modlitwa służy,
A nie dentyści, co tak zdzierają.
I tak patrioci ostre jak brzytwa,
Jak sam Wódz zęby nadobne mają.

Za bardzo naród zdrowiem swym szasta.
Zresztą, bez zbędnych sentymentów:
Jeśli śmiertelność nieco wzrasta,
To wśród wrogiego elementu.

Wreszcie moralne wszystkie owieczki.
Chłopak, dziewczyna, piękna rodzina.
Dla najwierniejszych też pluswycieczki,
Gdzie prezes NIK-u ma dom pielgrzyma.

Jest moralności taki już nawał,
Że słodko żyjem w ojczyźnie swej.
Nie rządzi komuch, co by rozdawał,
No i nie rządzi nam żaden gej!

Dzieci nie chowa się w bezbożności,
O pszczółkach lekcja nam nie dogadza…
Proszę: od razu wzrost też dzietności.
Słuszną ma drogę ta nasza władza!

(Bogu dziękować, mniej już szczepione,
Więc na gejostwo nie narażone.
Kreacjonizmu nauka się pleni,
Kędy nie spojrzeć po płaskiej Ziemi).

Nowa podstawa jest patriotyczna:
Co antypolskie, Wódz nam usunął.
Zamach smoleński wkuwa młódź liczna
I kto NAPRAWDĘ wygrał z komuną.

Choć to już prawie kraina marzeń,
To jednak władza nie jest naiwna;
Trochę wypaczeń krytyka wskaże,
Lecz pod warunkiem, że KONSTRUKTYWNA.

Nieco wciąż biedy tu się znajduje,
Minister ledwie ma do pierwszego.
Charytatywnie nadal bryluje
Radio, co ryja ma spasionego.

Tam płyną słusznie nowe miliony,
Do zakonnika, co tak ubogi;
Umarłby z głodu ojczulek ony,
Gdyby nie marne te zapomogi.

Rozwija dzieła, w poważaniu.
I tak staliśmy się pomału
Potęgą w świecie w wytwarzaniu
Ornatów i konfesjonałów.

Na to gotówki „poczeba” mrowie,
Bo technologie, know-how ulotne…
AK na szczęście rośnie pogłowie,
Hojne bezdomne i bezrobotne.

A myślę, że to doceniacie,
W czym pierwsze miejsce w świecie mamy:
Agent i lewak wielce obficie
Jest per capita produkowany;

Lecz, co się rzekło, są wypaczenia,
Więc kiedy przyjdzie już co do czego
(I tak jak w raju – bo gdzie ich nie ma?)
Prezes wśród swoich wskaże winnego.

W nieprzeniknionej zaś swej mądrości
Wskaże na tego, co się naraził:
Władzy chciał uszczknąć ścisłej zwierzchności,
Lub ego Wodza jakoś obraził.

I jak był wcześniej szczerym patriotą,
Tak lud go weźmie na rozszarpanie;
Splamił się bowiem krecią robotą –
Ze zdjęć zmazany sprawnie zostanie.

Inni wciąż biali, jako lelije;
Partia jest czysta – to jest aksjomat.
A już od Wodza dyskretnie bije
Świętości lekko mdławy aromat.

Na co tym ludziom konkursy jakie,
Na co z majątków ich sprawozdania,
Gdy serca czyste mają aż takie
I patriotyczne czynią zadania?

Kogo obsadzać na stanowiskach
Odpowiedzialnych, dobrze płaconych?
To rzecz jest bardziej niż oczywista:
Najlepiej ludzi w Partii sprawdzonych.

Spółka się sama nie poprowadzi
I patriotycznych nam nie da zysków,
Kiedy synekur objąć nieradzi
Szczerzy patrioci z Partii uzysku.

Niechże się biznes na szczytach trzyma,
A Partia pięknie gospodaruje.
Powstają nowe „domy pielgrzyma” –
Marszałek chętnie je zwizytuje.

Jeden i drugi by dla idei,
Zabrać koszulę z grzbietu pozwolił.
Jakbyśmy zatem bronić mu śmieli
W „domu pielgrzyma” że się pier… wyszkolił.

Znowu lotnictwo nam się rozwija!
No, może jeszcze nie to wojskowe:
Na Rzeszów flota chmury rozbija,
W statusie HEAD znów loty krajowe;

Lecz, jak się mówi w kołach patriotów,
Za co od armii już wielkie dzięki,
Antoni niemal na pewno gotów
Kupić śmigłowce – prawie od ręki.

I może jeszcze nie elektryczne,
I może jeszcze nie milionowe,
Lecz popyt daje nam już prześliczne,
Lekko puknięte auta rządowe.

ZUS też się pięknie dziś reperuje.
Jako się rzekło, mamy tryliony.
Rynek niech popyt, ZUS – składki czuje
Dwórek z NBP dóbr tak spragnionych.

Była ruina, żyliśmy w nędzy.
Popyt napędza wskaźniki liczne,
Wódz daje więcej teraz pieniędzy:
Perpe-e-tuum ekonomiczne.

Przejściowe mamy tylko trudności,
Z zaopatrzeniem w pewne towary;
Prąd wyłączają w ostateczności
I chleb nie zawsze w piekarni stary.

Za to znów ceny są urzędowe
I nie zdzierają dzisiaj z człowieka;
Wszystko już prawie znowu państwowe,
Za głupie trzysta – sera pięć deka!

Dzięki mądrości Wodza od nowa
Mamy ten piękny środek płatniczy:
Urząd, masarnia, dwóch wież budowa –
Łatwo w kopercie to się rozliczy.

(Co ma tę piękną z tradycji stronę:
Chcesz coś załatwić – masz załatwione).

Mięso co prawda nadal drożeje,
Lecz taniej dostać stal hartowaną;
Bank za złotówkę – i też tanieje:
Nigdy nie było chyba tak tanio?

Wszystko już polskie, aż serce rośnie!
I wszystkie media polskie są takie!
Polonizował je Wódz radośnie –
Nareszcie wszystkie media jednakie…

Mamy znów wiernych tam „toarzyszy”,
Są niezależni, prawi i czyści;
A imperializm wciąż na nas dyszy,
No i niemieccy są rewanżyści.

Nadszedł czas polskiej wreszcie kultury;
Warty, capstrzyki, Partii narady;
I „Wiadomości” dobre z natury
I disco-polo piękne biesiady.

Warchołów tępi pani Holecka
I chwali węgiel nam przysyłany.
Niech kwitnie przyjaźń polsko… sąsiedzka!
A opozycji los niech zasrany.

Partia w etapu tego mądrości,
Stojąc na prawdy jedynej straży,
W trosce o przekaz i o wartości,
Weryfikuje nam dziennikarzy.

Rzecz już nie leży tu w subtelnościach:
Gdy ten dziennikarz jest odpowiedni,
Dobrze przedstawi nam w „Wiadomościach”
Nowy premiera Plan Sześcioletni.

Zbada, naświetli, potępi, wskaże,
Błyśnie najświeższą z plenum opinią;
I napiętnować też się odważy,
A wszystko zgodnie z partyjną linią.

Gdy włączysz TIVI, łza z oka ścieka,
Jakbyś o dekad cofnął się parę.
Jak to docenią dzisiaj człowieka,
Dając, co znane, dobre i stare.

Towarzysz Pietrzak wroga piętnuje,
Po wyższej szkole jest leninizmu,
Dobrze lewaka zatem wyczuje,
Nie szczędząc w boju swego artyzmu.

Lekkie dowcipy niczym kowadło,
Z Owsiaka – owsik, z Tuska – jest weszka,
Aż może w gardle utknąć wam jadło,
Tak przedni humor ma ten koleżka!

Towarzysz Wolski z drugiej zaś flanki,
Jako to były sekretarz POP-u,
W radio lewakom śle połajanki –
Zna się na rzeczy, nie dziw się chłopu.

Hojny minister forsy nie chowa:
Stroje z regionów, chusty, zapaski;
Płynie po kraju pieśń narodowa:
Vivat ludowa, disco-polowa!

Prezes w dożynki śle piękne słowa,
A w Kołobrzegu żołnierz wyklęty;
Byłaż od Gierka taka odnowa?
W zadowolenia płyniem odmęty.

To, co propolskie, nareszcie w cenie!
Co antypolskie – łatwo ustalić.
Wisława, Lechu, Olga na scenie
Najlepiej, żeby Nobla oddali.

My popieramy polskie tak szczerze,
Aże pragniemy, jak widowiska:
Kiedy te Noble się im odbierze,
Jak i Tuskowi też stanowiska.

A co jest polskie, a co jest zdrowe?
Nos czy nazwisko tu mówią wiele;
I pochodzenie ważne klasowe
I czy się w słusznym bywa kościele,

Lecz najważniejsze, to, rozumicie,
Czy aby Partię dany szanuje,
Czy kocha Wodza swego nad życie
I jego myśli w życiu stosuje.

Zwalcza się nadal przemysł pogardy,
W ramach zaostrzeń walki klasowej;
Jest zaś pisowiec czujny i twardy,
Hejt i pogardę tropić gotowy.

Lewaki, Żydy i koderaści,
Niechże sort gorszy raz się odwali;
I wykształciuchy i pederaści,
A już najlepiej, by spie… wyjechali.

Sejm przecież nowy uchwalił w nocy,
Że antypolskie te elementy
(Jest podpis Dudy, ustawa w mocy),
Dla których Prezes nadal nieświęty.

Prawda się zbliża asymptotycznie,
Dojdziemy do niej, jak Bóg dozwoli,
Wciąż porażeni, że tak tragicznie,
Dojść do tej Prawdy Tusk nie pozwolił.

Pomocne przy tym będą pomniki,
Których produkcja wre pełną parą;
Place, ulice, marmur, lastryki,
Co dwie dzielnice – rozsądną miarą.

Nadal wszak żałość będziemy czuli,
Zwłaszcza gdy zerka Wódz spode oka,
A tej żałoby nam nie utuli
Miesięcznic nowych liczba wysoka.

Pcha jednak naukę do przodu nieco,
Że prze Antoni do asymptoty.
Nową fizykę na Nobla klecą –
Przez co samolot ten miał kłopoty.

Gdyby zmartwychwstał, śpiewałby jeszcze
Niemen o swojej pięknej Warszawie…
Z tym że już bardziej o Budapeszcie.
Zanika w oczach różnica prawie.

A nad tym wszystkim dwie srebrne wieże.
Z jednej wciąż patrzy troskliwe oko…
Już tej drabinki nikt nie zabierze,
Wreszcie zasiadło ego wysoko.

Putin, mąż stanu, patrzy przychylnie:
Bliżej do siebie znowu rodzinie.
Dla niego również Unia tchnie gnilnie.
Na co się boczyć? Niech złość zaginie!

Braciom Słowianom węgiel taniutki,
Może i gazu, może i ropy…
Sami widzicie, jakie są skutki,
Gdy się gejowskiej słuchać Europy!

Myśli patriota partyjny szczerze:
Ach! Co za zmiana! Kiedyś miał kły!
Wie, że nam Unia wolność odbierze…
…może ten Putin nie taki zły?

***

I jak tam? Wyszła ta zmiana w czasie?
Mamy zegarki już przestawione?
Na pewne rzeczy już poniewczasie?

Bo nie tak łatwo jest w drugą stronę…

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*