Walka z wiatrakami

REKLAMA

samolotMacierewicza2

Chyba już troszkę za szybko żyjemy. Historia dostała po tyłku i pędzi; zmieniają się, jak w kalejdoskopie, ustroje, układy geopolityczne, obyczaje, tabu. Tym bardziej doceniać należy rzeczy stałe; mocne punkty rzeczywistości, niezmienne aksjomaty, na których można się oprzeć. Takie niezmienne kotwice istnienia, jak wstające Słońce.

Miło zatem wiedzieć, że PIS stoi niezłomnie tam, gdzie i wcześniej stało. A stoi w niezwykle ciekawym miejscu, filozoficznie rzecz biorąc.
Zazwyczaj silne i radykalne ruchy polityczne tworzą się w opozycji do czegoś, co jest. Jednak my, jako niepokorni Polacy i w tej kwestii wielkim zbiorowym wysiłkiem stworzyliśmy novum: wyrósł u nas ruch polityczny opierający się na walce z niebytem, tym, co nie istnieje. A co, stać nas.
Obecny motyw przewodni i paliwo ideologiczne tego ruchu to zamach, którego nie było. Mit założycielski opiera się na prezydenckiej charyzmie człowieka, który już nie żyje, a której także w gruncie rzeczy nie było. Modus operandi zasadza się na lustracji, która nigdy nie dojdzie do skutku i opiera na raportach, które stwierdzają nieistnienie lub zniszczenie dokumentów.
Można by tak długo wymieniać: a to trotyl, a to działo elektromagnetyczne – do wyboru, do koloru, mogą być też ładunki wybuchowe na skrzydłach – których to fenomenów nieistnienie jest silnym argumentem za ich istnieniem. Takie to, patrzcie państwo, intelektualne wyrafinowanie. Na rzekomą agenturalność Lecha Wałęsy nie istnieją dowody albowiem zostały one przez niego wykradzione i zniszczone, a ich nieistnienie jest tym samym nieistniejącym koronnym dowodem zjawiska istniejącego w wielu głowach z nieistniejącym nawykiem wdrażania logicznych procesów myślowych.

O tym, że owa filozoficzna tradycja jest krzepiąco podtrzymywana, przekonały mnie wiadomości, których wysłuchałem onegdaj (czyli przedwczoraj – uczmy się miłych, a przeinaczanych zwrotów) w radiowej Trójce.
Dowiedziałem się, przerażony, jak to leming odrywany od koryta (ot, taka ciekawostka zoologiczna), że gdy tylko powstała kolejna komisja Macierewicza, od razu należy odnotować jej olbrzymi sukces. Jak się okazuje, implikowana komisja już na wstępie będzie musiała podjąć ten trud, który tam się najbardziej lubi: zmierzyć się ze zbadaniem czterystu stron dokumentów, które nie istnieją.
Z zabobonnym lękiem odnotujmy ten smutny fakt: zniszczono czterysta stron raportu dziennego, który spłynął do Sztabu Generalnego feralnego dnia 10.04.2010.
A zrobiono to w sposób niebywale tajny i perfidny – albowiem sporządzając protokół zniszczenia, który bezczelnie położono na półce w zgoła dostępnym miejscu, aby rozsierdzić nadchodzących niczem miecz sprawiedliwości prawdziwych patriotów. Groza, Armageddon i pękająca parówka.
I kto to teraz zgadnie, co tam było?

Ilość gaci, przesłanych do jednostki w Jaśle? Meldunek od pilotów Jaka o pogodzie? Sprzątaczka nacisnęła przez pomyłkę guzik w ksero i wydrukowało się dwa razy? A może było tam doniesienie o nieistniejącym na lotnisku w Smoleńsku systemie naprowadzania?
Nie na możliwości nasze, małych żuczków, takie gdybania. Do tego trzeba ekspertów gdybologii i przewlekania na nice niebytu, prawdziwych wyg badania nieistniejącego. Nieistniejącego, a istotnego i przecież tak bardzo prawdopodobnego, jeśli tylko trochę sobie chlapnąć i przymrużyć lewe oko.
Nie będę może fałszywym prorokiem, gdy bez kozery dam… no… niech będzie… z tydzień maksymalnie. Co to dla prawdziwego fachowca – tydzień, to aż nadto! Macierewicz już nam powie, co w tym nieistniejącym istniało – jak nie jutro, to pojutrze. I możecie mi wierzyć, że będą to rzeczy z gatunku tych wybuchowych.
I dobrze, i tak trzymać. Lody się kupuje po to, by się schłodzić, a Macierewicza, by wybuchało żenadą, gdzie wybuchnąć miało.

A doniosą nam o tym wszystkim odzyskane przez prawdziwych patriotów dla prawdziwych patriotów media. Które to, nawiasem mówiąc, dużą część swego dobrozmianowego przekazu opierają na faktach, których NIE PODAJĄ, aby tym dobitniej podkreślić ich NIEISTNIENIE.

PS: Dla porządku, że nie czepiam się zniszczenia tych dokumentów. Trochę się jednak czepnę.
Były minister MON, Tomasz Siemioniak, stwierdził, że przed zniszczeniem inkryminowane dokumenty były do wglądu dla prokuratury i komisji badania wypadków lotniczych.

Po pierwsze: czy Siemioniak, to aby polskie nazwisko?

Po drugie: nie z nami takie numery, Brunner. Przecie wiadomo, że to za nieistnienia niepodległości było, a prokuratura bez Ziobry i komisja bez Macierewicza, to twory nieistniejące albo bez mała sowieckie. Taka, wicie, rozumicie toarzysze, polityka kadr – że jak nie ma Zbysia lub Antosia, to ni ma porządku i ni ma niczego.

Po trzecie: a co, jeśli w zniszczonym raporcie stało sobie bezczelnie o zaniechaniach i błędach kancelarii LK? O Sasinie coś? O Błasiku? O tym, do czego dopuścił sam LK lub góra wojsk lotniczych? O łamaniu regulaminów, zasad bezpieczeństwa i zwykłego zdrowego rozsądku i, być może, o typowo polskim: „jakoś to będzie”?

Tego się już nie dowiemy. Bo to nie kto inny, jak Macierewicz, trzyma teraz pałeczkę politycznej sztafety. I to on nam w związku z tym zdecyduje i autorytatywnie oznajmi, co to tak nam boleśnie i obraźliwie nie istnieje.

5.0
02
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

5 Komentarze

  1. a co jeśli w tym zniszczonym raporcie był stenogram rozmowy telefonicznej, którą odbyli Lech i Jarosław Kaczyńscy tuż przed lądowaniem tego pierwszego w Smoleńsku? to by dopiero było? tym bardziej, że Jarosław nigdy nie udzielił zgody na ujawnienie tego w żaden sposób. ale znając Jarosława doskonale wiemy co tam mogłoby być 🙂 „Jak to nie możecie lądować?! musicie lądować! to ma priorytetowe znaczenie! na pewno się uda!”
    brak dowodów? jasne, ale brak dowodów to bardzo poważna przesłanka, aby sądzić, że takowe były 🙂
    PS. to ostatnie ta taki sobie prawie cytat 🙂

    • Tak przynajmniej twierdził Andriej Januarowicz Wyszynski, sowiecki prokurator, zwany miotłą lub szczotką Stalina – „Brak dowodów jest dowodem na to, że te dowody zostały zniszczone”. Myślę, że prokurator Piotrowicz, poseł PIS, może to potwierdzić.

Komentowanie jest wyłączone.