Portret wodza po zwycięstwie

REKLAMA

Portret wodza po zwycięstwie

Gdy wódz wszystkich wodzów po, niby spektakularnym, zwycięstwie zdał sobie sprawę z tego co go czeka w perspektywie następnych czterech lat, zafajdał swojego pampersa. Nadchodząca kadencja może okazać się dla niego koszmarem. To przecież nikt inny tylko on będzie musiał za każdym razem wszystko rozstrzygać – strategię niszczenia Polski, kolejne sposoby zamachu na praworządność, samorządy, instytucje kultury, wolne media… Do tego dojdą niewątpliwie kłótnie i skakanie sobie do gardeł przez pisowskie przystawki.

Łeb mu już pęka, bo to jeszcze nie wszystko. W Sejmie nowa, wyrazista lewica będzie się upominać o sprawy światopoglądowe i socjalne, co do tej pory było domeną PiS. To PiS dawał bez opamiętania. Po wygranych wyborach (spektakularnie) natomiast zamierzał rozdawnictwo wyhamować. Nic z tego. Lewica nie da mu zapomnieć o socjalu.

Ziobro i Gowin, którzy wprowadzili do Sejmu po 18 ludzi będą chcieli poszerzyć swoje strefy wpływów i zaczną szachować kurdupla ile wlezie, bo bez ich poparcia PiS staje się zwykłym sejmowym karakanem. Do tego odbity przez opozycję Senat będzie blokować na długie tygodnie wszystko co choć ciut zaśmierdzi dyktaturą. I na koniec, żeby nie było tak lekko, Konfederacja będzie dociskać gnoma do prawej burty.

Na miejscu Kaczyńskiego i jego Kurwizji pomyślałbym też o zmianie propagandowego przekazu. Co prawda na PiS głosowało 8 milionów moich rodaków, ale na opozycję głos oddało o 900 tysięcy więcej, więc wycieranie sobie gęby mitycznym suwerenem można, krótko mówiąc, o kant dupy potłuc.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie